
Burza, tłumy i gwiazdy największego formatu – tak w skrócie wyglądał sobotni wieczór w Strefie57. Jeśli myśleliście, że małopolska wieś to synonim ciszy i spokoju, to szykujcie się na wielkie zaskoczenie. (adsbygoogle = window.adsbygoogle || ).push({}); W sobotę, 18 lipca, małopolska wieś Pr
Burza, tłumy i gwiazdy największego formatu – tak w skrócie wyglądał sobotni wieczór w Strefie57. Jeśli myśleliście, że małopolska wieś to synonim ciszy i spokoju, to szykujcie się na wielkie zaskoczenie.
W sobotę, 18 lipca, małopolska wieś Przytkowice na kilka godzin zamieniła się w prawdziwe muzyczne eldorado. U podnóża Kalwarii Zebrzydowskiej, odbył się festiwal w przestrzeni Strefa57. I trzeba przyznać – to było wejście smakiem, które na długo pozostanie w pamięci tysięcy fanów.
Organizatorzy postawili sprawę jasno- sprzedali 100% biletów, co oznacza, że na rozległym terenie o powierzchni 8000 m² bawiło się nawet 10 tysięcy osób. A skoro na scenie pojawili się giganci pokroju Katarzyny Nosowskiej, Artura Rojka, Igora Walaszka (Igo) czy Korteza, trudno się dziwić, że fani muzyki z całej Małopolski zjechali do Przytkowic.



Festiwalowa przygoda zaczęła się od małego dramaturgicznego zwrotu akcji. Tuż przed pierwszymi dźwiękami nad polami koncertowymi przeszła burza. Jednak jak na prawdziwą imprezę plenerową przystało, żywioły szybko dały za wygraną. Od momentu rozpoczęcia koncertów aż do godziny 22 panowała wręcz wymarzona, „koncertowa” pogoda. Ciemniejące niebo i letni wieczór stały się idealną oprawą dla muzyki, która rozbrzmiewała z profesjonalnej sceny.
Organizatorzy zaserwowali prawdziwy przekrój polskiej sceny. I choć artyści przyciągnęli fanów w każdym wieku, to sobotnia publika miała lekko starszy, bardziej dojrzały charakter. Być może dlatego największym wyzwaniem zmierzył się Kuban, który swoim młodzieżowym repertuarem musiał nieco „przekonywać” widownię. Mimo to, gdy zagrał swoje największe hity, pod sceną zrobiło się głośno i radośnie, a fani, którzy znali teksty, nie zawiedli.
Prawdziwym królem wieczoru okazał się jednak Igo (Igor Walaszek). Artysta pojawił się w Przytkowicach w wyjątkowych okolicznościach – przyjechał z rodziną, a jego 4-letnia córka Helenka z uśmiechem słuchała taty zza kulis. Igo nie krył wzruszenia, dziękując za obecność najbliższych, a chwilę później porwał tysiące gardeł do wspólnego śpiewania. Każdy zakątek wokół sceny wypełnił się fanami, którzy dosłownie „wisieli” na każdym słowie artysty.


Muzyczną ucztę dopełnili prawdziwi weterani sceny. Artur Rojek i Katarzyna Nosowska rozkołysali zgromadzonych swoimi szlagierami, ale też zaskoczyli nowymi aranżacjami. W przypadku Nosowskiej, stare kawałki zabrzmiały wyjątkowo nowocześnie, wlewając się z nowym duchem w serca nawet najbardziej zagorzałych fanów.
Gdy zapadł zmrok, nadszedł czas na wyciszenie. Do pianina zasiadł Kortez, który swoim nastrojowym, delikatnym głosem ukoił emocje rozgrzanej publiki. To był idealny finał muzycznej podróży, która trwała blisko 6 godzin (6 koncertów po około 50 minut każdy).

Co ważne, praktycznie wszyscy wykonawcy, którzy wystąpili w sobotę w Przytkowicach, nie kryli zaskoczenia. W szczerych słowach podkreślali, że nie spodziewali się tak dużego i dobrze zorganizowanego festiwalu. Dziękowali zgromadzonym fanom za tak liczny i zaangażowany udział, przyznając, że miejsce to ma ogromny potencjał, by na stałe zagościć w koncertowym kalendarzu największych gwiazd.
Jeśli znowu będziecie chcieli abym przyjechał – będę! – powiedział Igo.

Strefa57 udowodniła, że myśli o fanach całościowo. Na miejscu czekało aż siedem punktów gastronomicznych – od konkretnego grilla, przez Wypas Burger z autorskim BURGEREM 57, po Cocktails Bar z orzeźwiającymi napojami.
Przyznajmy jednak szczerze – żeby dostać się do tych smakołyków, trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Kolejki do budek były naprawdę spore, a fale głodnych fanów nie ustępowały przez cały wieczór.
Ale warto było odstać swoje! Zarówno bary z jedzeniem, jak i drink bary serwowały dania i napoje zaskakująco dobrej jakości.
I co najważniejsze – organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Sprawna logistyka, profesjonalne zaplecze i świetny klimat sprawiły, że większość uczestników odwiedziła Przytkowice po raz pierwszy, ale – jak zdradzają plany na wrzesień – z pewnością nie ostatni. Już 12 września Strefa57 ponownie otworzy swoje podwoje. Tym razem na scenie pojawią się: Natalia Przybysz, Daria ze Śląska, Rogucki i normalni ludzie oraz Krzysztof Zalewski. Jeśli organizatorzy utrzymają ten poziom, Przytkowice mogą na stałe wpisać się na muzyczną mapę Polski, stając się obowiązkowym punktem dla każdego, kto kocha żywy dźwięk w wyjątkowej atmosferze.
Źródło: Wadowice24.pl