
Po naprawie toru przystąpimy do wydobycia wagonów z nurtu rzeki Poprad. Dopiero wtedy na miejsce będzie mógł wjechać specjalistyczny dźwig szynowy, który wyciągnie wagony z wody – powiedziała Radiu Kraków Majewska-Pawluk.
Dodała, że w niedzielę wszystkie działania koncentrują się na naprawie infrastruktury kolejowej. Tabor, który po wykolejeniu pozostał na torach i nie wpadł do rzeki, został już odholowany do Nowego Sącza i Wierchomli. W nurcie Popradu nadal znajdują się dwa wagony, a trzeci jest częściowo zanurzony.
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa naprawa torowiska. Nadal wstrzymany jest ruch pociągów na odcinku Nowy Sącz – Krynica-Zdrój. Podróżnych przewozi zastępcza komunikacja autobusowa.
O wypadku mówią też okoliczni mieszkańcy. W rozmowie z reporterem Radia Kraków podkreślali, że w tym miejscu zdarzały się już wykolejenia.
Nie wiadomo, co się stało - tory były nowe. Na szczęście wagony były puste. Przez chwilę było słychać, głośny szczęk. Myślałem, że to samochód, bo tu nieraz tiry wjeżdżały, czasem jakiś w poślizg wpadł. Do wykolejenia pociągu towarowego doszło w piątek po godz. 15.30 na odcinku Wierchomla – Piwniczna linii kolejowej nr 96. Z torów wykoleiło się sześć pustych wagonów składu jadącego z Muszyny do Kędzierzyna-Koźla; część z nich wpadła do rzeki Poprad. Okoliczności wypadku wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.
Maszynista pociągu był trzeźwy, w jego organizmie nie wykryto środków odurzających.
Źródło: Radio Kraków