RAK
    IPN Lublin: „Wołyń - naszym obowiązkiem jest prawda” [AUDIO]

    IPN Lublin: „Wołyń - naszym obowiązkiem jest prawda” [AUDIO]

    3297 odsłon
    IPN Lublin: „Wołyń - naszym obowiązkiem jest prawda” [AUDIO]

    11 lipca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Data ta nawiązuje do tzw. „krwawej niedzieli” z 11 lipca 1943 roku, uznawanej za kulminację zbrodni wołyńskiej, podczas której zaatakowano jednocześnie około stu polskich miejscowości na Wołyniu.

    O znaczeniu tych wydarzeń, stanie badań historycznych oraz wyzwaniach związanych z upamiętnieniem ofiar mówi dr Robert Derewenda, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie.

    Tragiczny punkt kulminacyjny

    Jak podkreśla dr Derewenda, 11 lipca 1943 roku był jednym z najtragiczniejszych dni w historii polskiej ludności na Kresach.

    - Około 100 polskich miejscowości zostało napadniętych przez nacjonalistów ukraińskich i w brutalny sposób zostali zamordowani mieszkańcy tych miejscowości, głównie kobiety, dzieci i starcy. Szacujemy, że tego jednego dnia mogło zginąć około 8 tysięcy naszych rodaków - mówi w Rozmowie z Radiem Plus Lublin.

    Według historyków IPN cała zbrodnia, obejmująca Wołyń oraz poszczególne tereny dzisiejszej Polski pochłonęła od 120 do 134 tysięcy polskich obywateli. Dyrektor lubelskiego oddziału IPN zwraca uwagę, że równie istotna jak liczba ofiar jest skala okrucieństwa stosowanego wobec ludności cywilnej.

    - Nie chodziło tylko o doprowadzenie do śmierci Polaków, ale o zadanie im jak największego bólu i zastraszenie pozostałych mieszkańców, aby opuścili te tereny - podkreśla.

    Historyczne tło ludobójstwa

    Pytany o przyczyny zbrodni, dr Derewenda zaznacza, że nie istnieje usprawiedliwienie dla masowych mordów na ludności cywilnej.

    Przypomina jednocześnie złożone uwarunkowania historyczne - niespełnione aspiracje państwowe części ukraińskich środowisk narodowych po I wojnie światowej, sytuację Ukraińców w II Rzeczypospolitej oraz wydarzenia związane z II wojną światową. Zdaniem historyka przełomowe znaczenie miały wydarzenia po 1939 roku oraz niemiecka okupacja terenów wschodnich od 1941 roku.

    - Pierwszy taki moment szczególny nastąpił po 1 września 1939 roku. Kolejny moment zwrotny to wejście wojsk niemieckich w czerwcu 1941 roku. Wówczas powstają organizacje współpracujące z Niemcami, a część ukraińskiej policji pomocniczej bierze udział najpierw w mordach ludności żydowskiej, a następnie polskiej - wskazuje.

    Nierozliczona zbrodnia

    W ocenie IPN zbrodnia wołyńska pozostaje w wielu aspektach nierozliczona. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzi śledztwa mające na celu ustalenie przebiegu wydarzeń, motywów sprawców oraz skali strat ludzkich i materialnych.

    Szczególnym problemem pozostaje kwestia ekshumacji i godnego pochówku ofiar.

    - To jest nasz podstawowy obowiązek - zarówno chrześcijański, jak i narodowy. Pochować naszych rodaków. Do dziś wiele rodzin nie ma miejsca, gdzie mogłoby zapalić świecę swoim bliskim - podkreśla dr Derewenda.

    Instytut Pamięci Narodowej od kilku lat prowadzi kolejne badania terenowe, m.in. w Hucie Pieniackiej. Historycy zwracają uwagę, że skala zbrodni oznacza konieczność wieloletnich prac.

    - Jeśli patrzymy na ilość miejscowości, które zostały zrównane z ziemią, są to setki, a nawet tysiące miejsc. Tempo uzyskiwania zgód na ekshumacje jest niewystarczające - ocenia dyrektor IPN w Lublinie.

    Jednocześnie zaznacza, że możliwość prowadzenia obecnie pojedynczych prac na Ukrainie stanowi zmianę w porównaniu z wcześniejszym okresem, gdy zgody na ekshumacje przez wiele lat nie były wydawane.

    Dokumenty świadków

    Istotnym elementem badań są relacje naocznych świadków spisane jeszcze podczas II wojny światowej przez Radę Główną Opiekuńczą. Na ich podstawie IPN opracowuje kolejne tomy dokumentów poświęconych zbrodni wołyńskiej.

    - To krótkie relacje ludzi, którzy przeżyli. Są tam nazwiska, miejscowości, opis przebiegu wydarzeń i podpisy świadków. Instytut Pamięci Narodowej od kilku lat opracowuje te dokumenty - wyjaśnia historyk.

    Według niego publikacje te mają dokumentować przebieg wydarzeń oraz zachować świadectwa osób, które przeżyły. Dr Derewenda zwraca uwagę, że pamięć o zbrodni wołyńskiej pozostaje jednym z trudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Podkreśla przy tym konieczność odróżniania sprawców od Ukraińców, którzy pomagali Polakom i ratowali ich przed śmiercią.

    - Znamy nazwiska sprawiedliwych Ukraińców, którzy ostrzegali Polaków, ukrywali ich i często sami ginęli za udzieloną pomoc - mówi.

    Jednocześnie krytycznie ocenia współczesne przypadki upamiętniania części działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA.

    - Nie da się z bandytów zrobić bohaterów. Bohaterów należy szukać również wśród tych Ukraińców, którzy ratowali swoich polskich sąsiadów - podkreśla.

    Edukacja historyczna

    Zdaniem dyrektora lubelskiego oddziału IPN świadomość Polaków dotycząca zbrodni wołyńskiej stopniowo rośnie dzięki badaniom naukowym, działalności edukacyjnej oraz publikacjom historycznym.

    - Coraz więcej Polaków wie o tym, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. To efekt badań, edukacji oraz działań Instytutu Pamięci Narodowej - ocenia.

    Historyk dodaje, że pamięć o ofiarach i dążenie do poznania pełnej prawdy historycznej pozostają ważnym elementem odpowiedzialności kolejnych pokoleń.

    - N_aszym obowiązkiem jest prawda i świadectwo tej prawdy_ - podsumowuje dr Robert Derewenda.

    O znaczeniu tych wydarzeń, stanie badań historycznych oraz wyzwaniach związanych z upamiętnieniem ofiar Małgorzata Oroń rozmawia z dr. Robertem Derewendą. POSŁUCHAJ!


    Źródło: Radio Plus (oddział lubuski)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?