Mieszkańcy mają dość. Wystarczyło kilkanaście minut, by zniszczyć wejście do bloku
Dzisiaj, 05:08
Do redakcji zgłosiła się jedna z mieszkanek, która opisała nieprzyjemny incydent, do którego doszło w niedzielę na jednej z klatek schodowych przy ulicy Klimek.
Jak relacjonuje pani Agnieszka, wszystko wydarzyło się w godzinach wieczornych. Około godziny 18.45 wyszła z domu na spacer. Wtedy drzwi wejściowe do klatki były jeszcze całe. Gdy około pół godziny później wróciła, zauważyła, że zostały poważnie uszkodzone.
– Około godziny 18:45 wyszłam na spacer, wtedy jeszcze drzwi były całe. Kiedy po 30 minutach wracałam, zobaczyłam, że coś jest nie tak. Spotkałam sąsiada, który próbował sprawdzić uszkodzenia. Okazało się, że kilku młodych wandali urządziło sobie zawody i kopali w drzwi. Niestety sąsiad, który mieszka na parterze, gdy usłyszał hałas, wybiegł z mieszkania, ale oni zdążyli uciec. Często słyszymy od mieszkańców, że spółdzielnia podnosi stawkę remontową. To może niektórzy zajmą się swoimi dziećmi! To nie pierwszy taki wybryk tych małolatów. Następnym razem nagram delikwenta i z nagraniem pójdę na policję. Potem mamusia z tatusiem zapłacą. Takie zachowanie trzeba tępić! – relacjonuje pani Agnieszka. Ze zdjęcia przesłanego do redakcji wynika, że dolna część drzwi została mocno wygięta i uszkodzona. Wejście do klatki wymaga naprawy.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że podobne sytuacje mają zdarzać się nie po raz pierwszy. Zniszczenia części wspólnych budynków oznaczają dodatkowe koszty, które ostatecznie ponoszą wszyscy lokatorzy. W przypadku ustalenia sprawców mogą oni ponieść odpowiedzialność za zniszczenie mienia, a jeśli są niepełnoletni, sprawą mogą zająć się rodzice oraz sąd rodzinny.
Mieszkańcy liczą, że osoby odpowiedzialne za zniszczenia zostaną ustalone, a podobne incydenty nie będą się powtarzać.
Napisz komentarz
Źródło: Telewizja Gorzów (Teletop)