
Fot. Jan Pająk
Betonowe zapory stanęły na fragmencie ulicy Zapolskiej przy skrzyżowaniu z ulicą Stańczyka w krakowskich Bronowicach. Utrudniają przejazd większym pojazdom i zirytowały mieszkańców okolicy.
– Szok, że przez taki skrawek doszło do całej tej sytuacji. Coś niesamowitego – mówi jeden z mieszkańców. - Właściciel działki powinien dojść do porozumienia z miastem, biorąc pod uwagę względy bezpieczeństwa – dodaje mieszkanka.
Jak wyjaśnia rzecznik Zarządu Dróg Miasta Krakowa Krzysztof Wojdowski, właściciel postawił zapory na swojej działce i działał zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Jak tłumaczy, granice nieruchomości sięgają części skrzyżowania, a ulica Dytmara prowadząca do pobliskiego osiedla jest drogą wewnętrzną. Oznacza to, że nie znajduje się w zarządzie miasta.
Alternatywą specustawa
Według ZDMK problem wynika z nieuregulowanego stanu własności, którego początki sięgają lat 70. i 80. ubiegłego wieku. W praktyce oznacza to, że prywatna działka wchodzi w obszar skrzyżowania i miasto od kilkudziesięciu lat nie uregulowało stanu prawnego tego miejsca.Teraz urzędnicy chcą uporządkować sytuację przy okazji planowanej inwestycji mieszkaniowej.
Rozwiązaniem tego problemu jest umowa z inwestorem, który na swojej działce, zgodnie z warunkami zabudowy chce wykonać inwestycję mieszkaniową. W związku z tym zgłosił się do nas o warunki obsługi komunikacyjnej tego właśnie terenu. To jest moment, w którym można rzeczywiście sprawę tego skrzyżowania uregulować
Zgodnie z planem inwestor przebuduje skrzyżowanie tak, aby zapewnić dojazd mieszkańcom ulic Zapolskiej, Dytmara i Stańczyka. Po zakończeniu prac infrastruktura ma zostać przekazana miastu.
Alternatywą byłaby przebudowa w trybie specustawy drogowej (ZRID), która pozwala przejąć teren pod inwestycję. Jak zaznacza ZDMK, takie rozwiązanie wymagałoby jednak zabezpieczenia środków w budżecie miasta, dlatego dziś Kraków stawia na współpracę z inwestorem.
Źródło: Radio Kraków