RAK
    Muszyna i dolina Popradu. Ta trasa nie lubi pośpiechu

    Muszyna i dolina Popradu. Ta trasa nie lubi pośpiechu

    1014 odsłon
    Muszyna i dolina Popradu. Ta trasa nie lubi pośpiechu

    Trasa z Krynicy do Muszyny/ Fot. Damian Radziak.

    Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się proste. Wsiadamy z rowerem do pociągu, wysiadamy w Krynicy i ruszamy w stronę Starego Sącza. Około 60 kilometrów prowadzących doliną Popradu można przejechać w jeden dzień. Ale po co się spieszyć?

    To dalej nieodkryta perełka. Można ją przejechać w jeden dzień, ale nie warto. Warto rozłożyć tę wycieczkę przynajmniej na dwa dni

    • przekonuje Jarek Tarański z projektu VeloMałopolska.

    To właśnie czas jest tu największym sprzymierzeńcem rowerzysty. Bo ta trasa nie polega na biciu rekordów. Co kilka kilometrów pojawia się miejsce, które zachęca, żeby skręcić z głównej drogi i zobaczyć coś więcej.

    Po drodze mijamy Krynicę, Muszynę, Piwniczną i Rytro. Każde z tych miejsc ma własny charakter i własne atrakcje. Coraz częściej są one połączone dodatkowymi trasami rowerowymi prowadzącymi poza dolinę Popradu.

    Weź bidon, uzupełniaj po drodze

    Dobrym przykładem jest okolica Muszyny. Szlak Wód Mineralnych i trasy Aqua Velo pozwalają dotrzeć między innymi do Szczawnika, Milika czy Żegiestowa. W samym Żegiestowie trwa odnowa uzdrowiska, powstaje nowa promenada, podobna inwestycja realizowana jest również w Złockiem. W planach są także pomosty prowadzące do mofet – naturalnych wyziewów dwutlenku węgla, które należą do największych osobliwości tego regionu.

    Na liście obowiązkowych przystanków są również Ogrody Sensoryczne i ruiny zamku w Muszynie oraz wieża widokowa na Malniku. Do tej ostatniej można dojechać rowerem, choć wymaga to nieco więcej wysiłku.

    Jedynym miejscem, które może podnieść tętno nie tylko z zachwytu, jest okolica Góry Borysów przy granicy ze Słowacją. To najbardziej wymagający fragment całej trasy. Podjazd i zjazd są strome, choć odcinek został częściowo złagodzony i dobrze oznakowany.

    – Da się go przejechać. Trzeba po prostu zachować ostrożność – uspokaja Tarański.

    Na szczęście wysiłek szybko wynagradzają kolejne kilometry prowadzące wzdłuż Popradu. A gdy letnie słońce zacznie dawać się we znaki, z pomocą przychodzą... źródła wód mineralnych.

    – Warto zabrać dodatkowy bidon. Co kilka kilometrów można go napełnić wodą mineralną prosto ze źródła – mówi ekspert.

    I chyba właśnie to najlepiej oddaje charakter tej trasy. Nie zachwyca jednym spektakularnym miejscem. Zachwyca tym, że co chwilę daje powód, by zwolnić, zsiąść z roweru i zostać trochę dłużej.

    Partnerzy akcji:


    Źródło: Radio Kraków

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?