
Są ludzie, których pracy nie widać w medialnych przekazach. Nie strzelają bramek, nie udzielają pomeczowych wywiadów, ale każdego dnia robią wszystko, aby drużyna mogła funkcjonować, jak najlepiej. Do takich osób niewątpliwie należy Marcin Janikowski. Bez niego trudno wyobrazić sobie codzienność Sandecji, a świętuje on właśnie swoje dwudziestolecie w klubie z Kilińskiego 47.
Przez dwie dekady Marcin Janikowski był świadkiem sukcesów, trudnych momentów, awansów, spadków, wielu zawirowań i niezliczonych meczów. Niezmiennie pozostawał jednak symbolem zaangażowania, odpowiedzialności i oddania biało-czarnym barwom. Z okazji jubileuszu – podczas piątkowej prezentacji drużyny – klub oficjalnie podziękował mu za każdą chwilę poświęconą Sandecji. Za profesjonalizm, lojalność i serce wkładane w codzienną pracę, życząc mu dużo zdrowia, satysfakcji oraz kolejnych lat pełnych sportowych emocji i sukcesów z zespołem.
Ta wyjątkowa, okrągła rocznica to doskonały moment na wspomnienia. Marcin doskonale pamięta moment, w którym rozpoczynał swoją pracę w klubie jako masażysta, gdy realia organizacyjne wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. – To był lipiec 2006 roku. Kontrakt podpisywałem z ówczesnym kuratorem. Graliśmy w starej III lidze, a większość zawodników stanowili ludzie z Nowego Sącza i okolic. Pod względem organizacyjnym nie ma nawet czego porównywać z dzisiejszymi czasami. Wszystko wyglądało zupełnie inaczej, ale miało to też swój specyficzny klimat – opowiada Janikowski. Jego krótkie wspomnienia znajdą się w najnowszym, papierowym wydaniu DTS.
Jako autor tego artykułu chcę z uśmiechem nadmienić, że znam Marcina od wielu lat. Mieliśmy okazję razem pracować, przeżyliśmy sporo różnych chwil przy Kilińskiego i bez wątpienia mogę napisać, że wszystkie komplementy, które da się usłyszeć o tym człowieku, zapewne są prawdziwe. Jako kierownik drużyny jest bardzo zaangażowany oraz oddany klubowi. Prywatnie? Skromny, dobry, uczciwy i uczynny. Według mnie, trudno sobie dzisiaj wyobrazić codzienną organizację w Sandecji bez niego. To już instytucja.