RAK
    Andrychowski Orlik tylko dla nocnych marków

    Andrychowski Orlik tylko dla nocnych marków

    1245 odsłon
    Andrychowski Orlik tylko dla nocnych marków

    Wakacje w pełni, słońce grzeje, a młodzież ma w końcu to, o czym marzyła przez cały rok – masę wolnego czasu. Mogłoby się wydawać, że to idealny moment na wygonienie dzieciaków z domów, oderwanie ich od ekranów i zagonienie na świeże powietrze. Nic z tych rzeczy, przynajmniej nie w Andrychowie . System opieki nad lokalną infrastrukturą sportową przy Szkole Podstawowej nr 5 uznał najwyraźniej, że słońce w zenicie to zdecydowanie zbyt mało klimatyczne warunki na grę w piłkę. Oficjalny start sportowych emocji wyznaczono bowiem dopiero na godzinę szesnastą.

    Wyobraźcie sobie tę niemal filmową scenę. Środek lipca, przedpołudnie, temperatura idealna do spalania młodzieńczej energii. Pod bramą obiektu przy ulicy Lenartowicza melduje się ekipa z piłką, gotowa do rozegrania meczu życia. Zamiast tego młodzi fani futbolu odbijają się od ciężkiej kłódki i przechodzą przyspieszony kurs radzenia sobie z urzędniczymi realiami. Zamiast treningu cardio na zielonej murawie, sztywne procedury fundują im kilkugodzinny trening silnej woli i czekanie na moment, w którym wybije magiczna godzina z oficjalnego grafiku. Dopiero gdy upał nieco zelżeje, a dzień powoli zmierza ku zachodowi, obiekt zostaje oficjalnie otwarty, a bramy sportowego raju stają otworem dla spragnionego tłumu.

    Trudno jednoznacznie rozszyfrować logikę, która stoi za tak skonstruowanym harmonogramem. Być może współczesna trawa syntetyczna potrzebuje samotności do godziny szesnastej, żeby nabrać odpowiedniej sprężystości. Może bramki muszą odpocząć od widoku siatki, a może ktoś za biurkiem uznał, że dzisiejsza młodzież i tak śpi do piętnastej, więc nie ma sensu otwierać obiektu wcześniej. Szkoda tylko, że nikt nie wziął pod uwagę prostej prawdy, że wakacje trwają całą dobę. Wielu młodych ludzi ma zapał rano, bo po południu wyjeżdża z rodzicami, ma inne plany lub po prostu nie chce biegać za piłką późnym wieczorem. Wciskanie potrzeb całego osiedla w ciasne, pięciogodzinne ramy sprawia, że na boisku robi się tłoczno niczym na szlaku w Tatrach w długi weekend.

    Orlik wybudowany w ramach słynnego rządowego programu miał służyć szeroko pojętej rekreacji i aktywizacji lokalnej społeczności. I faktycznie służy, pod warunkiem, że wasza aktywność przypada na porę poobiednią. Pozostaje mieć nadzieję, że zarządca obiektu pójdzie po rozum do głowy i dostrzeże, że dzieci nie funkcjonują według sztywnego zegarka administracyjnych procedur. Póki co andrychowskiej młodzieży pozostaje albo trenować żonglerkę na chodniku przed ogrodzeniem, albo odliczać minuty do godziny zero. Tam przynajmniej żadne odgórne godziny otwarcia nie są nikomu do szczęścia potrzebne.


    Źródło: wrzuc.info

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?