RAK
    Centrum przesiadkowe dla Oświęcimia to stale pomijany temat

    Centrum przesiadkowe dla Oświęcimia to stale pomijany temat

    385 odsłon
    Centrum przesiadkowe dla Oświęcimia to stale pomijany temat

    Starsi mieszkańcy z łezką w oku wspominają czasy, kiedy z placu Kościuszki odjeżdżały miejskie autobusy, kursujące w granicach powiatu oświęcimskiego natomiast spod zakładów chemicznych wyruszały autobusy PKS do innych dużych miast, mając pod drodze jeszcze dwa lub trzy przystanki w mieście, by potem jechać w konkretnym kierunku, czyli w stronę Bielska-Białej, Katowic czy Krakowa. Dzisiaj PKS już nie ma, a transport ponadlokalny obsługują głównie prywatni przewoźnicy.

    • Sytuacja w Oświęcimiu to ewenement w skali kraju – grzmi Paweł Plinta , radny miejski klubu PiS. – Jeśli ktoś chce jechać do Kęt, musi szukać przystanków dla tej linii, obsługiwanych przez prywatnych przewoźników i Komunikację Beskidzką. Swoje przystanki mają przewoźnicy kursujący do Bielska-Białej czy do Krakowa. Słowem, trzeba dysponować nie lada wiedzą, żeby wydostać się z Oświęcimia. Radny wskazuje okoliczne miasta, które inwestują w komunikację publiczną. Trzebinia postawiła piękne, nowoczesne centrum przesiadkowe przy dworcu kolejowym. Tym samym tropem idą w Chrzanowie. Dworzec autobusowy mają w niewielkim Libiążu. W Oświęcimiu od czasów likwidacji przystanku autobusowego na placu Kościuszki, gdzie powstał płatny parking, czy terenów przy zakładach chemicznych, nie ma żadnej alternatywy dla pasażerów.

    Miasto Oświęcim nie ma wpływu na przewozy komercyjne i ponadlokalne

    Miasto Oświęcim już raz ustosunkowało się do poruszanego problemu. Przypomina, że jest organizatorem lokalnego transportu zbiorowego, który obsługuje Miejski Zakład Komunikacji. W Oświęcimiu są dwa przystanki, przy ulicy Unii Europejskiej oraz przy dworcu PKP, które mogą stanowić przystanki zbiorcze dla innych linii komunikacji publicznej. Miasto nie ma żadnego wpływu na komercyjne i ponadlokalne przewozy, jak również ofertę przewozową. Przewoźnik, ubiegając się o zezwolenia na wykonywanie przewozów zgodnie z ustawą o transporcie drogowym, sam określa na jakiej linii będzie kursował. Wskazuje też przystanki, na których zamierza się zatrzymywać. Miasto nie ma w planach budowy dworca dla autobusów nie tylko ze względu na brak odpowiedniej lokalizacji, ale również z uwagi na fakt, że aktualni przewoźnicy obsługujący inne linie nie zgłaszają potrzeby korzystania z tego miejsca. Jest to zwykle komunikacja w najbliższe rejony, nie dalekobieżna jaką obsługiwała kiedyś Państwowa Komunikacja Samochodowa.

    • Odnoszę wrażenie, że najlepszym komentarzem dla stopnia zaangażowania naszych miejskich włodarzy w sprawy mieszkańców może być cytat jednego z kultowych filmów mistrza komedii, Stanisława Barei, czyli: „nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem” – mówi z przekąsem radny Plinta. – To właśnie chodzi o to, że nikomu z miasta nie chce się nawet pochylić nad problemem. Wiem, że z miejscem w naszym mieście jest trudno, ale są jacyś planiści, którzy mogliby pomóc w rozwiązaniu tego dla mieszkańców problemu. Nie chcemy nikomu niczego narzucać, ale porozmawiajmy. U nas nawet nikt nie chce rozmawiać, bo i po co. Lepiej skupić się na wydawaniu publicznych pieniędzy na kolejne parki. Owszem, poprawiają estetykę miasta, ale nie można inwestować tylko w parki. Centrum przesiadkowe powinno być obecnie wizytówką każdego rozwijającego się miasta

    Zapytaliśmy mieszkańców Oświęcimia, gdzie można byłoby spróbować zlokalizować centrum przesiadkowe.

    • Pierwszą myślą jest plac Kościuszki. Skoro mamy nieopodal płatny parking na Bulwarach, to można tam przekierować pojazdy, a na starym dobrym placu Kościuszki zbudować jakieś dwa trzy perony dla autobusów i byłoby już coś, zwłaszcza, że nieopodal, pod murem klasztoru serafitek, stoją autobusy podmiejskie i ten kursujący do Tychów – analizuje Jerzy Matałowski. – Może warto byłoby się zastanowić nad zagospodarowaniem terenu przy ulicy Legionów. Tam jest kawał łąki po przeciwnej stronie od Biedronki. Pomyślmy, miałaby tam blisko młodzież z „Konara”, czy szkół salezjańskich, będących po drugiej stronie rzeki, a i do dworca kolejowego byłoby niedaleko, bo 8-10 minut piechotą. Przechodząc koło parafii św. Józefa, potem ulicą Orzeszkowej i jesteśmy przy dworcu kolejowym. Druga lokalizacja przychodzi mi na myśl przy Królowej Jadwigi. Tam miasto, przy Media Markt, chciało sprzedać działkę. Też można byłoby pomyśleć. Jednak bardziej obstawiałbym Legionów. Odrzucam lokalizację przystanku dla transportu ponadlokalnego na ulicy Unii Europejskiej. To już poza miastem. Zresztą to jest jednak bardziej zbudowane pod MZK i czasem stoi tam kilka autobusów. Chodzi raczej o centrum przesiadkowe z prawdziwego zdarzenia, a nie jakąś prowizorkę. Wydaje mi się, że współczesnym standardem dla dobrze rozwijającego się miasta jest właśnie centrum przesiadkowe. Radni opozycji przypominają, że przy obecnym boomie na kolej, należy robić wszystko, aby stworzyć jak najlepsze warunki mieszkańcom do korzystania z transportu publicznego. Zwłaszcza, że w przypadku kolei, Oświęcim jest stacją początkową, i tutaj jeszcze spokojnie można w pociągach zająć miejsce siedzące, o które już od Chrzanowa, czy Trzebini, dalej w kierunku Krakowa, jest bardzo trudno.

    • Budowa centrum przesiadkowego to także parkingi, jakieś lokalne handlowe czy gastronomiczne i szeroko związana z tym infrastruktura. To zapewne nowe miejsca pracy – zwraca uwagę radny Plinta. – Na takie inwestycje można pozyskać dofinansowanie, więc wszystko przemawia za przeprowadzeniem takiej inwestycji. Podstawowym warunkiem są chęci, a tych w mieście najwyraźniej brakuje.


    Źródło: Oswiecim Nasze Miasto

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era