RAK
    Fetor nad Krajskiem. Ryby w workach zamiast w utylizacji, czyli logistyczny paraliż PZW

    Fetor nad Krajskiem. Ryby w workach zamiast w utylizacji, czyli logistyczny paraliż PZW

    2699 odsłon
    Fetor nad Krajskiem. Ryby w workach zamiast w utylizacji, czyli logistyczny paraliż PZW

    Letnia przyducha na starorzeczu Krajskie w Spytkowicach po raz kolejny doprowadziła do katastrofy ekologicznej, która szybko przerodziła się w uciążliwy problem dla okolicznych mieszkańców. Choć na brzegu w końcu pojawili się odpowiedzialni za porządek, finał akcji ratunkowej przyniósł skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast obiecanej czystości, spacerowicze i rowerzyści korzystający ze ścieżki wzdłuż wału musieli zmierzyć się z potężnym odorem rozkładających się szczątków. Wszystko przez rażący błąd logistyczny Polskiego Związku Wędkarskiego, którego pracownicy zebrali martwe ryby do ośmiu plastikowych worków i… porzucili je na pełnym słońcu.

    W zaistniałej sytuacji Urząd Gminy w Spytkowicach od początku starał się reagować w ramach swoich skromnych uprawnień. Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego monitorował sprawę, a samorząd dołożył starań na polu biurokratycznym i organizacyjnym, starając się wymusić reakcję na podmiotach odpowiedzialnych za akwen. Oficjalne stanowisko w tej sprawie zajął wójt Spytkowic, Krzysztof Byrski:

    „W związku z niepokojącymi informacjami docierającymi do Gminy od początku czerwca br., ze strony wędkarzy i odwiedzających akwen mieszkańców, dotyczącymi obserwowanego zarastania powierzchni wody i śnięcia części ryb na Wiślisku Krajskie wyjaśniam, że najpewniej przyczyną obecnego stanu rzeczy kolejny już rok jest niestety gwałtowny rozrost bardzo ekspansywnej rośliny – kotewki (orzech wodny-roślina chroniona), która w okresie letnim całkowicie zarasta lustro wody, co utrudnia kontakt wody z powietrzem i wpływa na znaczne obniżenie natlenienia wody, ponadto odcina dopływ światła i powoduje zagniwanie roślin pod powierzchnią wody, szczególnie w strefie przydennej. Prowadzi do zmniejszenia zawartości tlenu w wodzie i powstanie tzw. przyduchy letniej. Krajskie to akwen bardzo płytki max 1m głębokości przez co bardzo wrażliwy na przyduchę. Gmina Spytkowice w trosce o ochronę środowiska i zachowanie równowagi ekologicznej kolejny juz raz podjęła natychmiastowe działania. Wystąpiono do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie z wnioskiem o natychmiastowe podjęcie działań (usunięcie części kotewki z lustra wody), oraz został uruchomiony Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego – w celu bieżącego monitorowania sytuacji. Ponadto podkreślamy, że zgodnie z aktualnym Planem Zadań Ochronnych (PZO) dla obszaru Natura 2000, podmiotem odpowiedzialnym za fizyczne usuwanie tej rośliny jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie (instytucja ta posiada wymagane zezwolenia prawne). Informuję również, że w dniu 6 lipca br. na zlecenie RZGW w Krakowie z udziałem PZW Okręg w Bielsku-Białej odłowiono i usunięto śnięte ryby z akwenu, następnie jest zaplanowane koszenie oraz usuwanie inwazyjnej rośliny.” Presja ze strony urzędu i mieszkańców przyniosła skutek o tyle, że wspomnianego 6 lipca na zlecenie RZGW przeprowadzono odłów śniętych ryb przez Okręg PZW w Bielsku-Białej. To, co miało być rozwiązaniem problemu, stało się jednak kolejnym etapem kryzysu. Wędkarze z PZW wykonali tylko połowę swojej pracy – oczyścili brzeg, ale zapomnieli, że odpady biologiczne wymagają natychmiastowej utylizacji. Pozostawione w szczelnej folii ryby zaczęły gnić w zastraszającym tempie, generując fetor znacznie gorszy niż przed interwencją. Gmina zrobiła to, co do niej należało, jednak bezmyślność podmiotu odpowiedzialnego za gospodarkę rybacką zniweczyła te starania, zostawiając mieszkańców z tykającą bombą biologiczną na brzegu. Podobno w planach jest mechaniczne koszenie zarośli, ale dopóki PZW nie posprząta własnych worków, trudno mówić o jakimkolwiek sukcesie.


    Źródło: wrzuc.info

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?