
Nie tylko tło – Kraków wciąż ma w sobie tę dwoistość. Z jednej strony są miejsca doskonale turystyczne, jak Rynek czy Wawel, które same w sobie potrafią zainspirować. Z drugiej wystarczy wejść do starej kamienicy i nagle okazuje się, że nie jest już tak ładnie jak z zewnątrz. Właśnie takie miejsca
Magda Stachula z nową książką "Słuch"
W thrillerach Magdy Stachuli Kraków nie jest tylko tłem wydarzeń, lecz pełnoprawnym bohaterem. Rytm miasta napędza historie, które trzymają w napięciu. Autorka przekonuje, że największy niepokój kryje się tam, gdzie na co dzień nikt go nie szuka.
– Kraków wciąż ma w sobie tę dwoistość. Z jednej strony są miejsca doskonale turystyczne, jak Rynek czy Wawel, które same w sobie potrafią zainspirować. Z drugiej wystarczy wejść do starej kamienicy i nagle okazuje się, że nie jest już tak ładnie jak z zewnątrz. Właśnie takie miejsca lubię najbardziej. Nieoczywiste. Takie, gdzie może czaić się zło.
Jak Kraków wygląda oczami autorki thrillerów psychologicznych? Magda Stachula mieszka w Krakowie od 25 lat i właśnie tutaj od dekady osadza akcję większości swoich powieści.
Choć sama przyznaje, że każda z jej historii zaczyna się przede wszystkim od człowieka, to właśnie krakowskie zakątki nadają jej bohaterom wiarygodności i charakteru. Kraków nie jest tylko tłem w jej opowieściach. Bez niego straciłyby swój sens.
Nie wiele brakowało a historia potoczyłaby się zupełnie inaczej. Gdy wysłała swoją debiutancką powieść „Idealna” do wydawnictwa usłyszała, że książka ma potencjał. Nalegano jednak na przeniesienie akcji do Warszawy.
– Redaktorka powiedziała „Proszę się nie martwić. My pani pomożemy, znajdziemy kamienicę, w której będzie mieszkać bohaterka. Wszystko uda się ładnie ustawić” – wspomina.
Ówczesna debiutantka znalazła się w potrzasku. Cieszyła się, że książka wzbudziła zainteresowanie, ale równocześnie nie chciała rezygnować z miasta, które od początku było częścią całej historii.
– Nie zgodziłam się. Kraków jest pełnoprawnym bohaterem moich książek. Tutaj mieszkam i to miasto kocham. Powiedziałam, że jak zmienimy na Warszawę to w fabule będą nieścisłości. Całe szczęście odpuścili i pozwolili mi zostawić „Idealną” w Krakowie – opowiada.
Kraków daje anonimowość. Możemy żyć obok siebie i niewiele o sobie wiedzieć. W moich książkach często pojawia się motyw tak zwanego wojeryzmu, podglądania. Tam, gdzie są kamienice i balkony blisko siebie, możemy obserwować cudze życie. A to rodzi inspirację do mrocznych historii.
To właśnie takie nieoczywiste miejsca stają się scenerią dla jej thrillerów. Duszne podwórka, wilgotne piwnice czy stare kamienice. We „Wzroku”, pierwszej powieści serii „Zwodnicze zmysły”, ciało kobiety zostaje odnalezione na Wieczystej.
– Główną bohaterką jest komisarz Julia Kosela, która pracuje w Komendzie Miejskiej Policji w Krakowie, przy ul. Siemiradzkiego. Inny bohater mieszka przy ul. Królewskiej. To miejsce bardzo mnie zainspirowało. Do dziś na niektórych budynkach można znaleźć niemieckie napisy prowadzące do schronów. Pomyślałam, że to idealne miejsce dla mrocznej postaci – mówi.
– Spaceruję i myślę: jaka urocza kamienica. Tutaj będzie mieszkała moja bohaterka. Wchodzę do kawiarni obok, piję kawę i chcę zobaczyć świat oczami bohaterki – opowiada.
Autorka ogromną wagę przywiązuje do wiarygodności opisywanych miejsc. Każde z tych, które przedstawia w książkach wcześniej dokładnie poznaje. Dzięki temu czytelnicy mogą je z łatwością odnaleźć.
– Zależy mi na tym, żeby czytelnik mógł stanąć dokładnie w tym miejscu, w którym stoi bohater. Często dostaję wiadomości, że ktoś przeszedł szlakiem „Idealnej”. Bywają w kawiarniach na Kazimierzu, czy w restauracji Skandale, w której toczyła się jedna z głównych scen powieści – przytacza.

Plac Nowy na Kazimierzu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Niektórych bohaterów swoich książek Magda Stachula spotyka podczas codziennych czynności. Każde zasłyszane słowo, gest czy twarz może zapoczątkować w jej wyobraźni nową historię. Te często rodzą się w krakowskich tramwajach czy kawiarniach.
Zawsze żartuję, żeby w tramwaju uważać, bo można trafić do mojej książki. Podsłuchuję ludzi. Zależy mi, żeby dialogi w powieściach były autentyczne.
W tramwaju rozpoznała bohatera swojej książki „Trzecia”. Nie znała go, nie zamieniła z nim słowa, ale od początku wiedziała, że właśnie wsiadła postać, której poszukiwała.
– Pisarz nigdy nie odpoczywa. Raz nie mogłam wyobrazić sobie bardzo ważnego dla fabuły bohatera. Jechałam tramwajem i nagle zobaczyłam mojego bohatera. Pomyślałam: „Biorę go do książki”. Przez całą drogę obserwowałam tego mężczyznę – jego sposób poruszania się, gesty. Później dużo łatwiej było mi oddać tę postać. Nie chcę, żeby moi bohaterowie byli papierowi. Chcę, żeby byli z krwi i kości i pochłonęli czytelników – zaznacza.
W Krakowie narodził się również pomysł na całą serię „Zwodnicze zmysły”. Inspiracją okazał się często widywany niewidomy mężczyzna.
– Kilka razy widziałam go w Krakowie. Za pierwszym razem usiadłam na ławce i zaczęłam obserwować, z jaką precyzją porusza się po mieście. Miał białą laskę, ciemne okulary i bardzo sprawnie wsiadał do tramwaju. W pewnym momencie pomyślałam: „A co by było, gdyby tylko udawał?” – wspomina.
Ta jedna myśl wystarczyła. Zaczęła się zastanawiać jak łatwo można nadużyć zaufania, którym obdarzamy osoby z niepełnosprawnościami. Uświadomiła sobie, że w takich sytuacjach mogą zawodzić nas zmysły, które podpowiadają nam zupełnie coś innego.
Wtedy pomyślałam, jak bardzo mogą nas zwodzić zmysły. To był początek całej serii.
***
W tym roku Magda Stachula świętuje 10-lecie pracy twórczej. Z jubileuszem zbiega się premiera jej najnowszej powieści „Słuch”, drugiego tomu serii „Zwodnicze zmysły”. Książka ma premierę 15 lipca.
Źródło: LoveKraków.pl