
Jezioro Mucharskie od lat przyciąga tłumy turystów, co wiązało się z narastającymi problemami komunikacyjnymi w rejonie tzw. „cypla”. Ostatnie zmiany w infrastrukturze definitywnie kończą erę darmowego wypoczynku bezpośrednio przy linii brzegowej. (adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({}); P
Jezioro Mucharskie od lat przyciąga tłumy turystów, co wiązało się z narastającymi problemami komunikacyjnymi w rejonie tzw. „cypla”. Ostatnie zmiany w infrastrukturze definitywnie kończą erę darmowego wypoczynku bezpośrednio przy linii brzegowej.
Zgodnie z najnowszymi informacjami, ostatnie ogólnodostępne dotąd miejsce parkingowe na popularnym „cyplem” w Mucharzu zostało ogrodzone. Od teraz kierowcy chcący zostawić samochód w tej atrakcyjnej lokalizacji, położonej tuż przy lustrze wody, muszą liczyć się z opłatą w wysokości 30 zł za cały dzień postoju.

Choć dla wielu osób informacja ta jest zaskoczeniem – zwłaszcza że jeszcze kilka tygodni temu, w czerwcu, z tego terenu można było korzystać bezpłatnie – jest to finał procesu grodzenia prywatnych działek w tym rejonie. Dla osób szukających oszczędności najbliższą alternatywą pozostaje bezpłatny parking zlokalizowany przy drodze gminnej, na ulicy Zielonej.
Decyzja o ogrodzeniu terenu i wprowadzeniu opłat jest bezpośrednią reakcją właścicieli gruntów oraz dzierżawców na chaos parkingowy, który trwał nad jeziorem od momentu jego powstania. W poprzednich sezonach w rejonie „cypla” panowała tzw. „wolna amerykanka”. Kierowcy, chcąc zaparkować jak najbliżej wody, nagminnie wjeżdżali na tereny nieutwardzone, co przy gorszej pogodzie kończyło się masowym grzęźnięciem pojazdów w błocie i ziemi.
Sytuacja ta budziła ogromny sprzeciw lokalnej społeczności, szczególnie mieszkańców przysiółka Zapotocze. Skarżyli się oni na zablokowane drogi dojazdowe do posesji oraz realne zagrożenie bezpieczeństwa, ponieważ gęsto zastawione wąskie trakty uniemożliwiały przejazd służbom ratunkowym, takim jak straż pożarna czy karetki pogotowia. Zdesperowani mieszkańcy, wytykając urzędnikom bezczynność, grozili nawet zablokowaniem drogi krajowej, by zwrócić uwagę na panujący „syf i patologię” komunikacyjną.

Obecne działania wpisują się w szerszy trend komercjalizacji i porządkowania brzegów Jeziora Mucharskiego. Wzdłuż linii brzegowej coraz częściej pojawiają się płoty, łańcuchy i kłódki, które mają ukrócić samowolne zajmowanie miejsc przy wodzie.
Choć część plażowiczów z żalem odnotowuje zanikanie dzikiego charakteru tego miejsca, inni wskazują na potrzebę wprowadzenia ładu i jasnych zasad parkowania, które są zgodne z regulaminem zbiornika. Przepisy te teoretycznie od dawna zabraniają ruchu pojazdów mechanicznych wzdłuż linii brzegowej poza drogami utwardzonymi, jednak dopiero fizyczne bariery i wyznaczone płatne strefy zaczęły skutecznie egzekwować te ograniczenia.
Źródło: Wadowice24.pl