
Wywrotka jachtu żaglowego, rowerek zaplątany w liny czy pomoc osobom na deskach SUP mającym problemy z wypłynięciem z zatoki z powodu dopychającego do brzegu wiatru. To tylko niektóre z interwencji, jakie podejmowali w ostatnim czasie ratownicy Beskidzkiego WOPR. W skali roku zgłoszeń od osób potrze
Beskidzkie WOPR działa na terenie powiatów bielskiego, żywieckiego i cieszyńskiego. Funkcjonują tu Oddział Rejonowy w Bielsku-Białej, Oddział Rejonowy w Żywcu i Oddział Powiatowy w Cieszynie. Na całym tym obszarze ratownicy zabezpieczają pływalnie, natomiast ratownicy Oddziału Rejonowego w Żywcu realizują jeszcze działalność nad dwoma akwenami – Jeziorem Żywieckim i Jeziorem Międzybrodzkim. – Działalność Beskidzkiego WOPR opiera się na wolontariacie – podkreśla Bartłomiej Szczelina, sekretarz Beskidzkiego WOPR i prezes Oddziału Rejonowego w Żywcu. – Pod telefonem przyjmujemy zgłoszenia z różnych instytucji, od różnych dyspozytorni. W skali roku często jest to ponad 300 zgłoszeń łącznie na obu akwenach. Tylko w ubiegłym roku podjęliśmy ponad 220 interwencji nad Jeziorem Żywieckim i blisko 100 nad Jeziorem Międzybrodzkim. Są to różnego rodzaju zgłoszenia dotyczące wywrotek łodzi, opatrywania ran ciętych, działania poszukiwawcze w porze nocnej czy ewakuacja osób, które znalazły się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia.
Nad Jeziorem Żywieckim, w Żywcu Moszczanicy, mieści się całoroczna Baza Ratownictwa Wodnego Beskidzkiego WOPR, a obok niej magazyn sprzętu ratowniczego. – Sprzęt ratownictwa wodnego, jaki znajduje się w hangarze, to skuter wodny, suche skafandry, kamizelki asekuracyjne, kaski, zasobniki linowe, rzutki rękawowe i wiele innych sprzętów wykorzystywanych do ratownictwa wodnego – wymienia Patryk Walaszek, ratownik grupy interwencyjnej Beskidzkiego WOPR. – Ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego został zakupiony quad z przyczepą do ewakuacji osób z trudno dostępnego terenu. Jest wykorzystywany przez nas głównie do ewakuacji osób z biegnącej nad jeziorem ścieżki pieszo-rowerowej, które doznały urazu.
Ratownicy udzielali pomocy rowerzystom chociażby na początku czerwca, kiedy to dwójka cyklistów zderzyła się czołowo na ścieżce biegnącej wzdłuż jeziora. U jednej z osób skończyło się tylko na drobnych zarysowaniach dłoni, ale druga miała silny krwotok z nosa, liczne otarcia na nogach oraz zawroty głowy. Woprowcy udzielili poszkodowanym pierwszej pomocy i zadysponowali zespół ratownictwa medycznego.
Nad Jeziorem Międzybrodzkim, w Międzybrodziu Bialskim, funkcjonuje z kolei Stanica Beskidzkiego WOPR, czynna codziennie w sezonie letnim. – Została odbudowana po pożarze w 2019 roku i od tamtego czasu funkcjonuje nieprzerwanie do dziś. Mamy tu na stanie trzy łodzie motorowe, skuter i samochód ratowniczy z napędem na cztery koła – mówi Bartłomiej Szczelina.

Każdy dzień to dla ratowników nowe wyzwanie. – Nigdy nie wiemy, co nas czeka i z czym przyjdzie nam się mierzyć – mówi Krzysztof Majcherczyk, ratownik dyżurny Beskidzkiego WOPR na stanicy w Międzybrodziu Bialskim. – Nasza praca jest zależna od pogody, ponieważ w piękne dni jest więcej osób wypoczywających nad wodą, więcej upominania, działania i prewencji. Nie oznacza to jednak, że gdy jest pochmurno czy deszczowo, nie robimy nic. Wręcz przeciwnie, mamy nawet więcej pracy ze względu na ewakuację jeziora podczas burzy, ostrzeganie ludzi przed niebezpieczeństwem i pomoc osobom, które ze względu na wiatr czy silne warunki atmosferyczno-wodne nie dają sobie rady z powrotem do brzegu.
By zostać ratownikiem wodnym, trzeba być pełnoletnim i spełnić określone wymagania. – Należy ukończyć kurs na ratowników wodnych, czyli 63-godzinne wymagające, trudne szkolenie, a także posiadać jedną z kwalifikacji przydatnych w ratownictwie wodnym. W głównej mierze stawiamy tutaj na kwalifikację sternika łodzi motorowej. Dodatkowym warunkiem jest posiadanie minimum tytułu ratownika po kwalifikowanej pierwszej pomocy – mówi prezes Bartłomiej Szczelina.
Największym wyzwaniem dla ratownictwa wodnego w regionie jest niestabilne źródło finansowania. – Wszystkie dotacje przyznawane dla Beskidzkiego WOPR są w postaci konkursów, więc co roku staramy się o uzyskanie tych środków. Na chwilę obecną otrzymujemy większe lub mniejsze dotacje, ale brakuje nam całego, całorocznego finansowania – opowiada Bartłomiej Szczelina. – Dzięki środkom przyznanym z Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach i Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego nasi ratownicy są w stanie pełnić dyżury od godziny 9.00 do 20.00 na obu akwenach, czyli Jeziorze Żywieckim i Jeziorze Międzybrodzkim, każdego dnia od 1 lipca do końca wakacji. Oczywiście później nasze dyżury, tak jak przed wakacjami, ograniczają się do weekendów i stałej dyspozycyjności ratowniczej, która bazuje na grupie interwencyjnej wolontariuszy ratowników Beskidzkiego WOPR.

Ratownicy Beskidzkiego WOPR często zabezpieczają różne wydarzenia na jeziorach, takie jak regaty czy zawody triathlonowe. Często prowadzą też zajęcia edukacyjne. – Naszą stanicę nad Jeziorem Międzybrodzkim i bazę nad Jeziorem Żywieckim odwiedzają grupy zorganizowane – młodzież i dzieci wypoczywające w regionie oraz uczniowie szkół – mówi Bartłomiej Szczelina. – Podczas zajęć profilaktycznych uczulamy najmłodszych na bezpieczeństwo nad obszarami wodnymi. Uczymy też podstaw pierwszej pomocy i instruujemy, jak skutecznie wyzywać służby ratunkowe.
Woprowcy nieustannie poruszają temat bezpieczeństwa nad wodą, między innymi na różnych imprezach plenerowych czy w mediach społecznościowych. – Najczęstsze przypadki ryzykownych zachowań nad wodą to brak kamizelek, brawura czy wchodzenie do wody w sposób dynamiczny, bez uprzedniego schłodzenia ciała – mówi Bartłomiej Szczelina. – W upalne dni często odnotowujemy, że osoby opuszczają jednostki pływające bez założonych kamizelek asekuracyjnych, a nawet wypływają o różnej porze dnia i nocy przykładowo na deskach SUP, również bez kamizelek.
Ratownicy Beskidzkiego WOPR uczestniczą też w szeregu akcji ekologicznych. Co roku przeprowadzają na Jeziorze Żywieckim i Międzybrodzkim akcję „Majowe śmieciobranie – by naturze było lżej”, polegającą na sprzątaniu brzegów jezior, a także uczestniczą w innych zbiórkach śmieci na Żywiecczyźnie.
Autorzy reportażu wideo:
Fabian Żakowiecki
Magdalena Nycz
Bartłomiej Szczelina przy przystani obok Bazy Ratownictwa Wodnego Beskidzkiego WOPR nad Jeziorem Żywieckim

Patryk Walaszek na quadzie z przyczepą, zakupionym ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego
Ratownicy dyżurni w Stanicy w Międzybrodziu Bialskim
















Źródło: Beskidzka24 / Kronika Beskidzka