
Tego co wydarzyło się 26 sierpnia ubiegłego roku Maria Ł. nigdy nie zapomni. Wczesnym popołudniem odebrała telefon od kobiety podającej się za policjantkę.
"Kaucja" dla fałszywego prokuratora
Usłyszała, że jej córka spowodowała wypadek drogowy i jej aresztowaniu może zapobiec jedynie wpłacenie 180 tys. zł kaucji.
Oszustka, dla uwiarygodnienia podała telefon innej kobiecie, tym razem udającej córkę potencjalnej ofiary. Druga z oszustek błagała o uzbierania jak największej sumy pieniędzy. Przejęta mieszkanka Lisiej Góry zebrała wszystkie oszczędności odkładane na zabezpieczenie przyszłości niepełnosprawnego syna. Wręczyła je kilkadziesiąt minut później Kewinowi O., który przyjechał po „kaucję”, przedstawiając się jako prokurator.
Gdy tylko mężczyzna wyszedł, Maria Ł. zadzwoniła do córki, by poinformować ją, że ta wyjdzie z aresztu. Wtedy sprawa się wydała, ale po oszuście nie było już śladu.
Odbierał pieniądze od ofiar oszustów
Tarnowscy policjanci szybko jednak wpadli na trop mężczyzny. Ustalili, że do Lisiej Góry przyjechał taksówką.
Zabezpieczyli odciski palców, zapisy monitoringu z różnych kamer na terenie miasta oraz ze stacji paliw, na której fałszywy „prokurator” robił zakupy. Kewin O. został zatrzymany tydzień po zdarzeniu i tymczasowo aresztowany. Okazało się, że podejrzany w podobny sposób brał udział w innych oszustwach – na Podkarpaciu i na Podlasiu , odbierając od oszukanych ponad 55 i 130 tys. zł. Z tą różnicą, że tam podawał się za adwokata.
Sąd Rejonowy w Krośnie uznał go winnym oskarżeniom sformułowanym przez tarnowską prokuraturę i skazał na karę 5 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności oraz zapłatę pokrzywdzonym wyłudzonych pieniędzy.
Źródło: Tarnow Nasze Miasto