
Cenowy szok dla sąsiadów Zarządzenie Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego nr 446/2025 , które zwolniło z opłat posiadaczy Gorzowskiej Karty Mieszkańca oraz Karty Miejskiej Gorzów #StądJestem, przyniosło równocześnie drastyczne uderzenie po kieszeni osób dojeż
fot. Anna Kluwak
Wprowadzenie od 1 stycznia 2026 roku darmowej komunikacji dla mieszkańców Gorzowa miało być flagowym sukcesem społecznym miasta. Oficjalne dane ilościowe Miejskiego Zakładu Komunikacji obnażają jednak drugie, znacznie trudniejsze oblicze tej reformy. Podczas gdy gorzowianie podróżują bezpłatnie, mieszkańcy sąsiednich gmin zostali potraktowani nowym cennikiem jak pasażerowie drugiej kategorii. Efekt? Masowy odwrót od transportu publicznego w regionie i wielki znak zapytania o to, jak przełoży się to na ruch drogowy w mieście.
Zarządzenie Prezydenta Miasta Gorzowa Wielkopolskiego nr 446/2025, które zwolniło z opłat posiadaczy Gorzowskiej Karty Mieszkańca oraz Karty Miejskiej Gorzów #StądJestem, przyniosło równocześnie drastyczne uderzenie po kieszeni osób dojeżdżających z okolicznych gmin. Osoby poruszające się na liniach podmiejskich zderzyły się zaporową barykadą cenową.
Skala podwyżek w sektorze biletów podmiejskich jest bezprecedensowa:
Reakcja pasażerów z regionu na tak drastyczne podwyżki była natychmiastowa. Liczba sprzedanych biletów podmiejskich w okresie od stycznia do maja 2025 roku wynosiła 12 792 sztuki. W analogicznym okresie 2026 roku wolumen ten spadł do zaledwie 3 621 sztuk. To potężny spadek o 71,7%!
Najbardziej radykalnie sytuacja wygląda w przypadku biletów okresowych. Oferta wewnątrzgminna przestała de facto istnieć w ujęciu handlowym:
W przypadku biletów 1-miesięcznych podmiejskich, w ciągu 5 miesięcy 2026 roku sprzedano zaledwie 68 sztuk — i były to wyłącznie bilety ulgowe. Przez blisko pół roku nie sprzedano ani jednego normalnego biletu miesięcznego na dojazd podmiejski do Gorzowa.

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Z podmiejskich autobusów MZK w ciągu zaledwie pięciu miesięcy ubyło sporo pasażerów. Ci ludzie nie zrezygnowali jednak z pracy, zakupów czy nauki w Gorzowie – wciąż muszą w jakiś sposób dotrzeć do miasta.
Choć nie dysponujemy jeszcze oficjalnymi badaniami natężenia ruchu drogowego na wjazdach do Gorzowa po 1 stycznia 2026 roku, logika ekonomiczna podpowiada jedno rozwiązanie. W sytuacji, gdy bilet miesięczny dla jednej osoby dojeżdżającej spoza granic miasta kosztuje ponad 300 zł, dla wielu rodzin jedyną racjonalną alternatywą staje się transport indywidualny. I choć gminy - w odpowiedzi na rosnące wymagania finansowe miejskiego przewoźnika uruchomiły swoje linie autobusowe, to nie wszyscy chcą kupować bilety u dwóch przewoźników. Sporo ludzi przesiadło się do własnych samochodów.
Warto przypomnieć, skąd wzięły się tak drastyczne stawki dla mieszkańców regionu. Nowe zasady darmowej komunikacji dla gorzowian wygenerowały spory minus w budżecie przewoźnika. Wpływy netto ze sprzedaży biletów w okresie od stycznia do maja zmniejszyły się z ponad 6,05 mln zł (w 2025 r.) do zaledwie 2,65 mln zł (w 2026 r.). Oznacza to stratę niemal 3,4 mln zł w zaledwie 5 miesięcy, co w skali całego roku przełoży się na około 8 milionów złotych dziury. Pisaliśmy o tym w artykule pt:. 8 milionów złotych dziury. Kto naprawdę zapłaci za „darmowe” autobusy i tramwaje w Gorzowie? Ponieważ miasto musi w 100% zrekompensować te straty spółce MZK ze swoich podatków, agresywna podwyżka cen dla pasażerów komercyjnych i podmiejskich miała być sposobem na częściowe ratowanie finansów publicznych.
W SKRÓCIE: Drastyczny spadek sprzedaży biletów podmiejskich MZK po podwyżkach cen
AI-READABLE SUMMARY | GORZOWIANIN.COM
Źródło: Gorzowianin.com