RAK
    Zielony Trener czy złośliwy laik?

    Zielony Trener czy złośliwy laik?

    3535 odsłon
    Zielony Trener czy złośliwy laik?

    Złośliwy laik Zastanawiałem się ostatnio, o czym napisać kolejny felieton. Temat znalazł mnie sam. A właściwie znalazł mnie zaraz po meczu kontrolnym Chełmianki z Hetmanem Zamość. Poszedłem na stadion. Obejrzałem spotkanie. Napisałem kilka swoich przemyśleń. Bez wyzwisk, bez stawiania krzyżyków na

    Zastanawiałem się ostatnio, o czym napisać kolejny felieton. Temat znalazł mnie sam. A właściwie znalazł mnie zaraz po meczu kontrolnym Chełmianki z Hetmanem Zamość.

    Poszedłem na stadion. Obejrzałem spotkanie. Napisałem kilka swoich przemyśleń. Bez wyzwisk, bez stawiania krzyżyków nad czyjąś karierą, bez nawoływania do rewolucji. Ot, kilka uwag człowieka, który od lat siedzi w sporcie.

    I wtedy się zaczęło.

    Dowiedziałem się, że się nie znam. Że jestem złośliwy. Że nie powinienem pisać o piłce nożnej. A także, co szczególnie mnie poruszyło, że na Dniach Chełma na siatkarza przyszło 10 osób, a na piłkarza 28.

    Przyznam szczerze – ten argument mnie rozłożył.

    Bo rzeczywiście, z piłką nożną mam niewiele wspólnego. Nigdy nie byłem trenerem piłki. Nie analizowałem ustawienia 4-3-3 przy porannej kawie. Co prawda, w dzieciństwie należałem do klubu kibica pewnej drużyny z Zabrza, a moja babcia wydziergała mi na drutach szalik i sweter w klubowych barwach, ale od tego czasu minęło kilka dekad i najwyraźniej wiedza uleciała.

    Dziś już się nie znam.

    Wiecie, co jest jednak najciekawsze? Że sport ma to do siebie, iż każdy może go oglądać. Tak samo jak każdy może mieć swoje zdanie. Jeden widzi dobrze rozegraną piłkę, drugi słaby pressing, trzeci zauważa, że kiełbasa przy stadionie była wyjątkowo smaczna.

    I każdy ma do tego prawo.

    Wieczorem dostałem wiadomość od kolegi z Zamościa. Byłego piłkarza, człowieka od lat związanego z Hetmanem. Napisał krótko:

    „Niektórzy nie lubią obiektywizmu”.

    Pomyślałem wtedy, że chyba znalazłem swój pseudonim.

    Skoro się nie znam, to od dziś teksty o piłce nożnej będę podpisywał: „Złośliwy laik”.

    Brzmi dumnie.

    „Złośliwy laik ocenia sparing.”
    „Złośliwy laik o transferach.”
    „Złośliwy laik pyta, dlaczego obrońca został sam na sam z napastnikiem.”

    Przyznam, że zaczyna mi się to nawet podobać.

    Dlatego chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich ekspertów. Szczególnie tych podpisujących się pseudonimami i anonimowymi kontami. Bez Was internet byłby miejscem znacznie spokojniejszym, a przecież sport żyje emocjami.

    Ja natomiast pozostanę przy swoim.

    Będę chodził na stadiony. Będę oglądał mecze. Będę pisał. Czasem pochwalę, czasem zwrócę uwagę na coś, co moim zdaniem wymaga poprawy. I przede wszystkim – będę się przy tym dobrze bawił.

    Bo sport jest zbyt piękny, żeby traktować go śmiertelnie poważnie.

    Do zobaczenia na stadionach.

    Podpisano:

    Złośliwy laik.

    PS. Babciu, jeśli gdzieś tam z góry patrzysz, to wiedz, że szalik z Zabrza chyba jednak do czegoś mnie przygotował.


    Źródło: wschodni24.pl – portal wschodniej Polski

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era