RAK
    Rekord świata, srebro Polek i pożegnanie Aleksandry Mirosław. Wielkie emocje na zakończenie Pucharu Świata w Krakowie

    Rekord świata, srebro Polek i pożegnanie Aleksandry Mirosław. Wielkie emocje na zakończenie Pucharu Świata w Krakowie

    956 odsłon
    Rekord świata, srebro Polek i pożegnanie Aleksandry Mirosław. Wielkie emocje na zakończenie Pucharu Świata w Krakowie

    Puchar Świata we wspinaczce sportowej na czas w Krakowie zakończył się z rekordem świata, srebrnym medalem dla polskich zawodniczek w sztafecie oraz emocjonalnym pożegnaniem Aleksandry Mirosław. Polscy kibice cieszyli się z sukcesu Aleksandry i Natalii Kałuckich, które zdobyły srebro w nowo wprowadzonej rywalizacji sztafet.

    Natalia Kałucka przed startem. Fot. PAP/Art Service

    Rekord świata Chinek i srebro Polek

    Największym wydarzeniem finałów kobiet był rekord świata ustanowiony przez reprezentację Chin. Yafei Zhou i Lijuan Deng wygrały finał z czasem 12,89 sekundy, poprawiając własny rekord świata i rekord Azji.

    Drugie miejsce zajęły Aleksandra i Natalia Kałuckie, które przed własną publicznością wywalczyły srebrne medale. Brąz przypadł pierwszej reprezentacji Indonezji.

    Druga polska para – Aleksandra Mirosław i Patrycja Chudziak – zakończyła rywalizację na etapie ćwierćfinału.

    Wśród mężczyzn triumfowali Jianguo Long i Shouhong Chu z Chin, którzy w finale pokonali reprezentację Stanów Zjednoczonych. Polacy Marcin Dzieński i Oskar Szalecki odpadli w 1/8 finału właśnie po pojedynku z późniejszymi zwycięzcami.

    Siostry Kałuckie: srebro cieszy, ale apetyt był większy

    Choć srebrny medal jest dużym sukcesem, siostry Kałuckie nie ukrywają, że liczyły na jeszcze więcej.

    – To sukces, ale wierzyłyśmy też w złoto i rekord świata. Żartowałyśmy o tym jeszcze przed zawodami, a po eliminacjach zobaczyłyśmy, że naprawdę jest to możliwe. Wciąż mamy zapas i wierzymy, że zejdziemy poniżej trzynastu sekund – mówi Radiu Kraków Aleksandra Kałucka. Jak przyznaje, każda kolejna runda oznaczała ogromny stres. – Musiałyśmy połączyć nasze umiejętności i pobiec naprawdę powtarzalnie. To były nasze pierwsze zawody w tym formacie, dlatego tym bardziej cieszymy się z medalu.

    Trudne warunki na ścianie

    Zawodniczki zwracają uwagę, że rywalizacja odbywała się w wymagających warunkach.

    – Ściana nie miała najlepszego tarcia, dodatkowo wiało i padało. Jak na takie warunki poradziłyśmy sobie naprawdę dobrze. Cieszę się, że pobiegłam powtarzalnie i nie popełniłam błędów – podkreśla Aleksandra Kałucka.

    Natalia dodaje, że drugi dzień zawodów był dla niej jeszcze bardziej wymagający psychicznie.

    – Musiałam po prostu powtarzać dobre biegi i czułam odpowiedzialność za naszą drużynę. Wiedziałam też, że warunki są trudne, więc stres był nawet większy niż dzień wcześniej. Na szczęście dałam radę - dodaje w rozmowie z Radiem Kraków. Polki nie mają jednak czasu na świętowanie. Już w środę wyjeżdżają do francuskiego Chamonix na kolejny Puchar Świata.

    Olimpijskie marzenie

    Nowa konkurencja sztafet bardzo przypadła siostrom do gustu. Liczą, że w przyszłości trafi do programu igrzysk olimpijskich.

    – Nigdy nie przypuszczałyśmy, że będziemy razem startować w jednej drużynie. Teraz marzymy, żeby ta konkurencja znalazła się na igrzyskach w Brisbane w 2032 roku. To byłoby coś wyjątkowego – pojechać tam razem i walczyć o medale.

    Piotr Pustelnik: Kraków pokazał, że potrafi organizować światowe zawody

    Zdaniem wiceprezesa Polskiego Związku Alpinizmu Piotra Pustelnika tegoroczna edycja Pucharu Świata po raz kolejny potwierdziła, że Kraków jest świetnym gospodarzem najważniejszych imprez wspinaczkowych.

    – To świetna impreza i jestem przeszczęśliwy, że Puchar Świata trafił do Polski. Marzy mi się, żebyśmy organizowali nie tylko zawody we wspinaczce na czas, ale również w prowadzeniu i boulderingu. To niezwykle widowiskowy sport, co doskonale pokazała frekwencja na Rynku Głównym – podkreśla.

    Jak zaznaczał w rozmowie z Radiem Kraków, w Polsce największe sukcesy odnoszą obecnie zawodnicy specjalizujący się we wspinaczce na czas, choć na świecie większą popularnością cieszą się prowadzenie i bouldering.

    – Potrzebujemy kolejnego pokolenia młodych zawodników, którzy postawią sobie za cel walkę o igrzyska olimpijskie właśnie w tych konkurencjach. Wierzę, że z czasem również tam będziemy odnosić sukcesy. Emocjonalne pożegnanie Aleksandry Mirosław

    Dla kibiców wyjątkowym momentem był również ostatni start Aleksandry Mirosław przed zakończeniem kariery. Polska mistrzyni popełniła falstart już na początku finałowej rywalizacji.

    Zdaniem Piotra Pustelnika ogromne znaczenie miała presja związana z pożegnaniem.

    – Benefis połączony z zawodami sportowymi to wybuchowa mieszanka. Falstart zdarzył się pierwszy raz w najgorszym możliwym momencie. Taki jest sport.

    Podkreśla jednak, że dla kibiców wynik nie był najważniejszy.

    – Nie czekaliśmy na rekord świata ani na zwycięstwo. Czekaliśmy na Olę. Chcieliśmy pokazać jej, że doceniamy wszystkie lata ciężkiej pracy i wyrzeczeń. To było najważniejsze.

    Także siostry Kałuckie nie kryją uznania dla dorobku swojej starszej koleżanki.

    – Ola zdobyła wszystko – rekordy świata, złoty medal olimpijski i mnóstwo medali. Jest legendą naszej dyscypliny. Sport wyczynowy jest ogromnym obciążeniem psychicznym, dlatego uważam, że zasłużyła na odpoczynek i spokojniejsze życie poza sportem – mówi Aleksandra Kałucka.

    Tegoroczna edycja Pucharu Świata w Krakowie przyniosła kibicom nie tylko medale i rekordy, ale także pokazała, że Polska coraz mocniej zaznacza swoją pozycję w światowej wspinaczce sportowej – zarówno jako organizator największych imprez, jak i kraj wychowujący zawodników walczących o miejsca na podium.


    Źródło: Radio Kraków

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era