Spotkanie z fascynującą historią Zamościa. Spacer po osiedlu Koszary
„Wojsko rosyjskie stacjonujące w Zamościu było tak liczne, że gmachy rządowe w obrębie twierdzy nie mogły pomieścić wszystkich żołnierzy” – pisała dr Bogumiła Sawa. „Ponieważ kwaterowanie na przedmieściach w wynajętych nieruchomościach obciążało znacznie budżet garnizonowy, powstał na początku XX w. projekt budowy nowych koszar. Wywłaszczenie terenów pod budowę zaczęło się latem 1905 r.”. Zwano ją potocznie Butyrską
Zajęto wówczas grunty o łącznej powierzchni ponad 45 ha. W większości były to ziemie orne, będące własnością zamojskich mieszczan. W 1908 r. rozpoczęła natomiast pracę cegielnia. Z wyprodukowanych tam materiałów postawiono budynki koszarowe. Rosjanie postawili na terenie zamojskich koszar także okazałą, zdobioną cerkiew z czerwonej cegły. Tę świątynię w zmienionej formie nadal można oglądać w sąsiedztwie skrzyżowania alei Wojska Polskiego i ul. Lubelskiej.
Zwano ją kiedyś potocznie Butyrską. Przy świątyni funkcjonował garnizonowy cmentarz. Nie pozostał po nim żaden ślad. Dzisiaj w tym miejscu stoją bloki mieszkaniowe.
Po I wojnie światowej świątynia prawosławna została rekoncyliowana na rzymskokatolicki kościół garnizonowy, a potem na parafialny p.w. św. Michała Archanioła (parafia powstała 12 kwietnia 1979 r. na mocy dekretu ks. Bolesława Pylaka, biskupa lubelskiego). Usunięto m.in. jej kopułę oraz ikonostas. Stało się to jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. W drugiej połowie lat 80. ub. wieku kościół natomiast rozbudowano. Powstało m.in. bardziej obszerne prezbiterium.
W marcu 1992 r. powołano natomiast rzymskokatolicką Parafię Wojskową w Zamościu, której patronem został św. Jan Boży. W 1993 r. otwarto kaplicę wojskową przy al. Wojska Polskiego. Potem rozbudowano ją i przeznaczono na kościół. Został on oficjalnie otwarty w 2008 r.
Dawne, rosyjskie koszary oraz znajdującą się obok cerkiew można podziwiać na starych fotografiach. Warto wybrać się także na to osiedle na spacer. Można to zrobić trzymając np. w ręku książce pt. „W przededniu wojny. Z życia pogranicznego garnizonu. Zamość 1913-1914”. Są to wspomnienia Piotra Nikołajewicza Krasnowa.
Jakiś czas temu trafiły one także do polskich czytelników. A to dzięki znakomitemu tłumaczeniu Jerzego Kuśnierza z Muzeum Zamojskiego w Zamościu. Opisy są wartkie, wręcz poetyckie.
Budowle z czerwonej cegły
Piotr Nikołajewicz Krasnow w przededniu I wojny światowej został oddelegowany do Zamościa. Notował wrażenia ze swojej podróży. Podziwiał m.in. koszary.
„I znowu zadudniły koła, sosnowy las zmienił się w dębowy i bukowy, czarne, nagie, dzikie jabłonie i grusze rosły na skrajach szosy, a słup wiorstowy, co cztery minuty przepływał mimo (...) – pisał Krasnow w swoich wspomnieniach dotyczących 1913 roku. „Konie nie przyspieszały, nie zwalniały biegu, nie spotniały, a w nużącej monotonii połyskiwały, migocąc w powietrzu, ich podkowy. Zamość otworzył się dzielnicą nowych, wysokich „inżynierskich” budowli z czerwonej cegły”. Wiele z nich właściwie nadal się nie zmieniło. Jednak pojawili się nowi gospodarze. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zamojskie Koszary zostały przejęte (w 1919 roku) przez Wojsko Polskie. Swoją siedzibę znalazły tutaj: 3 Pułk Artylerii Polowej Legionów (w 1932 przemianowany na 3 Pułk Artylerii Lekkiej Legionów) oraz 9 Pułk Piechoty Legionów. Po II wojnie światowej utworzono natomiast garnizon Wojsk Lotniczych.
W latach 1951–1995 działała tam m.in. Techniczna Szkoła Wojska Lotniczych. Teraz na osiedlu (jak mówią mieszkańcy poza tzw. miejską częścią) stacjonuje 3 Zamojski Batalion Zmechanizowany.
Źródło: Zamość Nasze Miasto