RAK
    Samochód wjechał w pieszą na przejściu. Sąd: to ona ponosi winę za wypadek

    Samochód wjechał w pieszą na przejściu. Sąd: to ona ponosi winę za wypadek

    423 odsłon
    Samochód wjechał w pieszą na przejściu. Sąd: to ona ponosi winę za wypadek

    8 minut czytania • 22.07.2026 15:11

    Krzysztof Wiejak

    Dziennikarz

    Na filmie widać, jak Anna wchodzi na przejście dla pieszych. Zdąży zrobić kilka kroków, gdy wjeżdża w nią biały Fiat. Siła uderzenia wyrzuca kobietę w powietrze. Upada kilka metrów dalej, przy krawężniku. W późniejszym postępowaniu sąd nie dopatruje się jednak winy kierowcy, a pieszą za naruszenie zasad bezpieczeństwa karze tysiączłotową grzywną. – Złożyłem apelację, bo chcę, by wreszcie stało się jasne, kiedy pieszy może wejść na przejście, a kiedy nie – mówi obrońca kobiety mec. Maciej Chorągiewicz.

    Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.

    Do wypadku doszło 29 listopada 2024 roku przy ul. Podzamcze w Lublinie. Przebieg zdarzenia znamy dzięki temu, że w samochodzie jadącym przed dostawczym Fiatem Doblo działa wideorejestrator. Na filmie, który później staje się kluczowym dowodem w sądzie (publikujemy go poniżej), widać, jak biały samochód zjeżdża ul. Podzamcze w dół, w kierunku ul. Ruskiej. Obraz z kamery wskazuje godz. 11.13 i prędkość w okolicach 50 km/h. Jezdnia jest mokra, pada mżawka. W pewnym momencie z prawej strony na pasy dla pieszych wchodzi kobieta. Kierowca Fiata hamuje, ale na skuteczne zatrzymanie przed zebrą nie ma szans. Uderza w pieszą, 21-letnią Annę, studentkę medycyny. Kobieta zostaje odrzucona kilka metrów. Upada na pasie wyznaczonym dla rowerzystów, tuż przy krawężniku. Szybko się podnosi i wyraźnie staje na poboczu.

    Dwie sprawy, obwiniona i oskarżony

    Sprawa wypadku trafia do sądu. Prowadzone są dwa oddzielne postępowania. W tym pierwszym piesza odpowiada jako obwiniona o stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym – poprzez wejście na przejście bezpośrednio przed nadjeżdżający samochód. W drugim Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ oskarżyła kierowcę dostawczaka Marcina W. o nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jego wina miała polegać na tym, że podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności oraz należytej obserwacji drogi, wskutek czego nie ustąpił pierwszeństwa i potrącił pieszą. Pani Anna jest tu oskarżycielką posiłkową. Ta sprawa jeszcze trwa, kolejne posiedzenie sąd wyznaczył w październiku.

    W sprawie pierwszej 19 maja zapadł nieprawomocny wyrok. Sędzia Beata Górna-Gielara nie miała wątpliwości, że winę za zdarzenie ponosi wyłącznie piesza. – Krytycznego dnia obwiniona weszła na oznakowane przejście dla pieszych, bezpośrednio przed nadjeżdżający z lewej strony samochód, w wyniku czego nastąpiło jej potrącenie. Nie zachowując przy tym należytej ostrożności, S. spowodowała na drodze publicznej zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym – orzeka. W jej ocenie zagrożenie stworzone przez S. było „realne i konkretne”, gdyż manewr hamowania wykonany przez kierowcę „ mógł stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych uczestników ruchu, a nawet całkowicie go sparaliżować „.

    Sędzia wymierza młodej kobiecie 1000 złotych grzywny. To jednak niejedyne koszty, jakie musi ponieść studentka. Dodatkowo musi zapłacić prawie 4200 zł tytułem wydatków oraz 100 zł na rzecz Skarbu Państwa.

    – Uważam, że ten wyrok jest bardzo niesprawiedliwy, a cała sprawa jest dla mnie powodem dużego stresu, trudno mi w ogóle o niej nawet jeszcze teraz myśleć – mówi Jawnemu Lublinowi poszkodowana w wypadku.

    Obrzęk łokcia vs. otarty kurz na zderzaku

    Wersje zdarzenia podawane w sądzie przez poszkodowaną i kierowcę (w sprawie występuje jako oskarżyciel posiłkowy) różnią się przede wszystkim w zakresie tego, czy piesza obejrzała się przed wejściem na przejście.

    – Minęłam zatoczkę autobusową, po czym skręciłam w lewo w stronę pasu zieleni z dojściem dla przejścia dla pieszych – zeznała w sądzie w sierpniu zeszłego roku pani Anna. – Zbliżyłam się do końca krawędzi. Była tam droga rowerowa. Spojrzałam w lewo i widziałam biały pojazd, który znajdował się w mojej ocenie na końcu zatoczki autobusowej. Uznałam, że to bezpieczna odległość. Nic też mnie nie zasłaniało. Uznałam, że mam prawo wejścia na przejście dla pieszych. Przeszłam przez ścieżkę rowerową (jest wyznaczona na jezdni – red.) . Obserwowałam też drugi pas jezdni, po którym poruszały się samochody. Gdy byłam bliżej środka pasa ruchu, doszło do potrącenia mnie. Zostałam uderzona w lewy łokieć i lewe biodro. Zostałam odrzucona .

    W późniejszej diagnozie lekarskiej okazało się, że kobieta doznała m.in. „otarcia, obrzęku i ograniczenia ruchomości łokcia lewego, obrzęku kończyny prawej, skręcenia i naderwania w obrębie wiązadła krzyżowego kolana”.

    Z kolei kierowca Marcin W. powiedział przed sądem, że jechał z dozwoloną prędkością 50 km/h. – Od momentu kiedy ją zauważyłem, do wejścia na przejście były to sekundy. Chciałem zatrąbić, ale nie zdążyłem. Kiedy ją zauważyłem, wcisnąłem hamulec do końca. Redukowałem bieg. Ciężko powiedzieć, w jakiej odległości byłem, jak ją zauważyłem kiedy wchodziła na przejście. W trakcie przechodzenia piesza nie monitorowała sytuacji na drodze – zeznał kierowca. I dodał: – Pani się w o ogóle nie rozejrzała nie zwróciła uwagi, czy jest jakieś niebezpieczeństwo. W ogóle się nie rozejrzała, ani w lewo, ani w prawo. Dlatego byłem zdziwiony, że taka sytuacja zaistniała – tłumaczył .

    W protokole ze zdarzenia opisano szkody, jakie w wyniku zderzenia z pieszą doznał samochód: „doszło do rozbicia ekranu reflektora przedniego prawego, wygięcia listwy pod prawym reflektorem, otarć na pokrywie silnika i kurzu na przednim zderzaku”.

    W sądzie zeznaje również kierowca samochodu, w którym działał wideorejestrator. Mężczyzna twierdzi, że kobieta wchodząc na zebrę nie rozejrzała się na boki, tylko pewnym krokiem, z pochyloną głową weszła na przejście dla pieszych.

    – Wchodząc na przejście widziałam auto, które później mnie potrąciło. Było na tyle daleko, że byłam przekonana, że mogę bezpiecznie przejść – mówi nam dzisiaj pani Anna, potwierdzając swoje zeznania w sądzie.

    „Rażąco tendencyjne wnioski”

    Sąd powołuje biegłego, by na podstawie dostępnych dowodów ocenił przebieg wypadku. Ekspertyzę przygotowuje Przemysław Kałkowski . Obrona zgłasza do niej zastrzeżenia, opinia jest potem zmieniana, ale ostatecznie sędzia Górna-Gielara uznaje ją za miarodajną. Biegły wskazał, że kierowca Fiata rozpoczął hamowanie jeszcze przed wejściem pieszej na przejście. Ocenił, że mimo trudnych warunków atmosferycznych jechał z prędkością ok. 50 km/h, która jednak „ nie utrudniała mu panowania nad pojazdem”. – W ocenie biegłego i Sądu Marcin W. nie miał możliwości uniknięcia wypadku poprzez zmianę kierunku jazdy, z uwagi na jadące z przeciwnej strony pojazdy oraz kierunek ruchu obwinionej. W ocenie biegłego to obwiniona nie zachowała ostrożności i weszła na przejście dla pieszych, bezpośrednio pod pojazd kierowany przez Marcina W. Biegły jednoznacznie ocenił, że rozwój sytuacji zależał od decyzji pieszej, która mogła zachować należytą ostrożność i zaczekać aż pojazd przejedzie, bądź iść dalej, wybierając zdarzenie – podsumowuje sędzia.

    Obrońca obwinionej adw. Maciej Chorągiewicz pod koniec czerwca składa apelację od wyroku do Sądu Okręgowego w Lublinie. – Ocena zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego oraz wnioski wyciągnięte z tejże oceny zostały dokonane w sposób wadliwy, rażąco tendencyjny, jednostronny, z przekroczeniem zasad doświadczenia życiowego – pisze w odwołaniu od wyroku mec. Chorągiewicz.

    A Jawnemu Lublinowi mówi: – Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Dla mnie jako obrońcy jest ważne, żeby bezspornie ustalić, czy moja klientka faktycznie popełniła wykroczenie, czy nie. Jest to również istotne dla innych uczestników ruchu, dla innych pieszych, żeby wreszcie stało się jasne, kiedy pieszy może wejść na przejście i bezpiecznie przez nie przejść, a kiedy nie.

    I przypomina, że w czerwcu 2021 roku przepisy zmieniły się na korzyść pieszych. Zgodnie z tą nowelizacją pierwszeństwo ma nie tylko osoba znajdująca się na przejściu, ale także ta wchodząca na pasy. – Zmiana zmusza kierowców do redukcji prędkości i ustąpienia drogi w momencie, gdy pieszy wykazuje wyraźny zamiar przekroczenia jezdni – podkreśla prawnik.

    Mecenas zgłasza też zastrzeżenia do opinii wydanej przez rzeczoznawcę. – Sądy są od tego, żeby analizować w sposób kompleksowy całą sytuację, również na podstawie opinii kompetentnych biegłych . Jeżeli w tej sprawie pojawia się biegły, który nie analizuje filmu programem komputerowym, nie dokonuje odpowiedniej analizy, to bazujemy tylko na dowodach, które nie są pewne i jasne. Dlatego liczę na to, że Sąd Okręgowy, który będzie rozpoznawał apelację, w sposób obiektywny podejdzie do tej sprawy i oceni ją tak, jak powinna w moim przekonaniu być rozstrzygnięta .

    Prawnik zwraca także uwagę na niekonsekwencję w uzasadnieniu wyroku. Z jednej strony sąd uznał za wiarygodne zeznania pani Anny w tej części, w której powiedziała, że widziała pojazd koloru białego na końcu zatoczki autobusowej, w związku z czym weszła wolnym krokiem na przejście dla pieszych. Zdaniem Chorągiewicza świadczy to o tym, że piesza obejrzała się przed wkroczeniem na pasy. Z drugiej strony sędzia również uznała za wiarygodne zeznania Marcina W. i kierowcy jadącego za nim, którzy zgodnie twierdzili, że kobieta się nie obejrzała.

    – Nastąpiło w niniejszej sprawie odwrócenie pojęć poprzez uznanie, że kierowca samochodu Fiat Doblo jadąc 50 km/h z niezabezpieczonymi workami w przestrzeni ładunkowej, na starych oponach, po mokrej jezdni w trakcie mżawki dojeżdżając do przejścia dla pieszych, przed którym widzi pieszą zbliżającą się do niego i następnie wchodzącą, nie popełnił żadnego błędu, a to piesza wtargnęła na nie przed przejeżdżający samochód – podsumowuje mec. Chorągiewicz. I dodaje: – Takie stwierdzenie pokazuje, że nowelizacja przepisów dotycząca pieszych nie ma całkowicie zastosowania w tej sprawie . Pierwszeństwo nie zawsze bezwzględne

    Zastrzeżenia obrońcy pani Anny zgłaszane do niekorzystnego dla niej wyroku rozstrzygnie sąd drugiej instancji. Maciej Kulka , właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców KULKA oraz biegły sądowy z zakresu techniki jazdy i bezpieczeństwa ruchu drogowego, po obejrzeniu nagrania podkreśla, że ze względu na jego jakość oraz brak dodatkowych informacji nie można jednoznacznie przesądzić o winie kierowcy ani pieszej.

    Ekspert przypomina jednak o obowiązkach obu uczestników ruchu drogowego. – Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych i widząc pieszego w jego pobliżu, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność oraz zmniejszyć prędkość. Z drugiej strony pieszy ma pierwszeństwo, zarówno znajdując się na przejściu, jak i wchodząc na nie, jednak nie może wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Nowelizacja przepisów z 2021 roku jest często błędnie interpretowana jako przyznająca pieszemu bezwzględne pierwszeństwo w każdej sytuacji. Tymczasem pieszy również ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności nawet gdy przechodzi przez przejście wyposażone w sygnalizację świetlną. Niestety wielu pieszych o tym zapomina – komentuje Maciej Kulka.

    O tym, jak niejednoznaczna jest ocena wypadku pani Anny, świadczą również komentarze czytelników portalu lublin112.pl. Dzień po zdarzeniu, w listopadzie 2024 roku, gdy redakcja opublikowała film z wideorejestratora, pod artykułem pojawiły się 92 wpisy. Internauci byli podzieleni w sprawie tego, kto ponosi winę. Jedni stanęli po stronie pieszej, drudzy wzięli w obronę kierowcę. „Tu obstawiam, że mandaty będą dwa: i dla pieszej, i dla kierującego. Kierujący za stworzenie zagrożenia i kolizję. Piesza za wtargnięcie bez upewnienia się, czy może” – to jeden z głosów. Inny czytelnik napisał: „W drugiej sekundzie nagrania piesza jest na krawędzi jezdni, samochód zaś na wysokości końca zatoki autobusowej. Pieszą widać bardzo dobrze już wcześniej, jak zmierza do oznakowanego przejścia. Kierowca powinien stracić prawo jazdy”. „To przecież było wyraźnie widać chodnik i wystarczyło lekko wcześniej przyhamować. Ile to ja bym ludzi potrącił codziennie, gdybym nie patrzył na drzewa, żywopłoty pobocza, chodniki?”.

    Nie brakowało też głosów broniących kierowcę: „Piesi się dramatycznie rozpaskudzili, a całkowita odpowiedzialność przerzucana jest jedynie na kierowców. Dopóki od pieszych nie będzie stanowczo egzekwowane zachowywanie szczególnej ostrożności (np. bezwzględne zatrzymanie się przed wejściem na jezdnię), nic się nie poprawi”. „Za mało jest informacji w mediach na temat obowiązku pieszego przed wejściem na jezdnię. Ciągle tylko kary i pouczenia dla kierujących. Czas może zająć się pieszymi” – to inne komentarze w tej sprawie.

    Na razie nie ma wyznaczonego terminu rozprawy, na której będzie rozpatrzona apelacja pani Anny.

    Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi


    Źródło: Jawny Lublin

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era