Boisko sportowe w Wielkiej Wsi koło Wojnicza, choć gotowe, pozostaje zamknięte od czterech lat z powodu sporu prawnego. Gmina Wojnicz zerwała umowę z wykonawcą, co doprowadziło do wzajemnych pozwów sądowych, uniemożliwiając mieszkańcom korzystanie z obiektu.
fot: Bartłomiej Maziarz
Miało służyć uczniom zespołu szkolno-przedszkolnego, ale także mieszkańcom Wielkiej Wsi koło Wojnicza do gry w piłkę nożną, siatkówkę i koszykówkę. Przebudowa starego szkolnego boiska zakładała także wykonanie bieżni do skoków w dal. To wszystko prawie od czterech lat wygląda na gotowe, ale z boiska w Wielkiej Wsi nie można nadal korzystać.
Bardzo by się przydało, każdy chce grać w piłkę. Wypytywaliśmy czy można zagrać, ale nie można było i dalej nie można. Brat właśnie z kolegami bardzo by chciał pograć, ale wszystko jest pozamykane. Słyszymy, że sprawy się w sądzie toczą, nie ma w ogóle wstępu - mówią mieszkańcy. Zastępczyni burmistrza Wojnicza Joanna Zając wyjaśnia, że choć boisko w Wielkiej Wsi wygląda na skończone, to tak nie jest. Zdaniem urzędu wykonawca popełnił błędy podczas prac między innymi przy odwodnieniu.
Mieliśmy uwagi co do nawierzchni, części obiektów małej architektury i do części ogrodzenia. Część prac trzeba dokończyć, ale też jest sprawa odnośnie nawierzchni. Czekamy z niecierpliwością, kiedy te prace będziemy mogli rozpocząć, żeby móc dzieci i młodzież wpuścić na to boisko - podkreśla. Z decyzją gminy Wojnicz nie zgadza się wykonawca przebudowy boiska. Alesander Pyzik wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków, że nie tylko robił wszystko zgodnie z umową, ale nawet miał stosować za zgodą urzędu lepsze materiały.
Na górnej powierzchni woda nie stoi, na tej gumie wody nie ma. Ja tam byłem, patrzyłem na to. Jeżeli woda się będzie magazynować, no to w tej warstwie, gdzie jest przepuszczalna. Jeżeli to przez 4 lata się nie rozleciało, to się nie rozleci przez jeszcze 10 lat. Ja panu to gwarantuję. Nie wiem, co oni tworzą i co chcą osiągnąć. Ludzie się denerwują, dzieci nie grają, boisko stoi. Dla mnie to jest niepoważne, to jest chore. Dlaczego to jest tak robione? - pyta. Obie strony poszły do sądu i trwają dwa osobne postępowania. Wykonawca domaga się wypłaty ponad 200 tysięcy złotych brakującego wynagrodzenia, a urząd w Wojniczu ponad 600 tysięcy złotych za źle wykonane prace i na konieczne poprawki. Ta druga sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Tarnowie.
Sąd dopuścił dowód z opinii biegłego z zakresu budownictwa, który ma odpowiedzieć na pytanie, czy ta inwestycja została wykonana zgodnie z zasadami sztuki, zgodnie z umową i ewentualnie sporządzić kosztorys robót budowlanych, które mają doprowadzić boisko sportowe i bieżnię do stanu używalności - wyjaśnia rzeczniczka Sadu Okręgowego w Tarnowie, Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel. Władze Wojnicza chciałby dokończyć budowę boiska w Wielkiej Wsi po otrzymaniu opinii biegłego powołanego przez sąd, który ma obiektywnie orzec, co trzeba jeszcze zrobić i ile będzie to jeszcze kosztowało. Wszystko po to, żeby wyegzekwować później te pieniądze od wykonawcy. Firma jest jednak pewna swego i w rozmowie z Radiem Kraków podtrzymuje możliwość dokończenia prac, żeby z boiska w Wielkiej Wsi można było w końcu skorzystać po prawie czterech latach patrzenia na nie przez siatkę.
Co ciekawe, gmina Wojnicz w 2023 roku chciała dokończyć boisko i podpisała nawet umowę z nowym wykonawcą, ale ostatecznie odstąpiła od tego pomysłu. Za namową prawników postanowiła poczekać na zakończenie sporu z pierwotnym wykonawcą. Czeka już tak od 4 lat.
Źródło: Radio Kraków