RAK
    "Nie chcemy ścieżek rowerowych. Chcemy otworzyć okna". Mieszkańcy dyskutują z władzą o smrodzie z wysypiska

    "Nie chcemy ścieżek rowerowych. Chcemy otworzyć okna". Mieszkańcy dyskutują z władzą o smrodzie z wysypiska

    2382 odsłon
    "Nie chcemy ścieżek rowerowych. Chcemy otworzyć okna". Mieszkańcy dyskutują z władzą o smrodzie z wysypiska

    Reprezentanci Borzęty i okolicznych miejscowości domagają się natychmiastowych działań w sprawie odoru z Zakładu Utylizacji Odpadów. Podczas spotkania w magistracie władze zapowiedziały budowę hermetycznej hali nad placem kompostowym oraz powołanie zespołu ekspertów. Mieszkańcy nie kryją jednak scep

    Reprezentanci Borzęty i okolicznych miejscowości domagają się natychmiastowych działań w sprawie odoru z Zakładu Utylizacji Odpadów.

    Podczas spotkania w magistracie władze zapowiedziały budowę hermetycznej hali nad placem kompostowym oraz powołanie zespołu ekspertów.

    Mieszkańcy nie kryją jednak sceptycyzmu i pytają; dlaczego problem trwa tak długo?

    Mieszkańcy Borzęty, Polanki, Zawady, Dolnego Przedmieścia, a nawet Drogini od kilku tygodni alarmują o intensywnym zapachu dochodzącym z Zakładu Utylizacji Odpadów. Jak mówią odór staje się nie do zniesienia i nie pozwala żyć.

    W poniedziałek 6 lipca doprowadzili do spotkania z przedstawicielami władz miasta i kierownictwem Zakładu Utylizacji Odpadów (ZUO). Nie brakowało emocji. Ludzie mieszkający w sąsiedztwie składowiska podkreślają, że od kwietnia tego roku smród stał się wyjątkowo intensywny. 

    „Wszystkim się wydaje, że jest to błaha sprawa. Nie, nie jest! W domach nie można otworzyć okien i oddychać świeżym powietrzem. Nie da się tak żyć. To wszystko odbija się na naszym zdrowiu. Chcielibyśmy normalnie funkcjonować” – mówią zdesperowani mieszkańcy.

    Żądają czystego powietrza, które pozwoli im na normalne funkcjonowanie, bezproblemowe otwieranie okien w domach o każdej porze oraz swobodne przebywanie na zewnątrz bez wstydu przed gośćmi.

    - Państwo nie możecie nam szkodzić, a my nie mamy obowiązku wąchać tego smrodu, nie mamy obowiązku cierpieć. My mamy prawo nie tylko oczekiwać, ale żądać przywrócenia standardów, które by nam pozwoliły normalnie żyć. Nie chcemy dodatkowych chodników, nie chcemy dodatkowych kładek, ani ścieżek rowerowych. My chcemy móc otworzyć okno, kiedy nam się zachce. A nie wtedy, kiedy przypadkiem nie śmierdzi. To jest katastrofa – rządzącym zwraca uwagę Wiktor Kielan.

    • +5

    Mieszkańcy Borzęty i okolicznych miejscowości domagają się natychmiastowych działań w sprawie odoru z Zakładu Utylizacji Odpadów. Fot. Piotr Jagniewski

    Zebrani na sali obrad w myślenickim magistracie przypominali, że władza obiecywała im funkcjonowanie zakładu do wypełnienia niecki oraz do 2026 roku - jako daty granicznej dla projektu, jakim była budowa ZUO. Dzisiaj domagają się rekultywacji niecki, a nie kolejnej rozbudowy obiektu.

    Dlaczego problem nasilił się właśnie teraz?

    Podczas spotkania wskazywano kilka możliwych przyczyn pogorszenia sytuacji. Wśród nich wymieniano większą ilość trafiających do zakładu odpadów, warunki atmosferyczne sprzyjające rozchodzeniu się zapachów, a także technologię stosowaną w obiekcie działającym od kilkunastu lat.

    Prezes ZUO Janusz Szczeciński dopytywany przez mieszkańców przyznał, że problem tkwi w otwartym placu, gdzie dojrzewa i jest przesiewany kompost. To wtedy, przy niesprzyjającym wietrze i niskim ciśnieniu, odór rozchodzi się po okolicy. Jak się okazuje śmierdzą dwie frakcje. Pierwsza to odpady BIO, a druga to osady przyjmowane z oczyszczalni ścieków.

    - Problem nie jest z bioreaktorami. Te działają poprawnie. Problem jest z tym, że część procesów zachodzi na placu kompostowym zgodnie z zaprojektowanym 20 lat temu zakładem. Kiedy te pryzmy przewracamy i przesiewamy, poruszany przez nas materiał się natlenia. Wtedy wydzielają się związki typu siarkowodór amoniak i tym podobne. Do tego często nakładają się warunki atmosferyczne - jak duża wilgotność, niskie ciśnienie, a w konsekwencji zapachy roznoszą się po okolicy i jest nam ciężko nad tym zapanować, tak żeby odory nie wyszły poza granicę zakładu.

    Stąd też moja propozycja, żeby przesiewanie - pryzmowanie, zachodziło w hermetycznej hali. Rozwiązaniem może być zamknięcie placu kompostowego i wyposażenie go w odpowiednie filtry - wyjaśnia Janusz Szczeciński, prezes ZUO.

    Mieszkańcy podchodzą jednak do tego pomysłu sceptycznie. Ich zdaniem samo zamknięcie procesu nie rozwiąże problemu, jeśli nadal konieczne będzie odprowadzanie powietrza z hali.

    Przedstawiciele zakładu zwracali również uwagę na problem jakości odpadów trafiających do ZUO. Ich zdaniem część mieszkańców nieprawidłowo segreguje śmieci, a odpady BIO i zmieszane w okresie letnim mogą szybko ulegać procesom gnilnym.

    Obecnie do zakładu trafiają odpady nie tylko z gminy Myślenice, ale także z gmin Pcim, Lubień i Tokarnia.

    Wywóz odpadów poza gminę? „To oznacza wzrost kosztów”

    Część mieszkańców wskazuje, że najprostszym rozwiązaniem byłoby natychmiastowe przekierowanie najbardziej uciążliwych odpadów (BIO i osadów ściekowych) do innych instalacji w Polsce. Władze przyznają, że podjęły próbę znalezienia takich odbiorców, jednak sytuacja na rynku jest trudna. Na zapytania wysłane do kilku firm nie wpłynęła żadna oferta.

    Jak twierdzi burmistrz; zarówno Zakład Utylizacji Odpadów jak i Miejskie Zakłady Wodociągów i Kanalizacji podjęły taka próbę. Równocześnie ostrzega, że takie rozwiązanie mogłoby znacząco zwiększyć koszty funkcjonowania systemu.

    – Proszę trzymać kciuki, żeby znalazł się ktoś, który będzie chciał odbierać od jednej, czy od drugiej spółki odpad oraz żeby nasze spółki udźwignęły to finansowo. To będzie się na pewno wiązało z poniesieniem opłat za odpady, być może też za kanalizację – mówił Jarosław Slzachetka.

    Według władz problemem jest brak wystarczającej liczby instalacji w Polsce, które mogłyby przyjąć dodatkowe odpady. Jeśli obecna kwatera składowiska zostanie wypełniona i zamknięta, sam zakład nadal będzie działał jako instalacja przetwarzania odpadów, ale część pozostałości będzie musiała być transportowana poza gminę. Jak podkreślano podczas spotkania, oznaczałoby to dodatkowe koszty dla mieszkańców.

    Plan ratunkowy

    Burmistrz przedstawił kilka działań, które mają ograniczyć uciążliwości związane z funkcjonowaniem ZUO. Najważniejszym elementem planu ratunkowego ma być budowa hermetycznej hali nad placem kompostowym. Według zapowiedzi prezesa ZUO szczegółowy harmonogram tej inwestycji ma zostać przedstawiony w lipcu.

    Kolejnym krokiem ma być powołanie zespołu ekspercko-społecznego, w którego skład wejdą mieszkańcy, urzędnicy oraz naukowcy. Zacznie funkcjonować od września, a jego zadaniem będzie opracowanie długofalowej strategii dla zakładu.

    Władze wskazują także na trwającą modernizację oczyszczalni ścieków, wartą około 130 mln zł. Jednym z jej efektów ma być możliwość suszenia osadów na miejscu, co ograniczy ich uciążliwość przed transportem do ZUO.

    Dodatkowo zakład ma wprowadzić bezwzględny obowiązek mycia kół pojazdów opuszczających teren instalacji.

    Czy te działania okażą się być skuteczne i odpowiadają na potrzeby mieszkańców? Ci przede wszystkim oczekują szybkich efektów i rozwiązania problemu zapachów, który – jak podkreślają – wpływa na ich codzienne życie.

    Oczekują, że dalekosiężny plan gminy Myślenice postawi kwestię rozwiązania problemu uciążliwości tego zakładu na pierwszym miejscu, ze względu na ochronę zdrowia i życia mieszkańców.

    Jak powstał Zakład Utylizacji Odpadów?

    Zakład Utylizacji Odpadów został otwarty w 2012 roku. Inwestycja kosztowała ponad 47 mln zł i została współfinansowana ze środków unijnych oraz krajowych.

    Obiekt powstał jako instalacja do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. Trafiają tam śmieci z kilku gmin, które są sortowane, a następnie poddawane dalszemu przetwarzaniu.

    • +14

    Otwarcie zakładu zagospodarowania odpadów w Myślenicach, 18 maja 2012 Fot. UMiG Myślenice

    W momencie uruchomienia zakład miał przyjmować do 60 tys. ton odpadów rocznie, a przygotowana kwatera składowiska miała wystarczyć na około 15 lat.

    Po zakończeniu eksploatacji składowiska planowano jego rekultywację oraz utworzenie centrum edukacji ekologicznej.

    Podobają Ci się nasze artykuły?   

    Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie. 

    Postaw mi kawę na buycoffee.to


    Źródło: Miasto-Info.pl (Myślenice)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era