RAK
    Milionerzy z Energylandii zaczynali od dyskoteki. Tak powstało imperium Goczałów

    Milionerzy z Energylandii zaczynali od dyskoteki. Tak powstało imperium Goczałów

    3246 odsłon
    Milionerzy z Energylandii zaczynali od dyskoteki. Tak powstało imperium Goczałów

    Pierwszy wielki biznes: dyskoteka w małej wsi niedaleko Krakowa

    I choć ich biznesowe imperium warte jest setki milionów złotych, sami Goczałowie konsekwentnie unikają celebryckiego świata, medialnych afer i bywania "na salonach". To właśnie chyba najbardziej wyróżnia ich historię.

    Dziś trudno w to uwierzyć, ale początki rodzinnego biznesu były bardzo dalekie od rollercoasterów za miliony euro i spektakularnych inwestycji.

    Marek Goczał, urodzony 2 października 1975 roku przedsiębiorca z Zebrzydowic, od młodych lat próbował swoich sił w różnych branżach. Rodzina działała m.in. w biznesie obuwniczym, produkcji podeszw czy napojów energetycznych. Prawdziwy przełom przyszedł jednak na początku lat 90.

    W 1991 roku Marek wraz z bratem Michałem otworzyli w Przytkowicach klub Holiday Disco. Z czasem miejsce zmieniło nazwę na Energy 2000 i zaczęło przyciągać ludzi praktycznie z całej południowej Polski.

    Dla wielu mieszkańców Małopolski i Śląska jest to kultowa dyskoteka. W czasach, gdy media społecznościowe jeszcze nie istniały, a imprezowe trendy rozchodziły się pocztą pantoflową, Energy 2000 stało się marką samą w sobie.

    Później powstał również drugi klub - w Katowicach. I właśnie wtedy zaczęło być jasne, że Goczałowie nie myślą lokalnie. Oni od początku chcieli grać "grubo".

    Rodzina Goczałów, właściciele Parku Rozrywki Energylandia w Zatorze Sławomir Bromboszcz Włoska wycieczka, która zmieniła wszystko

    Historia powstania Energylandii brzmi momentami wręcz nieprawdopodobnie. Pomysł budowy ogromnego parku rozrywki narodził się po rodzinnej wycieczce do włoskiego Gardalandu. Dzieci Marka i Agaty Goczałów - Klaudia oraz Eryk - były zachwycone tym, co zobaczyły we Włoszech. I podobno właśnie wtedy pojawiło się pytanie, które uruchomiło całą lawinę: "Dlaczego w Polsce nie ma takiego miejsca?"

    Dziś łatwo zapomnieć, że jeszcze kilkanaście lat temu większość osób uważała budowę wielkiego parku rozrywki w Polsce za kompletną abstrakcję. Disneyland? Rollercoastery? Tematyczne strefy? W polskich realiach wydawało się to nierealne.

    Goczałowie postanowili jednak zaryzykować. I to ryzyko kompletnie zmieniło turystyczną mapę Polski. Energylandia miała być wielka. I taka właśnie się stała.

    14 lipca 2014 roku otwarto Energylandię w Zatorze. Wtedy park wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Oferował około 30 atrakcji i był dopiero początkiem gigantycznego projektu. Dziś to już prawdziwe rozrywkowe imperium.

    Park ma ponad 130 atrakcji, kilka tematycznych stref, największe rollercoastery w Europie i co roku przyciąga miliony odwiedzających. Co ważne - praktycznie każdego sezonu pojawia się tam coś nowego.

    Pierwszy etap inwestycji kosztował około 73 milionów złotych, z czego sporą część stanowiły fundusze unijne. Reszta pochodziła z rodzinnych biznesów rozwijanych przez lata.

    I chyba właśnie to robi największe wrażenie w historii Goczałów - oni nie odziedziczyli gigantycznego majątku ani wielkich korporacji. Wszystko budowali stopniowo, krok po kroku.

    Eryk Goczał wygrał Rajd Dakar 2023 Energylandia Rally Team Western Camp Resort. Czyli Dziki Zachód pod Zatorem

    Na samej Energylandii biznes rodziny się nie kończy. Michał Goczał rozwija także Western Camp Resort - kompleks noclegowy stylizowany na westernowe miasteczko. To miejsce mocno wyróżnia się na tle typowych hoteli czy apartamentów dla turystów.

    Goście mogą nocować m.in. w indiańskich tipi, kowbojskich domkach czy bungalowach unoszących się na wodzie. Całość wygląda bardziej jak scenografia filmu niż klasyczny resort w Małopolsce.

    I trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie takie projekty są znakiem rozpoznawczym rodziny Goczałów - ma być efektownie, z rozmachem i trochę "amerykańsko".

    Najmłodszy z rodziny podbił Dakar

    Dziś ogromne zainteresowanie budzi również najmłodsze pokolenie rodziny. Eryk Goczał, który obecnie ma 21 lat, od kilku lat robi karierę w motorsporcie i uchodzi za jeden z największych talentów rajdowych młodego pokolenia.

    Sportowe sukcesy zaczął odnosić bardzo wcześnie. Już jako nastolatek wygrywał zawody off-roadowe i driftingowe. W 2023 roku przeszedł jednak do historii motorsportu, wygrywając Rajd Dakar w kategorii SSV.

    Został przy tym najmłodszym zwycięzcą tej kategorii w historii legendarnego rajdu.

    Dziś wspólnie z ojcem Markiem i wujem Michałem tworzy Energylandia Rally Team - rodzinny zespół rajdowy, który regularnie startuje w międzynarodowych zawodach.

    Co ciekawe, mimo ogromnej popularności Eryk nadal sprawia wrażenie osoby bardziej skupionej na sporcie niż celebryckim życiu.

    Oto najlepszy park wodny w Europie. I jest u nas! W Małopolsce!

    Water Park Energylandia w Zatorze to najlepiej oceniany aquapark w Europie. Taką ocenę wystawili mu zadowoleni klienci w opiniach Google'a. Najpopularniejsze wodne atrakcje na Starym Kontynencie szcze...

    Milioner, który zamiast plaży na Malediwach wybiera… obchód po parku

    Wielu osobom wydaje się, że gdy osiąga się finansowy sukces, życie wygląda już tylko jak niekończące się wakacje. Luksusowe hotele, Malediwy, Dubaj, prywatne jachty i drink z palemką na plaży. Patrząc na skalę biznesu Marek Goczał bez problemu mógłby właśnie tak spędzać większość swojego czasu.

    Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Owszem, wyjeżdża za granicę, ale najczęściej nie po to, by odpoczywać, lecz startować w rajdach samochodowych lub przygotowywać się do kolejnych zawodów. Motoryzacja od lat jest jego ogromną pasją i właśnie tam kieruje większość swojej energii poza biznesem.

    A gdy jest w Zatorze? Bardzo często można go po prostu... spotkać w Energylandii.

    Nie w gabinecie prezesa, nie w strefie VIP i nie w otoczeniu ochroniarzy.

    Jeździ po parku na segwayu, obserwuje, rozmawia z pracownikami, sprawdza, czy wszystko działa tak, jak powinno. To nie jest pokaz pod publiczkę. Wielu stałych gości parku doskonale wie, że taki widok nikogo tam już nie dziwi.

    Najbardziej imponują jednak drobiazgi. Potrafi zatrzymać się tylko dlatego, że zauważył leżący na alejce papierek. Schodzi z pojazdu, podnosi go i wrzuca do kosza. Niby nic wielkiego, ale właśnie takie zachowania pokazują stosunek właściciela do miejsca, które stworzył.

    Jeszcze bardziej wymowne są wieczory podczas największych wydarzeń, takich jak Magic Night. Kiedy tysiące gości opuszczają park, na parkingach robi się naprawdę tłoczno.

    Wielu milionerów o tej porze siedziałoby już w restauracji albo planowało kolejny egzotyczny wyjazd.

    Marek Goczał można wtedy zobaczyć... kierującego ruchem na parkingu. Pomaga pracownikom, wskazuje kierunki wyjazdu i dba o to, by tysiące samochodów możliwie sprawnie opuściły teren parku.

    To właśnie takie sceny budzą największy szacunek. Nie dlatego, że właściciel musi to robić. Właśnie dlatego, że nie musi.

    Mógłby od dawna prowadzić życie z dala od codziennych obowiązków, korzystając z owoców swojego sukcesu. Zamiast tego wciąż dogląda miejsca, które budował przez lata, zwracając uwagę nawet na rzeczy, których większość odwiedzających nigdy nie zauważy.

    Być może właśnie w tym tkwi tajemnica sukcesu rodziny Goczałów. Wielki biznes zbudowali nie tylko odważnymi inwestycjami, ale także przekonaniem, że o szczegóły trzeba dbać każdego dnia - nawet wtedy, gdy jest się już milionerem.

    Milionowe biznesy, ale bez błysku fleszy

    W czasach, gdy wielu przedsiębiorców buduje swoją popularność w social mediach, pokazuje luksusowe życie i regularnie pojawia się w telewizji, Goczałowie idą zupełnie inną drogą.

    Nie znajdziemy ich w programach śniadaniowych, na celebryckich eventach czy portalach plotkarskich.

    Nie opowiadają publicznie o swoim majątku. Nie pokazują zbyt wiele z prywatnego życia. W mediach społecznościowych publikują głównie treści związane z pracą, inwestycjami, podróżami i sportem.

    I być może właśnie dlatego wokół tej rodziny wciąż jest pewna aura tajemniczości.

    Najpiękniejsze wsie w zachodniej Małopolsce. 12 perełek, które trzeba odwiedzić

    Małopolska Zachodnia to znacznie więcej niż znane atrakcje i popularne kurorty. Wśród pagórków, lasów, dolin i jezior kryją się wsie, które zachwycają krajobrazami, zabytkami oraz niepowtarzalnym klim...


    Źródło: Oswiecim Nasze Miasto

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era