RAK
    Małe szkoły, wielkie koszty. Drezdenko musi zacząć mówić o sieci szkół bez emocjonalnego szantażu

    Małe szkoły, wielkie koszty. Drezdenko musi zacząć mówić o sieci szkół bez emocjonalnego szantażu

    2252 odsłon
    Małe szkoły, wielkie koszty. Drezdenko musi zacząć mówić o sieci szkół bez emocjonalnego szantażu

    Małe szkoły, wielkie koszty. Drezdenko musi zacząć mówić o sieci szkół bez emocjonalnego szantażu

    Dyskusja o przyszłości małych szkół w gminie Drezdenko nie powinna zaczynać się od krzyku, transparentów i oskarżeń o „likwidację wsi”. Powinna zacząć się od liczb. A te są brutalne.

    Z odpowiedzi Urzędu Miejskiego w Drezdenku wynika, że przekazane dane są szacunkowe i prognostyczne, a nie są jeszcze podstawą prawną do podejmowania wydatków czy decyzji o likwidacji szkół. Urząd podkreśla też, że od 2027 roku zmieni się klasyfikacja budżetowa, więc dzisiejsze wyliczenia mają charakter orientacyjny. To ważne, bo na tym etapie nie mówimy o formalnej decyzji zamknięcia placówek, tylko o pokazaniu skali problemu.

    Problem jednak istnieje. I nie da się go zakrzyczeć.

    Z załączonej tabeli dotyczącej roku szkolnego 2026/2027 wynika, że najmniejsze szkoły w gminie generują bardzo wysokie koszty w przeliczeniu na jednego ucznia. W SP Grotów uczy się 8 uczniów, a prognozowany koszt roczny na jednego ucznia wynosi ponad 73 tys. zł. W SP Drawiny to ponad 63 tys. zł przy 14 uczniach. W SP Gościm — ponad 63 tys. zł przy 18 uczniach. W SP Goszczanowo — ponad 69 tys. zł przy 43 uczniach. Dla porównania: w SP nr 2 koszt na ucznia wynosi ok. 20,7 tys. zł, w SP nr 1 ok. 22,2 tys. zł, a w SP Trzebicz ok. 24 tys. zł.

    To nie jest spór o to, czy wiejskie szkoły są potrzebne. To jest spór o granice rozsądku.

    Sześć najmniejszych szkół: Grotów, Drawiny, Stare Bielice, Gościm, Rąpin i Goszczanowo, skupia łącznie 121 uczniów. Ich prognozowany budżet na 2027 rok to ponad 7,2 mln zł. Średnio daje to prawie 60 tys. zł na ucznia. Pozostałe szkoły mają łącznie 1410 uczniów i średni koszt ok. 23,6 tys. zł na ucznia. Różnica jest więc ponad dwukrotna.

    Najważniejsze jest jednak coś innego: przykład Trzebicza i Niegosławia pokazuje, że szkoła poza miastem nie musi być automatycznie finansową katastrofą. SP Trzebicz ma 144 uczniów i koszt ok. 24 tys. zł na ucznia, a SP Niegosław 115 uczniów i koszt ok. 29,7 tys. zł. Problemem nie jest więc sama „wiejska szkoła”. Problemem są placówki z kilkunastoma lub kilkudziesięcioma uczniami, gdzie stałe koszty budynku, kadry i obsługi rozkładają się na garstkę dzieci.

    Drezdenko nie jest wyjątkiem. W całej Polsce samorządy mierzą się z tym samym problemem: niż demograficzny, rosnące koszty wynagrodzeń, energia, utrzymanie budynków i coraz mniejsze roczniki. Według prognoz przekazanych przez Ministerstwo Edukacji, między rokiem szkolnym 2026/2027 a 2042/2043 liczba dzieci i młodzieży w systemie oświaty ma spaść o ponad 1,5 mln, czyli średnio o ok. 110 tys. uczniów rocznie.

    W gminie Ożarów, gdzie również analizowano zamiar likwidacji małych szkół, koszt jednego ucznia w Janowicach wzrósł do ponad 61,9 tys. zł, a w Pisarach do ponad 67,7 tys. zł. To poziomy bardzo zbliżone do tych, które dziś widać w części szkół gminy Drezdenko — a SP Grotów i SP Goszczanowo wypadają nawet drożej. W gminie Borowie koszt ucznia w szkole w Iwowem wynosił prawie 34 tys. zł i już tam był argumentem za rozpoczęciem procedury zmian. Na tym tle część drezdeneckich placówek wygląda jeszcze trudniej.

    Dlatego ostatnie protesty rodziców, jeśli opierają się wyłącznie na haśle „nie wolno nic zmieniać”, są słabe merytorycznie. Emocje rodziców są zrozumiałe. Szkoła na wsi to często coś więcej niż budynek: to historia miejscowości, poczucie bezpieczeństwa i lokalna tożsamość. Ale sam sentyment nie wystarczy, gdy koszt edukacji jednego dziecka dochodzi do 60–70 tys. zł rocznie.

    Uczciwa rozmowa powinna brzmieć inaczej: jakie są realne alternatywy? Czy szkołę można przekształcić w filię? Czy część placówek może prowadzić stowarzyszenie? Jak zorganizować dowozy? Ile dzieci realnie będzie w kolejnych rocznikach? Co stanie się z budynkami? Czy większa szkoła zapewni dzieciom lepsze warunki społeczne, zajęcia dodatkowe i specjalistów?

    Nieuczciwe jest natomiast udawanie, że problemu nie ma.

    Państwo samo widzi skalę kryzysu małych szkół. MEN uruchomił program wsparcia dla placówek liczących nie więcej niż 70 uczniów, ale są to dotacje inwestycyjne od 50 tys. do 500 tys. zł, z wymaganym wkładem własnym. To może pomóc w remoncie czy wyposażeniu, ale nie rozwiąże stałego problemu kosztów wynagrodzeń, utrzymania budynków i małej liczby dzieci.

    Wniosek jest prosty: gmina Drezdenko nie powinna podejmować decyzji zza biurka i bez rozmowy z mieszkańcami. Ale mieszkańcy też nie powinni udawać, że wystarczy krzyknąć „nie likwidować” i temat znika.

    Sieć szkół w gminie Drezdenko wymaga poważnej reformy. Niekoniecznie ślepej likwidacji wszystkiego, co małe. Ale wariant „zostawmy wszystko jak jest” wygląda dziś na najmniej odpowiedzialny — finansowo, organizacyjnie i edukacyjnie. Artykuł Małe szkoły, wielkie koszty. Drezdenko musi zacząć mówić o sieci szkół bez emocjonalnego szantażu pochodzi z serwisu iDrezdenko .


    Źródło: iDrezdenko (idrezdenko.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era