Zachwyt i przerażenie. Po tej burzy w Krakowie zostały setki zdjęć. A jakie wnioski?
Wał szkwałowy nad Krakowem. "Głównym zagrożeniem są porywy wiatru"
W niedzielę do Małopolski dotarła gwałtowna burza. Towarzyszył jej silny wiatr i duży opad. Poprzedził ją natomiast wał szkwałowy. Dość widowiskowe zjawisko.
Tak, ja go obserwowałem trochę z boku, bo z Chrzanowa. I nawet z takiej odległości było widać, że to jest bardzo widowiskowe zjawisko. To był z pewnością jeden z bardziej okazałych wałów, szczególnie w początkowej fazie jego formowania. Rozumiem, że mogą wzbudzać zachwyt czy przerażenie, bo są to pod kątem przybranego kształtu inne chmury niż zwykle spotykamy przy burzach.
W Małopolsce to częste zjawisko?
Tak, takich zjawisk w przeszłości było mnóstwo. Tylko trzeba to dokładnie obserwować i robić statystyki. To jest jedno z częściej występujących zjawisk, które również towarzyszy burzom. To nie jest unikatowe zjawisko.
Piotr Szuster, członek zarządu Skywarn Polska i członek Polskich Łowców Burz. To powiedzmy jak tworzą się wały szkwałowe.
Wały szkwałowe powstają na przedniej krawędzi burzy, wskutek unoszenia ciepłego powietrza z otoczenia, które wchodzi nad zimne powietrze z prądu zstępującego, który znajduje się z przodu takiej burzy. Wtedy dochodzi do kondensacji pary wodnej i pojawia się chmura w formie takiego wału poprzedzająca komórkę burzową. To było dobrze widać na radarach ponieważ ten wał nie występował bezpośrednio przy burzy, lecz z pewnym wyprzedzeniem. Przy samym Krakowie lub na północ od Krakowa był wał, później niewielkie i subtelne przejaśnienie (strefa tymczasowo wolna od opadu) i dopiero padał deszcz.
Co zwiastuje wał szkwałowy? Deszcz, silny wiatr i grad czy coś ekstra jak trąba powietrzna też może się zdarzyć?
Głównym zagrożeniem jakie może zwiastować wał szkwałowy, szczególnie w sytuacji gdy on się szybko przemieszcza w kierunku obserwatora są silne porywy wiatru. Również on poprzedza opady deszczu, które mogą być intensywne. Czasami na przednich granicach takich układów tworzą się mezozawirowania, którym towarzyszą trąby powietrzne, natomiast to zjawisko jest dość rzadkie. Aczkolwiek zdarzały się takie przypadki, w tym w Krakowie, gdzie w lutym 2022 roku wystąpiła trąba powietrzna z mezozawirowania na linii szkwału.
Wał szkwałowy nad Krakowem. Spektakularny widok i potężna ulewa
Burza w Krakowie i regionie. Pierwszą jej odsłonę z gwałtowną ulewą część Krakowian - m.in. w Bronowicach - miała już przed godz. 16. Następnie o godz. 17 ciemne chmury zaczęły zasnuwać niebo nad cały...
Ekspert o zmianach klimatu: Powinniśmy się spodziewać większej ilości zalań i podtopień
Czy Pana zdaniem możemy się w przyszłości spodziewać w związku ze zmianami klimatu, że częściej będą nas nawiedzać szkwały i gwałtowne burze?
Tak naprawdę powinniśmy rozdzielać te wszystkie zjawiska niebezpieczne takie jak nawalne opady, trąby powietrzne, silny wiatr czy grad, bo na występowanie tych zjawisk ocieplenie klimatu będzie nieco inaczej wpływać.
Zamieniam się w słuch.
Powinniśmy się spodziewać większej ilości zalań i podtopień na terenach zurbanizowanych. Powinniśmy się spodziewać częstszego występowania silnych porywów wiatru. Możemy się również spodziewać zmiany liczby zdarzeń gradowych. Trąb powietrznych więcej niż notujemy teraz raczej nie będzie. To wynika z szeregu faktów.
Po pierwsze w wypadku porywów wiatru – rośnie zawartość pary wodnej w atmosferze, ale wilgotność względna spada, co prowadzi do sytuacji wychładzania powietrza w wyższych warstwach atmosfery w związku z parowaniem. To powoduje częstsze występowanie silnych prądów zstępujących, które mogą powodować znaczące porywy wiatru na powierzchni ziemi. Kolejna sprawa. Wraz ze wzrostem średniej temperatury na planecie, spada dynamika przepływu mas powietrza, słabną prądy strumieniowe, zaczynają częściej meandrować, a to z kolei przekłada się na bardziej stacjonarny charakter komórek burzowych. Czyli coraz więcej będzie przypadków gdzie burza będzie dłużej wisieć nad jednym obszarem i w związku z nawalnymi opadami będzie częściej podtapiać.
Trzecia sprawa - grad. Tu sytuacja jest bardzo skomplikowana. Gradziny, żeby mogły urosnąć do dużej średnicy to muszą być dłużej utrzymywane w komórce burzowej w warstwie o temperaturze niższej niż temperatura zamarzania. Musi również wystąpić odpowiednie ułożenie przepływu mas powietrza wyżej, by gradziny mogły być długo noszone w prądach wstępujących. I z tego co mówią najnowsze badania, może być tak, że grad jeśli będzie występował rzadziej, ale większy. Izoterma 0 przebiega coraz wyżej tak, że gradziny muszą być unoszone na większe wysokości. Przy ich opadaniu na powierzchnię ziemi muszą również przedostać się przez grubszą warstwę atmosfery o dodatniej temperaturze co powoduje ich topnienie.
Pesymistyczne mimo wszystko te prognozy, ale przynajmniej nie możemy raczej liczyć na powstanie Alei Tornad w Polsce.
Takie pojęcie w Polsce już występuje. Ono ma w zasadzie odniesienie tylko do linii brzegowej Morza Bałtyckiego. Bo tam późnym latem i wczesną jesienią dochodzi do rozwoju rodzin trąb powietrznych zwanych trąbami wodnymi. Widać, że ten pas jest faktycznie narażony. W innych regionach Polski występowanie tornad raczej rozkłada się to równomiernie. Silniejsze trąby powietrzne zdarzają się u nas raz na sześć-dziewięć lat, z tymże ostatnia silna trąba miała miejsce w 2021 roku w Czechach, więc powinniśmy się spodziewać w najbliższym czasie nowego przypadku.
A jesteśmy wstanie w najbliższej przyszłości te zmiany klimatu i ich konsekwencje wyhamować czy potrzebujemy na to stu lat?
Efekt, którego doświadczamy teraz to wynik całej epoki przemysłowej. Nie da się tego spowolnić w przeciągu dwóch-trzech lat. Realne działania przeciwko postępowi globalnego ocieplenia muszą być długofalowe i prowadzone globalne. Zakładając podjęcie pełnych działań dziś i natychmiastowe rozpoczęcie zmniejszania ilości dwutlenku węgla w takim tempie jak ona przyrasta, efekty w formie do powrotu warunków epoki przedprzemysłowej odczują nasze wnuki lub prawnuki. Należy jak najszybciej podjąć działania eliminujące emisje dodatkowo prowadząc działania adaptacyjne.
Źródło: Kraków Nasze Miasto