
Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Reforma obejmuje cały kraj i wszystkie szczeble samorządu terytorialnego, a jej głównym celem jest przeciwdziałanie wykluczeniu transportowemu, szczególnie na obszarach wiejskich. Projekt zakłada wprowadzenie ogólnopolskiego standardu dostępności do komunikacji zbiorowej, określającego minimalną częstotliwość połączeń, oraz powierzenie marszałkom województw roli integratora przewozów.
Nie wszystkim jednak podobają się proponowane zmiany. W poniedziałek w Krakowie odbyła się konferencja prasowa, podczas której parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości oraz marszałek Małopolski wyrazili swój zdecydowany sprzeciw wobec nowelizacji. Uczestniczyli w niej poseł Mariusz Krystian, poseł Łukasz Kmita, poseł Andrzej Adamczyk oraz marszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka.
Rządowa ustawa o Publicznym Transporcie Zbiorowym doprowadzi do powrotu wykluczenia komunikacyjnego na terenach wiejskich – ostrzegał Mariusz Krystian z powiatu wadowickiego.
Polityk PiS odniósł się do własnych doświadczeń z Małopolski, przypominając likwidację połączeń kolejowych na trasie Kraków–Skawina–Spytkowice–Oświęcim w 2012 roku, kiedy to -jak mówił – ówczesny Zarząd Województwa z PO-PSL zlikwidował tę linię.
Zamiast rozwijać Fundusz Przewozów Autobusowych wprowadzony za rządów Prawa i Sprawiedliwości i zwiększać finansowanie, Rząd zmienia prawo i wprowadza chaos. Jak wiadomo chaos doprowadza do niszczenia i likwidacji – podkreślił poseł Krystian.
Jednym z kluczowych punktów krytyki jest kwestia finansowania. Obecnie dopłata do wozokilometra wynosi 3 zł, a łączna pula środków w Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych to 1 mld zł.
Zdaniem Mariusza Krystiana to zdecydowanie za mało.
Już dzisiaj kwota przeznaczona na transport zbiorowy w budżecie państwa nie powinna mieć wysokości miliarda złotych. Dopłata do wozokilometra powinna zostać zwiększona z dzisiejszych trzech do co najmniej czterech złotych – argumentował. – To także od zmian finansowania możemy mieć dobry transport publiczny, a nie tylko od samych zmian prawnych. To co robi rząd Tuska to jedna wielka ściema – podsumował.
Samorząd Województwa Małopolskiego zwraca uwagę, że niektóre zapisy projektu mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie Małopolskich Linii Dowozowych – sieci połączeń autobusowych rozwijanej od kilku lat we współpracy z lokalnymi samorządami.
System obejmuje dziś swoim zasięgiem wszystkie 22 powiaty i 117 gmin województwa, a rocznie z tej formy komunikacji korzysta ok. 6 mln pasażerów.

Łukasz Smółka
Tysiące mieszkańców codziennie dojeżdżają do pracy czy na studia, korzystając z Małopolskich Linii Dowozowych. To projekt pionierski w skali kraju – powiedział marszałek Łukasz Smółka.
Jak zauważył marszałek, projekt nowelizacji zakłada rozwiązania, które uniemożliwią dofinansowanie przewozów na terenie miast powyżej stu tysięcy mieszkańców, czyli w przypadku Małopolski – Krakowa i Tarnowa.
To są środki na poziomie około 5 mln złotych – mówił Smółka, dodając, że brak takiego wsparcia mógłby oznaczać konieczność dodatkowego finansowania połączeń z budżetu województwa.
Poseł Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury w latach 2015–2023, wskazał, że nowe przepisy mogą zmusić pasażerów dojeżdżających do Krakowa do uciążliwych przesiadek na obrzeżach miasta.
Linia autobusowa, która obecnie łączy centrum Krakowa i centrum Myślenic jest dofinansowana z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych – wyjaśnił Adamczyk.
Jego zdaniem Nowe rozwiązanie proponowane przez rząd spowoduje, że będzie ona dobiegała tylko do granicy administracyjnej Krakowa na wysokości Mogilan.

Andrzej Adamczyk
Wyobraźmy sobie, że wszyscy dojeżdżający do pracy, do szkoły, w swoich sprawach do Krakowa będą musieli wysiąść na obszarach miasta, w miejscach, gdzie nie ma punktów przesiadkowych, gdzie nie ma infrastruktury – alarmował. – To dotyczy też innych kierunków dojazdu – chociażby ze Skały w powiecie krakowskim, z Proszowic i każdego innego miejsca.
Polityk porównał obecne propozycje do wprowadzonej niedawno na terenie Krakowa Strefy Czystego Transportu, która jego zdaniem wykluczyła z dojazdu do pracy i szkół dziesiątki tysięcy osób.
Z kolei poseł Łukasz Kmita zwrócił uwagę na inny aspekt nowelizacji, skrócenie okresu zawierania umów między samorządem a przewoźnikami.
To skrócenie okresu maksymalnego na zawieranie umowy na linie dowozowe doprowadzi do tego, że zamiast nowych autobusów na naszych ulicach będą jeździły pojazdy 15-letnie – ostrzegał Kmita.
Jak argumentował, tylko długie umowy, 7-10-letnie, dają szansę przewoźnikom na zakup nowego autobusu i jego amortyzację. Poseł wyraził obawę, że nowe przepisy mogą służyć celom doraźnym.
Pasażerowie chcą wiedzieć, że linia komunikacyjna, która jest potrzebna, nie będzie linią uruchamianą tylko przed wyborami. A mamy wrażenie, że ta ustawa ma dać szansę rządowi Donalda Tuska na uruchomienie przed wyborami wielu linii komunikacyjnych, które zostaną zlikwidowane na koniec przyszłego roku, gdy będzie już po wyborach – powiedział poseł Kmita.
Przypomnijmy, że według informacji z oficjalnego komunikatu resortu infrastruktury, projekt ustawy w sposób fundamentalny zmienia filozofię organizacji publicznego transportu zbiorowego w Polsce. Dotychczasowy model fakultatywny, w którym organizacja transportu zależała przede wszystkim od decyzji poszczególnych samorządów, ma zostać zastąpiony modelem gwarantującym minimalny poziom usług transportowych.
Nowelizacja przekształca także Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych w Fundusz Przeciwdziałania Wykluczeniu Transportowemu, którego budżet w 2026 roku zostanie zwiększony do 1,2 mld zł. Dysponentami środków będą marszałkowie województw.
Projekt po pierwszym czytaniu w Sejmie został skierowany do dalszych prac w Komisji Infrastruktury. Parlamentarzyści opozycji zapowiadają zgłaszanie poprawek, a samorząd województwa małopolskiego opublikował apel do rządu o korekty w projektowanych przepisach.
Jak podkreślił Andrzej Adamczyk:
Nie może być zgody na systemowe obciążanie budżetów samorządów województw dodatkowymi kwotami.
Źródło: Wadowice24.pl