RAK
    Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. Lekarz: „Nie jestem Bogiem”

    Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. Lekarz: „Nie jestem Bogiem”

    652 odsłon
    Sprawa śmierci Jerzego Ziobry. Lekarz: „Nie jestem Bogiem”

    Oskarżenia o błędy medyczne Ta sprawa sięga 2006 r. Wówczas, w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie , zmarł Jerzy Ziobro, ojciec Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości. Rodzina twierdzi, że lekarze dopuścili się błędów medycznych . W lutym 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia uni

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    – Nie mogę czuć się winny, ponieważ wszystko zrobiłem tak, jak należało zrobić. Dziś zrobiłbym to samo – przekonywał przed sądem prof. Dariusz Dudek. Wkrótce ma zapaść wyrok w sprawie śmierci Jerzego Ziobry.

    Oskarżenia o błędy medyczne

    Ta sprawa sięga 2006 r. Wówczas, w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, zmarł Jerzy Ziobro, ojciec Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości.

    Rodzina twierdzi, że lekarze dopuścili się błędów medycznych.

    W lutym 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia uniewinnił czwórkę medyków: kierownika II Oddziału Kliniki Kardiologii, ówczesnego lekarza tego oddziału, lekarkę dyżurną i ordynatora sali monitorowanej. Nie dopatrzono się związku między ich działaniami a śmiercią pacjenta.

    Od kwietnia 2018 roku przed krakowskim sądem okręgowym trwa proces apelacyjny. W ostatnich dniach rozpoczęły się mowy końcowe.

    Wykarczowanie ogromu pracy

    Pełnomocnicy rodziny krytykowali działania sądu I instancji.

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    – Sąd rejonowy dał nam dwa miesiące na przygotowanie pakietu pytań. Dopuścił je. A następnie swoim postanowieniem odrzucił prawie 800 pytań. Wystąpiło wykarczowanie ogromu pracy, włożonej przez oskarżycieli posiłkowych – podkreślił adwokat Krzysztof Nocek.

    Przekonywał, że orkiestra biegłych „grała na rzecz kolegów oskarżonych”. – Sąd I instancji symulował, że nas słucha – przekonywał Nocek. Mówił też o działaniach lekarzy. Wskazywał, że w momencie wykonywania zabiegu na sercu Jerzego Ziobry Dariusz Dudek nie był kardiologiem.

    Powoływał się na ekspertyzę medyków ze szwajcarskiego Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie, na którą krakowski sąd czekał trzy lata.

    – Stwierdzili, że nie rozumieją, dlaczego wybrano leczenie polegające na wszczepieniu stentów; dochodziło do błędów, fałszowania dokumentacji czy maskowania błędów – dodawał.

    Wskazał, że zbytnia pewność siebie lekarzy i błędna analiza wyników badań miały wpływ na leczenie pacjenta, a w efekcie doprowadziły do jego śmierci.

    – W przypadku Jerzego Ziobry nie zastosowano właściwej terapii farmakologicznej – mówił Nocek. Wskazywał, że stan ogólny pacjenta w momencie przyjęcia do szpitala był dobry, a realne zagrożenie życia Jerzego Ziobry „zostało sprokurowane przez działania oskarżonych”.

    – Ryzykanctwo, zbytnia pewność siebie Dariusza Dudka, cała ta zgubna mieszanka sprawiła, że wykonano zabieg, który wykonany być nie powinien. Pomimo upływu 20 lat oskarżony Dudek nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jest Bogiem, że nie jest nieomylny – wskazywał adwokat.

    Odczytał również oświadczenie wdowy po zmarłym, Krystyny Kornickiej-Ziobro.

    Stwierdziła, że też była lekarką. „Wiedzieliśmy, że zdarzają się powikłania, a szpital nie jest miejscem cudu. Ale lekarz ma obowiązek staranności. Opinia biegłych musi być jasna i pełna, a sąd musi mieć odwagę spojrzeć nie na tytuły, ale na fakty” – napisała Kornicka-Ziobro.

    Dodała, że jej działania nie są zemstą.

    „To nie jest sprawa przeciwko lekarzom jako środowisku. Jerzy Ziobro nie był przypadkiem z podręcznika. Był mężem, ojcem, lekarzem ufającym medycynie. Trafił do szpitala po pomoc, do domu już nie wrócił” – podkreśliła wdowa po zmarłym. Zauważyła, że nie chce, aby sprawa jej męża była rozpatrywana przez pryzmat polityki. Zapewniła, że liczy na sprawiedliwy wyrok.

    Medycyna to nie matematyka

    Naczelnik małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej Eryk Stasielak mówił, że medycyna to nie jest matematyka, a lekarz nie podstawia danych do wzoru.

    – W medycynie te same objawy mogą mieć różną genezę. Zawsze jest alternatywa w działaniu. Właściwe pytanie w tej sprawie powinno brzmieć: czy w tamtym czasie, w tamtych okolicznościach czynności podjęte przez lekarzy mieściły się w granicach dopuszczalnego działania – podkreślał.

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Potwierdził, że Dariusz Dudek [zgodził się na podawanie pełnych danych, przyp. red.]  nie miał specjalizacji z kardiologii, ale posiadał certyfikat wystawiony przez szpital i bardzo dużą praktykę.

    Dodał, że w tej sprawie nie doszło do błędu medycznego. Jego zdaniem nie ma na świecie biegłego, który rozstrzygnąłby wątpliwości, które wystąpiły w przypadku leczenia Jerzego Ziobry. Dlatego, jak podkreślił prokurator Stasielak, trzeba zastosować zasadę in dubio pro reo, według której wątpliwości w sprawie karnej należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego.

    – Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana – wskazywał Stasielak. – Nie sposób stwierdzić, że zachowanie oskarżonych wyczerpało znamiona przestępstwa – dodawał.

    Podkreślał, że specjaliści prezentują odmienne stanowiska w zakresie oceny leczenia Ziobry. Ostatecznie prokurator wniósł o utrzymanie w mocy zaskarżonego postanowienia sądu I instancji, którym lekarze zostali uniewinnieni.

    Prokuratur występował jako oskarżyciel publiczny. W efekcie postępowania dowodowego przed sądem II instancji stwierdził ostatecznie, że nie ma podstaw do skazania lekarzy.

    Pełnomocnik rodziny Jerzego Ziobry uznał stanowisko prokuratora za woltę.

    Postawieni pod ścianą

    Obrońcy medyków powoływali się na ekspertyzę biegłych z Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie. Mecenas Krzysztof Bachmiński wprost cytował jej fragmenty. Również ten, w którym eksperci podkreślili, że nie stwierdzili naruszenia zasad sztuki lekarskiej.

    Wniósł o utrzymanie w mocy wyroku uniewinniającego.

    Mec. Andrzej Patela zauważał, że opinii biegłych z Lozanny nie można zarzucić, że jest stronnicza.

    Wskazywał, że Jerzy Ziobro trafił do szpitala w stanie zagrożenia życia, więc odkładanie pilnego zabiegu mogło się bardzo źle skończyć. – Ciekawe, co wtedy powiedziałaby rodzina. Lekarze mogli tylko stentować albo nic nie zrobić. Zostali postawieni przed ścianą – dodawał.

    Przekonywał, że kiedy Jerzy Ziobro trafił do placówki, przedstawiał obraz pacjenta skrajnie zaniedbanego. – Zarówno stentowanie jak i bajpasowanie mogło skończyć się źle – wskazał.

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Mowy końcowe w rozprawie apelacyjnej ws. śmierci Jerzego Ziobry

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    Mec. Jan Widacki podkreślał, że postępowanie dowodowe przed sądem I oraz II instancji nie potwierdziło winy lekarki, którą reprezentuje (w momencie zdarzenia była stażystką).

    – Jeśli by nawet przyjąć, że postępowanie dowodowe w pierwszej instancji miało pewne wady, to te braki zostały uzupełnione w postępowaniu drugiej instancji – przekonywał.

    W akcie oskarżenia zarzucano lekarce, że naraziła pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. – Lista rzekomych zaniechań jest długa. Żaden z tych zarzutów nie został udowodniony – przekonywał przed sądem mecenas Widacki.

    Zauważył, że postępowanie odwoławcze, trwające 9 lat, co stanowi ewenement, nie dostarczyło żadnego nowego dowodu, które by wsparło argumenty oskarżenia.

    „Nie jestem Bogiem”

    Prof. Dariusz Dudek przekonywał, że nie jest Bogiem, natomiast o ekspertach z Lozanny powiedział, że „są takimi samymi kardiologami jak my”. 

    Podkreślał, że w przypadku Ziobry nie podejmował samodzielnych decyzji. Zapewniał, że pytał pacjenta, który rodzaj zabiegu ma wykonać. – Odpowiedział: „proszę robić stentowanie” – dodał.

    Przekonywał, że bardzo żałuje śmierci Jerzego Ziobry. Zapewniał, że dwa zabiegi, które przeprowadził, udały się. – Dostałem kwiaty od pani doktor Ziobro. Pacjent był zadowolony. Następnie wyjechałem. Nie było mnie przez trzy dni. Otrzymałem informację, że doszło do nagłego zatrzymania krążenia – podkreślał prof. Dudek.

    Zastanawiał się, jak można sądzić go za śmierć pacjenta, skoro w momencie zatrzymania krążenia nie był obecny w klinice. Zapewniał, że kiedy opuszczał szpital, Ziobro był w dobrym stanie.

    Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

    – Cierpię przez 20 lat. Co było nadzwyczajne w tej sprawie? To, że politycy się zaangażowali w medycynę. Nie mogę czuć się winny, ponieważ wszystko zrobiłem tak, jak należało zrobić. Dziś zrobiłbym to samo – przekonywał lekarz.

    Prof. Jacek Dubiel zapewniał, że w przypadku Jerzego Ziobry jego zespół ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Wniósł o utrzymanie w mocy wyroku uniewinniającego. Podobnie jak prof. Dudek oraz lekarka, która też zapewniła, że robiła wszystko tak, jak należy.

    Czwarty z medyków nie pojawił się na rozprawie.

    Ogłoszenie wyroku ma nastąpić 23 lipca.


    Źródło: LoveKraków.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?