
35-latka z Krakowa, zmanipulowana przez przestępców, zaciągnęła pożyczki na ponad 600 tysięcy złotych, a następnie uzyskane pieniądze wpłaciła w bitomatach. Oszuści naciągają już nie tylko seniorów. Nie pomaga przypominanie zasad, których przestrzeganie chroni przed oszustami. Kolejne osoby tracą os
35-latka z Krakowa, zmanipulowana przez przestępców, zaciągnęła pożyczki na ponad 600 tysięcy złotych, a następnie uzyskane pieniądze wpłaciła w bitomatach. Oszuści naciągają już nie tylko seniorów. Nie pomaga przypominanie zasad, których przestrzeganie chroni przed oszustami. Kolejne osoby tracą oszczędności swojego życia lub zadłużają się, by za chwile stracić te pieniądze i spłacać długi do końca życia.
W ostatnich dniach dwie mieszkanki Krakowa dały się zwieść oszustom działającym na tzw. legendę i straciły duże sumy pieniędzy. 35-latka zmanipulowana przez przestępców zaciągnęła pożyczki na ponad 600 tys. złotych, a następnie uzyskane pieniądze wpłaciła w bitomatach. Z kolei 80-letnia pracownica jednej z firm przelała ze służbowych rachunków bankowych na konta oszustów ponad 353 tys. złotych.
Pod koniec czerwca 2026 roku 35-letnia mieszkanka Krakowa usłyszała w słuchawce telefonu głos kobiety, która poinformowała ją, że ktoś miał wziąć na jej dane kredyt. Następnie kobieta miała połączyć ją z przedstawiciel Narodowego Banku Polskiego, od którego usłyszała, że jej pieniądze są zagrożone. Mężczyzna poinstruował ją, żeby wypłaciła pieniądze z konta i wpłaciła je do bitomatu. Rozmówca przekonał 35-latkę, że nie może nikomu nic powiedzieć, bo obowiązuje ją „tajemnica bankowa”, a policja ma na podsłuchu jej telefon.
Następnie rozmówca namówił kobietę do zaciągania kolejnych kredytów, co miało jej zapewnić utratę zdolności kredytowej. W ten sposób 35-latka zaciągnęła w kilku placówkach bankowych pożyczki, a otrzymaną gotówkę wpłacała w różnych bitomatach. W ten sposób zadłużyła się na przeszło 600 tys. złotych. Kiedy zorientowała się, że padła ofiarą oszustów niezwłocznie zgłosiła sprawę w Komisariacie Policji III w Krakowie.
Do innego oszustwa doszło 3 lipca 2026 roku. 80-letnia pracownica jednej z firm odebrała telefon od mężczyzny, podającego się za policjanta, który poinformował ją, że służbowe pieniądze są zagrożone i musi przelać je na bezpieczny rachunek policji. Postępując zgodnie z poleceniami rzekomego funkcjonariusza przelała w kilku transzach łącznie z firmowego konta łącznie ponad 353 tys. złotych. Kiedy zorientowała się, że cała akcja była mistyfikacją, zgłosiła sprawę w Komisariacie Policji VI w Krakowie.
Policja po raz kolejny przypomina podstawowe zasady, których przestrzeganie chroni przed oszustami:
Apelujemy o ostrożność i ograniczone zaufanie do osób, które słyszymy w słuchawce naszych telefonów.
Pamiętajmy, że nasi współrozmówcy mogą podać się za każdego – współmałżonka, dziecko, wnuka, urzędnika, policjanta czy pracownika banku.
Policja nigdy nie informuje telefonicznie o prowadzonych przez siebie akcjach.
Policjanci nigdy nie proszą o pieniądze.
Kiedy telefonująca do nas osoba opowiada niecodzienną, wręcz sensacyjną historię, wywiera presję czasu, nie pozwala przerwać rozmowy, pyta o nasze oszczędności i/lub prosi o pożyczkę najlepiej się rozłączmy oraz natychmiast zadzwońmy na Policję.
Nigdy i pod żadnym pozorem nie przekazujmy naszych pieniędzy oraz kosztowności obcym osobom.
Nie przekazujmy naszych kart bankomatowych ani numerów PIN nieznajomym osobom!