Skoro świt - wyprawa do lasu na grzyby
Na stołach targowych na Burku dominują przede wszystkim prawdziwki, raczej drobne, a nie jakieś duże okazy. Za papierowy pojemniczek trzeba zapłacić 15 złotych , co w przeliczeniu na kilogram wychodzi ok. 60 złotych za świeżo zebrane, jeszcze pachnące lasem i najchętniej kupowane, grzyby.
Z rzadka pojawiają się też czerwone koźlarze oraz kurki.
- Grzyby, w większych ilościach, pojawiły się dosłownie kilka dni temu. To chyba zasługa ciepłych nocy i przelotnych opadów deszczu, dzięki którym warunki do ich wzrostu wydają się idealne. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie ich szukać, bo nie rosną wszędzie. Ci, którzy nie mają „swoich miejsc” mogą się sporo nachodzić, a i tak niewiele przyniosą – mówi pani Zofia, która w środę na Burku miała w ofercie zdecydowanie najwięcej grzybów.
Jak przyznała, to efekt poszukiwań jej syna, który na grzyby wybrał się wcześnie rano, kiedy dopiero zaczynało świtać. Mimo tego, w lesie nie był sam. Sporo osób, widząc że jest wysyp, decyduje się bowiem na wakacyjne grzybobranie. To nie tylko miejscowi, ale sporo przyjezdnych, o czym świadczą m.in. liczne samochody stojące przy lasach.
Gdzie na grzybobranie?
Większość sprzedających obecnie grzyby na tarnowskim Burku zebrała je w lasach na Pogórzu – w okolicy Tuchowa, Jamnej, Lubinki, Ryglic i Jastrzębi. Popularne miejsca wśród grzybiarzy w regionie to również okolice Iwkowej, Borzęcina, Jodłówki Wałek, Lipnicy Murowanej.
Gdzie jesienią na grzyby w Małopolsce? Powstała mapa najlepszych miejsc na zbiory
Jesienna aura, trochę deszczu, trochę słońca i grzybiarze już zaczynają zacierać ręce szykując się do pójścia w las. Grzybobranie trwa, tylko gdzie ruszyć by nazbierać pełen koszyk? Portal Visitmalopo...
- Wysyp był w weekend. Teraz to już końcówka i prawdopodobnie chwilę znowu ich nie będzie. Póki co trzeba czekać na dłuższy deszcz i odpowiednią fazę księżyca – mówi Piotr Cieliczka, grzybiarz ze Zgłobic, który może pochwalić się sporymi zbiorami, których dokonał w ostatnich dniach w lasach pod Tarnowem. Dokładnej lokalizacji nie chce zdradzać, bo jak mówi – długo pracował nad znalezieniem tego grzybowiska i ma nadzieję, że jeszcze go mile zaskoczy. – Niestety 70 procent grzybów, które przyniosłem do domu w koszyku było robaczywych – ubolewa.
Największy wybór grzybów na tarnowskim targu był w poniedziałek. W środę, poza panią Zofią, oferowało je jeszcze kilka innych osób.
Źródło: Tarnow Nasze Miasto