
Po tygodniowym paraliżu komunikacyjnym na linii Wadowice–Barwałd wracają pociągi. Winowajcą? TIR, który raz jeszcze nie zmieścił się pod wiaduktem w Kleczy Dolnej.
Po tygodniu nerwów i utrudnień, pasażerowie POLREGIO oraz innych przewoźników mogą wreszcie odetchnąć z ulgą. Od dziś, 22 lipca, ruch pociągów na odcinku Wadowice – Barwałd Średni jest stopniowo przywracany po feralnym zdarzeniu, które sparaliżowało tę ważną trasę dla mieszkańców Wadowic i okolic.
Choć komunikaty przewoźnika wskazują na zakończenie prac, to wciąż obowiązują utrudnienia w postaci komunikacji zastępczej, a to wszystko przez jednego kierowcę ciężarówki, który nie spojrzał na drogowskaz.
Przewidywane przywrócenie ruchu pociągów dnia 22.07.2026 w godzinach przedpołudniowych – czytamy w najnowszym komunikacie POLREGIO.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 14 lipca, o świcie. 68-letni kierowca z województwa śląskiego, przewożący betonowe elementy, zignorował znaki ostrzegawcze i wjechał pod wiadukt w Kleczy Dolnej. Efekt? Potężne uderzenie przesunęło stalowe przęsło konstrukcji, a Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego błyskawicznie wydał zakaz użytkowania obiektu. Co istotne, choć ruch samochodowy udało się przywrócić jeszcze tego samego dnia, to prześwit wiaduktu nadal wynosi zaledwie 3,5 metra, podczas gdy standardowe tiry mają około 4 metrów wysokości.
Skutki tego incydentu były odczuwalne przez tysiące podróżnych. Codziennie odwoływano 24 pociągi na trasie Barwałd Średni – Wadowice. Pasażerowie POLREGIO musieli przesiadać się do podstawionego autobusu zastępczego, a pociągi dalekobieżne – Intercity z Poznania do Zakopanego oraz Kolei Śląskich z Częstochowy – kierowane były na objazdy przez Oświęcim i Skawinę.
Skutki nieodpowiedzialnego zachowania jednej osoby każdego dnia odczuwają tysiące pasażerów – mówił Piotr Hamarnik z PKP Polskich Linii Kolejowych.
Ekipy remontowe wkroczyły do akcji w czwartek, 16 lipca. Na miejsce skierowano ciężki dźwig kolejowy, który miał za zadanie podnieść przesuniętą konstrukcję i osadzić ją na właściwym miejscu. Później przystąpiono do odtwarzania torów oraz regulacji sieci trakcyjnej. Dziś, zgodnie z zapowiedziami, ruch wraca do normy. Czy to się uda?
Niestety, historia lubi się powtarzać. Mieszkańcy i specjaliści doskonale pamiętają, że dwa lata temu w dokładnie tym samym miejscu inny tir uszkodził wiadukt, a utrudnienia trwały wtedy aż dwa tygodnie. Podobny incydent miał miejsce również w 2017 roku. Już w 2021 roku drogowcy ostrzegali, że to miejsce to „spore wyzwanie dla kierowców ciężarówek, którym zdarza się przegapić znak ostrzegawczy”.
O przebudowie tego newralgicznego wiaduktu mówi się od co najmniej ćwierć wieku. Plany zakładały podniesienie konstrukcji i poszerzenie prześwitu do 4,60 metra, co pozwoliłoby uniknąć podobnych kolizji. Niestety, na razie pozostało przy planach, a specjaliści i pasażerowie mogą tylko liczyć na to, że kolejny kierowca w końcu spojrzy na znak ograniczenia wysokości.
Źródło: Wadowice24.pl