RAK
    Zygzakiem w drzewo. Szaleńczy rajd dostawczaka i twarde lądowanie na policyjnej pryczy

    Zygzakiem w drzewo. Szaleńczy rajd dostawczaka i twarde lądowanie na policyjnej pryczy

    906 odsłon
    Zygzakiem w drzewo. Szaleńczy rajd dostawczaka i twarde lądowanie na policyjnej pryczy

    Kamil Pomorski

    Dzisiaj, 20:21

    Źródło: KMP Biała Podlaska

    Źródło: KMP Biała Podlaska

    Wszystko rozegrało się w sobotę około godziny 17:30 w miejscowości Studzianka . Jadący dostawczym Renault mężczyzna wykonywał na drodze manewry, które u jadących z naprzeciwka kierowców wywoływały gęsią skórkę. Pojazd poruszał się chaotycznie, aż w końcu na jednym ze skrzyżowań kierowca zupełnie stracił panowanie nad kierownicą. Samochód z impetem staranował barierkę energochłonną , wypadł z jezdni i z potężną siłą uderzył w przydrożne drzewo , na którym ostatecznie zawisł.

    Tragedia wisiała na włosku, ale na szczęście za dostawczakiem jechał człowiek, który nie zamierzał odwracać wzroku. Widząc niepokojący styl jazdy kierowcy Renault, natychmiast zadzwonił na numer alarmowy i na żywo relacjonował operatorowi zagrożenie.

    Gdy na miejscu wypadku pojawili się policjanci, szybko poznali powód drogowej ekwilibrystyki 51-latka. Alkomat pokazał wynik, który nie zostawiał złudzeń: mężczyzna miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu . Aby upewnić się, czy kierowca nie znajdował się pod wpływem innych niedozwolonych środków, pobrano od niego również krew do badań toksykologicznych.

    Postawę czujnego kierowcy skomentowała nadkomisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla:

    „Dziękujemy zgłaszającemu za obywatelską postawę. Powinna być ona przykładem dla innych, bo właśnie w ten sposób, razem dbamy o wspólne bezpieczeństwo.” Siła uderzenia w pnie była na tyle duża, że kierowca z miejsca zdarzenia trafił prosto do szpitala. Lekarze wykazali się jednak szybką diagnozą – 51-latek nie odniósł poważnych obrażeń i jeszcze tego samego dnia opuścił placówkę medyczną. Ze szpitalnego korytarza odebrali go jednak policjanci, a resztę weekendu spędził na twardej pryczy w policyjnym areszcie . Jego zdemolowany dostawczak został odholowany na strzeżony parking.

    Mężczyzna usłyszał już oficjalne zarzuty, a powrót do rzeczywistości po wytrzeźwieniu będzie dla niego wyjątkowo kosztowny. Za skrajną nieodpowiedzialność i jazdę na „podwójnym gazie” grozi mu teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności .

    Sądowy finał tej sprawy bezdyskusyjnie uszczupli też portfel 51-latka. Poza obligatoryjnym zakazem prowadzenia pojazdów na minimum 3 lata , kierowca musi liczyć się z koniecznością wpłaty co najmniej 5 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

    Źródło: KMP Biała Podlaska


    Źródło: Dziennik Wschodni

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?