Paliwo kosztuje coraz więcej. Porównujemy ceny z różnych małopolskich stacji
Dystrybutory drenują portfele kierowców
Rzeczywistość na podhalańskich stacjach paliw stała się dla lokalnych mieszkańców oraz turystów wyjątkowo bolesna. Dynamika podwyżek wymusza na kierowcach codzienne rezygnowanie z innych wydatków, aby mieć za co napełnić bak.
BP Czarny Dunajec: diesel: 7,64 zł/l | Pb95: 7,44 zł/l
Circle K Łopuszna: diesel: 7,58 zł/l | Pb95: 7,12 zł/l
Shell Zakopane: diesel: 7,54 zł/l | Pb95: 7,27 zł/l
Orlen Czarny Dunajec (w rynku): diesel: 7,49 zł/l | Pb95: 7,29 zł/l
BP Kościelisko: diesel: 7,49 zł/l | Pb95: 7,27 zł/l
Orlen Zakopane - Krzeptówki: diesel: 7,49 zł/l | Pb95: 7,27 zł/l
Porównując te kwoty ze stolicą Małopolski, widać pewne rozbieżności, choć w Krakowie tanio również nie jest. Na krakowskich stacjach Orlen i Shell za benzynę 95 zapłacimy 7,19 zł/l, a za ON – 7,47 zł/l. Z kolei na tamtejszych stacjach BP i Circle K ceny diesla sięgają 7,64 zł/l, a benzyny 7,37 zł/l.
Wojna w cieśninie Ormuz i koniec tarczy w Polsce
O przyczyny tak drastycznych skoków cenowych zapytaliśmy specjalistów. Jak wyjaśnia dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw związany z portalem e-petrol.pl, obecna drożyzna to efekt nałożenia się na siebie zmian w polskich przepisach oraz kryzysu międzynarodowego.
Dlaczego ceny na stacjach tak bardzo się różnią?
Wielu kierowców zastanawia się, dlaczego ceny potrafią drastycznie różnić się między poszczególnymi punktami. Ekspert e-petrol.pl podkreśla, że zróżnicowanie to zależy od indywidualnych umów i specyfiki punktów, a stacje przy autostradach rządzą się swoimi prawami – są droższe, bo są dzierżawione na ok. 20 lat, muszą gwarantować określony zakres usług i nie mają bezpośredniej konkurencji. W przypadku innych obiektów kluczowa jest struktura biznesu.
Dramatyczna sytuacja na rynku paliw zmusza branżę transportową do brania wyższych kosztów na swoje barki. Analitycy ostrzegają jednak, że przy dłużej utrzymującej się drożyźnie ucierpią wszyscy konsumenci – prędzej czy później koszty te zostaną przerzucone na klientów, wywołując podwyżki cen niemal we wszystkich branżach. Jak ten stan wpływa na kluczowy dla Podhala sektor turystyczny?
Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej uspokaja, że sam koszt dojazdu nie niszczy planów urlopowych w kraju, choć skutecznie modyfikuje wyjazdy zagraniczne.
Przez ceny paliw wielu rodaków zatrzymuje apetyty wakacyjne na Polsce, najdalej na Bałkanach, i nie jadą dalej. Wszystkie gwałtowne wzrosty paliw – nawet ten największy, jak zaczęła się wojna w Ukrainie – nie wpłynęły drastycznie na turystykę. Koszt paliwa w podróży krajowej jest postrzegany jako marginalny. Jeżeli paliwo pójdzie o 1 zł w górę, koszt dojazdu do Zakopanego wzrośnie o ponad 20 zł. Ten wzrost boli, ale nie jest powodem rezygnacji z wypoczynku. Inaczej wygląda sprawa za granicą. Tam mamy wzrost rzędu nawet 3 zł, a odległości idą w tysiące kilometrów, co przekłada się na realne koszty i hamuje zapędy dalekich podróży – komentuje Karol Wagner. Przedstawiciel TIG zwraca również uwagę na trudną sytuację podhalańskich przedsiębiorców, którzy mimo rosnących kosztów utrzymania nie mogą windować cen dla przyjezdnych.
W turystyce nie ma obecnie możliwości bezpośredniego przełożenia wzrostu kosztów paliwa na wzrost cen usług noclegowych. W Zakopanem ceny wręcz spadają. Tylko ogromna atrakcyjność Zakopanego sprawia, że tutejsze obiekty są wciąż obłożone. W miejscach mniej popularnych obiekty z powodu drożyzny będą po prostu świecić pustkami – podsumowuje Wagner.
Dziki parking w Tatrach. Kierowcy na zakazie, interweniuje policja
Kompletna ignorancja przepisów i barier drogowych w Tatrach. Mimo trwającego remontu, rozciągniętych taśm oraz pachołków odgradzających jezdnię, kilkadziesiąt samochodów zostało zaparkowanych w niedoz...
Źródło: Kraków Nasze Miasto