
Niewłaściwa komunikacja i spór o miejsce parkingowe – tak w skrócie można opisać sytuację, która spotkała naszą czytelniczkę przed jedną z andrychowskich lecznic weterynaryjnych przy ul. Włókniarzy. Kobieta, która od ośmiu lat leczyła tam swojego czworonoga, podjęła decyzję o rezygnacji z usług placówki po porannym konflikcie z jednym z lekarzy.
Do zdarzenia doszło dzisiaj rano. Nasza czytelniczka przyjechała pod przychodnię weterynaryjną kilka minut przed godziną 9:00. Ponieważ gabinet był jeszcze zamknięty, kobieta postanowiła wejść do mieszczącej się w budynku apteki, a następnie udać się do pobliskiego sklepu na drobne zakupy. Warto zaznaczyć, że parking przy budynku stanowi własność prywatną, co w tym miejscu bywa czasem powodem nieporozumień.
Spór o zablokowany wyjazd
Gdy kobieta wróciła ze sklepu, okazało się, że jej samochód został zastawiony przez inny pojazd w sposób uniemożliwiający wyjazd.
– Weszłam do przychodni, chcąc ustalić, do kogo należy ten samochód i poprosić o odblokowanie wyjazdu. Okazało się, że właścicielem auta jest przyjmujący tam lekarz weterynarii – relacjonuje zdenerwowana czytelniczka. Według relacji kobiety, lekarz oznajmił, że zaparkowała w sposób nieprawidłowy, co utrudniło mu dotarcie do pracy. Czytelniczka zwraca jednak uwagę, że wokół gabinetu znajdowały się wówczas wolne miejsca parkingowe.
– Dla mnie, jako osoby z niepełnosprawnością, parkowanie blisko wejścia jest koniecznością, nawet jeśli moja choroba nie jest widoczna na pierwszy rzut oka – dodaje kobieta.
Długi czas oczekiwania na odblokowanie
Największe emocje wzbudził jednak czas oczekiwania na rozwiązanie sytuacji. Jak twierdzi nasza rozmówczyni, lekarz nie przeparkował auta od razu, lecz udał się do gabinetu, by przyjąć pacjenta.
W efekcie czytelniczka czekała na możliwość odjazdu przez blisko 30 minut. Kiedy lekarz ponownie pojawił się w recepcji, doszło między stronami do wymiany zdań. Według relacji kobiety, medyk podniósł głos i krytykował jej postawę, również po wyjściu na zewnątrz budynku.
– Tak się po prostu klientów nie traktuje – podsumowuje oburzona mieszkanka Andrychowa, która po latach lojalności podjęła decyzję, że nie skorzysta więcej z usług tej placówki.
Emocje zamiast procedur
Czytelniczka zwraca uwagę, że nawet w przypadku wątpliwości co do prawidłowości parkowania, istnieją formalne drogi rozwiązywania takich sporów, jak choćby kontakt z zarządcą terenu lub wezwanie odpowiednich służb. Blokowanie pojazdu i ostra wymiana zdań zamiast spokojnego dialogu doprowadziły w tym przypadku do eskalacji konfliktu i utraty stałej klientki.
Wysłaliśmy pytania do właściciela przychodni w tej sprawie
Źródło: wrzuc.info