
Obrońcami chorych są oczywiście polscy nacjonaliści, którzy tak bardzo przejęli się sytuacją w Szpitalu Południowym w Warszawie, a przede wszystkim całą służbą zdrowia i losem pacjentów, że o niczym innym w zasadzie nie mówią. Przykład chciwości kilku lekarzy i godny ubolewania przypadek swoistego r
Obrońcami chorych są oczywiście polscy nacjonaliści, którzy tak bardzo przejęli się sytuacją w Szpitalu Południowym w Warszawie, a przede wszystkim całą służbą zdrowia i losem pacjentów, że o niczym innym w zasadzie nie mówią. Przykład chciwości kilku lekarzy i godny ubolewania przypadek swoistego rekordzisty pod względem zarobków, który zarobił w półtora roku półtora miliona złotych oraz nieprawidłowości w tak specyficznym miejscu jakim jest prosektorium, posłużył im do rozpętania gigantycznej nagonki, skierowanej wyłącznie przeciwko politycznym przeciwnikom z obozu demokratycznego. Faktycznie przede wszystkim przeciwko najsilniejszej partii tego obozu, stojącej na drodze nacjonalistów do władzy, czyli PO.
Sytuacja w obszarze zdrowia jest trudna w zasadzie w każdym państwie i to od wielu lat. Pod tym względem sytuacja w Polsce jest absolutnie typowa, a przyczyny tego nieustannego kryzysu i trudności w obszarze zdrowia są obiektywne i niemożliwe, przynajmniej w całości, do usunięcia. Nie poradziło sobie z nimi żadne państwo w Europie, Ameryka, nie usunęła ich żadna partia ani koalicja, chociaż wszystkie w jakimś okresie i w jakimś stopniu za służbę zdrowia odpowiadały.
Społeczeństwo się starzeje i siłą rzeczy coraz więcej ludzi przez coraz dłuższy czasu wymaga opieki lekarskiej. Coraz droższe są też operacje, badania i to wszystko, co służy bezpośredniej ochronie zdrowia oraz jest z nią związane. Jest to dylemat, którego rozwiązanie w sensie zadowolenia wszystkich korzystających z opieki medycznej jest niemożliwe, a ten, kto to obiecuje, po prostu kłamie. Obóz nacjonalistyczny w Polsce, czyli PiS, obydwie Konfederacje i grupa skupiona wokół Nawrockiego, uczynił z problemów służby zdrowia instrument walki o władzę. Nie chodzi im o żadne dobro pacjentów, poprawę warunków w szpitalach, los chorych i znajdujących się w trudnej sytuacji ludzi, a wyłącznie o zaszkodzenie swoim przeciwnikom politycznym, przede wszystkim z PO, doprowadzenie do obalenia rządu Donalda Tuska i dorwanie się do władzy. Jest moralnie odrażające, że ludzie, którzy odpowiadają za aferę ze sprowadzeniem bezużytecznych maseczek, podejrzanych i wątpliwej jakości respiratorów, uruchamiali jakieś gigantyczne i niepotrzebne szpitale covidowe, wydawali grube miliony w czasach pandemii, dziś przebrani w szaty przyjaciół ludu, obrońców chorych, dobroczyńców i zatroskanych o losy najbiedniejszych, tak często, tak chętnie zabierają głos, obiecując każdemu wszystko, bo to nic nie kosztuje. Pouczają, nauczają, piętnują, krytykują i domagają się reform, których sami nigdy nawet nie zaczynali wprowadzać. Jakie prawo do krytykowania pani minister zdrowia ma Jarosław Kaczyński, którego ordynator witał kwiatami w drzwiach kliniki, dla którego (jak mówią złośliwi) zamknięto pół szpitala i który to szpital otrzymał, oczywiście całkowicie przypadkowo i niezależnie od tego, że gościł Kaczyńskiego, dużą sumę z budżetu państwa, za operowanie w jego murach najważniejszego kolana III RP. I wreszcie, dlaczego nikt z obecnych obrońców chorych i „reformatorów” służby zdrowia nie uczynił nic, kiedy p. Witek (ta od reasumpcji głosowań w sejmie) ulokowała swojego wymagającego stałej i żmudnej opieki męża na OIOM-ie, zamiast zaopiekować się nim, jak powinna uczynić kochająca żona? Przez dwa lata tą opieką zajmowała się publiczna służba zdrowia.
Nacjonaliści stale i natrętnie wypowiadają się o konieczności odwołania Trzaskowskiego, Kierwińskiego, pani minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, a przede wszystkim premiera Donalda Tuska. Chodzi o to, aby zaszkodzić PO, zniszczyć rząd, za wszelką cenę i przy pomocy wszelkich środków przykleić do osoby Donalda Tuska cokolwiek, co posłuży do osłabienia jego pozycji. Nie są w stanie, nawet nie próbują, w najmniejszym stopniu nie podejmują kwestii reform, zmian, poprawy sytuacji w służbie zdrowia. Pacjenci, ludzie chorzy, cierpiący, umierający są jedynie amunicją, swoistym mięsem armatnim nacjonalistów w wojnie, jaką prowadzą z rządem i premierem. Najpierw największymi wrogami byli politycy jako z natury rzeczy niekompetentni ministrowie zdrowia, a kiedy tym ministrem została apolityczna, bez politycznego zaplecza, rzeczowa, spokojna, bardzo kompetentna i unikająca politycznych awantur minister Sobierańska-Grenda, okazało się, że ją koniecznie trzeba odwołać.
Wrogami dla nacjonalistów nie są patologie w prosektorium, chciwi lekarze, elementy korupcji czy ludzie, przez których inni cierpią, ale rząd Donalda Tuska. Bo każdy rząd, który nie jest kontrolowany przez nacjonalistów, jest automatycznie wrogi, szkodliwy i zasługuje na obalenie. Rządzić Polską mogą tylko nacjonaliści z boskiego nadania jako przykładni katolicy, ludzie rozmodleni, wierni Kościołowi, pielgrzymujący na Jasną Górę i popierający Rydzyka.
Trwa zmasowana akcja szkalowania narodu i państwa ukraińskiego oraz Ukraińców mieszkających w Polsce. Pojawiają się coraz to nowe hasła, między innymi usuwania flag ukraińskich z przestrzeni publicznej i tworzenie klimatu wrogości w stosunku do mieszkających w Polsce Ukraińców, nawet dzieci. To obrzydliwe, podłe i przede wszystkim niezwykle głupie. Ukraińcy w Polsce pracują na rzecz naszej gospodarki i wykonują wiele prac na stanowiskach, na których coraz trudniej o Polaków. To działanie obok wymiaru politycznego i moralnego szkodliwe dla gospodarki. Okazuje się, że nieważny jest mord w Katyniu i zbrodnie popełnione przez Rosję wobec Polski i Polaków. Liczy się tylko nienawiść do Ukraińców, zajadle podsycana przez nacjonalistów. Tak właśnie działa agentura Putina i to jest zdrada narodowych interesów Polski. Ukraina jest naszym sojusznikiem w przeciwstawianiu się rosyjskiej agresji. Na tym tle szczególnie podłe, nikczemne i bezmyślne jest chwalenie się przez p. Morawieckiego, że jako premier Polski sprzedawał Ukrainie stare i niewiele warte czołgi, „zwykły złom”, a oni głupcy płacili krwią swoich żołnierzy poległych na froncie wojny z Rosją.
Źródło: TEMI – Twoje Media Informacyjne