
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu odrzucił wniosek Zbigniewa Kurasia, syna słynnego podhalańskiego partyzanta, który domagał się 10-milionowego odszkodowania za represje, które spotkały jego ojca i w efekcie doprowadziły do jego śmierci.
Sąd po trwającym już ponad 10 lat postępowaniu ogłosił dziś wyrok. W uzasadnieniu sędzia sprawozdawca Renata Wajda, stwierdziła, że sąd generalnie pozytywnie ocenił działalność „Ognia” na rzecz niepodległości państwa polskiego. Nie miał wątpliwości, że Józef Kuraś został pozbawiony życia w reakcji na działalność niepodległościową. Utrata życia choć nastąpiła w wyniku samobójstwa - była próbą uniknięcia śmierci z rąk organów komunistycznych.
Dowody wskazują, że Józef Kuraś prowadził działalność niepodległościową. Całokształt jego działalności to była walka o niepodległy byt państwa polskiego. Zgrupowanie Ognia wykonało ponad tysiąc akcji zbrojnych – przytaczała sędzia Renata Wajda. - To jednak nie oznacza, że nie było zdarzeń, które należało ocenić jednoznacznie negatywnie - dodała.
Ustawodawca przyznał możliwość uzyskania rekompensaty i odszkodowania tylko tym osobom, które nie tylko prowadziły działalność niepodległościową ale też prowadziły ją w sposób niezłomny – podkreślała sędzia sprawozdawca. Zastrzegła przy tym, że sąd nie silił się na dokonanie oceny historycznej postępowania Józefa Kurasia. Miał tylko orzec, czy zaistniały prawne podstawy do zasądzenia roszczeń. Konieczne było ustalenie, że czyny Ognia miały charakter „działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego” a represje których doznał miały związek z tą działalnością a także, że zostały spowodowane przez ograny państwa.
Jak ustalił sąd w pewnym momencie swojego życia, działania Ognia stanowiły zaprzeczenie działalności niepodległościowej. Sąd wymienił takie epizody. - Najważniejszy to stosunek do narodowości żydowskiej. Zaaprobowanie przez Ognia jako dowódcy zabójstwa. Chodzi o zbrodnię pod Krościenkiem w maju 46. Ogień nie brał udziału w tej akcji. Ale jego podwładni zabili 11 cywili nieuzbrojonych, którzy chcieli opuścić Polskę. „Ogień” został o tym poinformowany, nie pociągnął do odpowiedzialności żadnego ze swoich podwładnych. Dowódca akcji Jan Batkiewicz, został parę miesięcy później awansowany – przekonywał sśd uzasadniając wyrok.
Reprezentująca Zbigniewa Kurasia mecenas Anna Bufnal, odnosząc się do wyroku przekonywała, że sąd po raz kolejny dał się uwieść komunistycznej propagandzie. Oceniając dowody brał pod uwagę okoliczności, które zostały w tym samym postępowaniu zakwestionowane przez powołanego biegłego – dr. Maciej Korkucia z IPN. Zapowiedziała wystąpienie o uzasadnienie wyroku, co będzie wstępem do wniesienia apelacji. – Nie poddajemy się – skwitowała.
W rozprawie uczestniczyli zwolennicy działalności Józefa Kurasia. Po ogłoszeniu wyroku nie ukrywali dezaprobaty dla składu sędziowskiego. - W Polsce nadal panuje żydokomuna - pokrzykiwali.
Przypomnijmy: w lutym 2019 roku zapadł pierwszy wyrok w tej samej sprawie. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uznał, że synowi słynnego partyzanta, majora Józefa Kurasia „Ognia”, nie należy się milionowe odszkodowanie. Sąd uzasadnił wówczas, że opinia przygotowana na potrzeby procesu przez Instytut Pamięci Narodowej nie przesądza, iż „Ogień” działał „w interesie niepodległego bytu Państwa Polskiego”.
Ponadto sąd przypomniał, że dochodzenie odszkodowania i zadośćuczynienia jest możliwe w wypadku osób, które zostały pozbawione wolności lub też życia przez organy władzy komunistycznej. Tymczasem Józef Kuraś sam odebrał sobie życie.
Syn partyzanta odwołał się od rozstrzygnięcia do Sądu Apelacyjnego. Podczas rozprawy apelacyjnej wysokość roszczenia urosła do 10 milionów.
Ostatecznie Sąd Apelacyjny uchylił pierwotny wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia w sądzie pierwszej instancji.
Podczas dzisiejszej rozprawy Sąd Okręgowy po raz kolejny wniosek o odszkodowanie i zadośćuczynienie odrzucił.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: 24tp.pl - Tygodnik Podhalanski