
Ismena Cieśla
Dzisiaj, 09:30
W okresie letnim i jesiennym w lasach znajdziemy pełno grzybiarzy chodzących z nożykami i koszykami szukających dorodnych okazów. A jest co. W lubelskich lasach możemy znaleźć całkiem pokaźne okazy borowików, maślaków, kurek, rydzów i koźlarzy . Ostatnie wysokie temperatury i opady deszczu sprawiły, że wybierając się na spacer do lasu można wrócić z koszykiem pełnym grzybów.
Województwo lubelskie ze względu na dużą ilość lasów jest zagłębiem grzybowym. Przy korzystnych warunkach pogodowych, nawet w listopadzie można znaleźć dorodne okazy. Aby nasze grzybobranie należało do udanych najlepiej wybrać się w rejony:
Lasów kozłowieckich
Starego Gaju
Lasów janowskich
Lasów w okolicach Okuninki
Okolic Dęblina
Lasów wokół Szastarki
Lasów w okolicach Pawłowa
Lasów w okolicach Czemiernik
Wybierając się do lasu na grzybobranie należy pamiętać o kilku ważnych zasadach, które pomogą nam uniknąć zatrucia i zebrać piękne okazy:
Na grzyby wybierać się najlepiej wcześnie rano.
Przede wszystkim zbierając grzyby wybierzmy się z osobą, która się na tym zna.
Zbierajmy grzyby wobec których jesteśmy całkowicie pewni, że są bezpieczne. Czasami używając atlasu lub aplikacji mobilnej możemy nie mieć całkowitej pewności czy jest on jadalny. Grzyby, co do których nie jesteśmy pewni możemy bezpłatnie sprawdzić w stacji PSSE.
Najwięcej gatunków trujących trafia się wśród gatunków grzybów blaszkowych. Tych lepiej nie zbierajmy.
Grzyby należy zbierać do pojemników przewiewnych. Najlepsze okażą się tutaj kosze wiklinowe.
– Zakazane jest zbieranie grzybów do foliowych toreb, ponieważ nawet gatunki jadalne mogą ulec zaparzeniu się lub zepsuciu i staną się dla nas szkodliwe – podkreśla Renata Bezłada z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. Zbierając grzyby lepiej je wykręcać niż wycinać. Pozwala to również na zidentyfikowanie czy grzyb jest jadalny czy trujący.
Zbierając grzyby pamiętajmy, by pozostawić runo leśne jak najmniej naruszone, by w przyszłym roku w tym samym miejscu móc spodziewać się dorodnych okazów.
Źródło: Dziennik Wschodni