
Na utrzymanie z lokalnej piłki może liczyć wąskie grono zawodników. Głównie ci, którzy w przeszłości występowali w ekstraklasie lub jej zapleczu. Oni zapewne otrzymują wynagrodzenie nie tylko za występy w seniorskiej drużynie, ale też i trenowanie młodzieży, jednej czy dwóch grup. Być może są i tacy, którzy mogą liczyć na wysokie pobory, ale tylko za grę. Jeśli są kluby, które decydowały się na takie rozwiązania i mocno przepłacały, przez chwilę były na topie, a dzisiaj plątają się w rozgrywkach terenowych, czyli klasach B i A, bo ich budżet został mocno wydrenowany.
Wąska kołdra, więc każdy ciągnie do siebie
Lokalny rynek piłkarski obraca się wokół wąskiej grupy doświadczonych zawodników, którzy grali trochę wyżej, w trzeciej czy czwartej lidze, a mają być ogniwami wiodącymi do sukcesu. O takich graczy zwykle toczy się bój.
Jak się dowiadujemy, wiodący zawodnik w piątoligowej drużynie może liczyć na widełki płacowe w granicach 2000 – 2500 złotych.
Jednak argumentem przetargowym dla doświadczonych graczy bywają także obciążenia treningowe. Wiadomo, że w piątej lidze trenuje się trzy razy w tygodniu plus mecz mistrzowski.
Zatem, jeśli jakiś klub stawia głównie na młodych zawodników, czyli na szkolenie, to kibice mają świadomość realizacji wariantu oszczędnościowego, który w przyszłości wyda owoce. Większość obiera drogę „tu i teraz”, czyli stawiania na wynik.
Źródło: Oswiecim Nasze Miasto