Jan Mazurek
Dzisiaj, 19:48
Źródło: Archiwum Własne
Spółka Takeaway Express Poland, właściciel marki Pyszne.pl, zapowiedziała zwolnienie do końca sierpnia wszystkich pięciu tysięcy kurierów zatrudnionych na umowach o zlecenie. Firma proponuje im przejście do pięciu partnerów flotowych. Związkowcy z OPZZ Konfederacji Pracy i politycy Partii Razem alarmują, że oznacza to drastyczne pogorszenie warunków. Zamiast gwarantowanej stawki godzinowej, darmowych strojów i sprzętu, kurierzy dostaną płatność wyłącznie za zrealizowane dostawy i poniosą opłaty na rzecz pośredników.
W spółce ruszyły natychmiastowe kontrole Państwowej Inspekcji Pracy i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ministra pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zawnioskowała o pilne sprawdzenie faktycznej podstawy zatrudnienia kurierów. Janusz Krasoń, szef PIP, zapowiedział wydawanie decyzji o przekształcaniu zleceń w etaty i zaznaczył, że wygaśnięcie umów w trakcie kontroli tego nie powstrzyma. Jeśli inspekcja stwierdzi stosunek pracy, zwolnienia będą musiały odbyć się według przepisów o zwolnieniach grupowych, co wymusi wypłatę odpraw.
Resort pracy i polityki społecznej zapowiedział wysłanie do wykazu prac rządu projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę platformową do końca lipca. Nowe przepisy mają objąć ochroną kurierów pracujących bezpośrednio dla platform i osoby zatrudnione przez partnerów flotowych. ZUS ostrzega dodatkowo, że wykrycie fikcyjnych umów cywilnoprawnych może skutkować obciążeniem platform i pośredników zaległymi składkami do pięciu lat wstecz.
Najgorsze przed kurierami
Rozmawiam z Maciejem Kozyrskim, wieloletnim kurierze Pyszne.pl w Lublinie i członkiem działającego w tej firmie związku zawodowego.
- Pamiętam jeszcze czasy, gdy w Lublinie działało biuro Pyszne.pl przy ulicy Narutowicza. Kurierzy jeździli pojazdami służbowymi, często przy minus dwudziestu stopniach. Pracowaliśmy po jedenaście, dwanaście godzin dziennie, dbając o jakość i dowożenie ciepłego jedzenia. Sytuacja zmieniła się, gdy zlikwidowano biuro i służbową flotę. Przeszliśmy na własne pojazdy: rowery, skutery, samochody. Sami musieliśmy opłacać ubezpieczenia i koszty eksploatacji. Firma gwarantowała jedynie ubezpieczenie NNW i opcjonalne ubezpieczenie chorobowe. Mimo to warunki kiedyś były naprawdę dobre. Dostawaliśmy dodatki zimowe za pracę w trudnej pogodzie. Mieliśmy gwarantowaną stawkę godzinową z płacą minimalną. I atrakcyjne bonusy od liczby dostaw. W miesiącach zimowych bonusy te dawały dodatkowo kilkaset, a czasem ponad tysiąc złotych na rękę. Pyszne.pl jako jedyna platforma oferowało tak stabilne warunki, choć praca tam zawsze była na swój sposób wymagająca - opowiada Kozyrski.
Mówi, że od dwóch lat obserwuje cięcie kosztów.
- Zbiegło się to z ogłoszeniem unijnej dyrektywy o pracy platformowej. Zwalniani są nie tylko kurierzy, ale i pracownicy biurowi: koordynatorzy i dyspozytorzy. Innym zmienia się umowy na zlecenia. Dochodzi do absurdalnych sytuacji. Jednego z moich kolegów wyrzucono przez telefon na podstawie pomówień. Sprawa trafiła do Inspekcji Pracy i zakończyła się wypłatą zadośćuczynienia. Najgorsze jednak przed nami. Od przełomu sierpnia i września przechodzimy pod tak zwanych partnerów flotowych. Oznacza to likwidację gwarantowanej stawki godzinowej i dotychczasowych bonusów - kręci głową.
Prawdziwa katastrofa
Kurierzy narzekają, że przechodzą na pracę na akord.
- Będziemy dostawać pieniądze wyłącznie za zrealizowane zlecenie. Czas oczekiwania na zamówienie w restauracji czy przerwy nie będą w ogóle opłacane. Podczas walnego zgromadzenia naszego związku zawodowego wszyscy wskazywali na jedno zagrożenie. Brak stawki godzinowej i opóźnienia we wdrożeniu unijnej dyrektywy pozbawią kurierów gwarancji minimalnego wynagrodzenia. Przypomina to obecny model w aplikacjach typu Uber czy Bolt. Dla pięciu tysięcy kurierów w Polsce to prawdziwa katastrofa - twierdzi Kozyrski.
Szacuje, że w Lublinie rewolucja ta dotknie około dziewięćdziesięciu kurierów.
- Kiedyś, przy flocie służbowej, pracowało tu nawet sto trzydzieści osób. Obecnie partnerzy flotowi próbują wabić kurierów jednorazowymi premiami na start: na przykład dwieście pięćdziesiąt czy pięćset złotych. Stawiają jednak wyśrubowane warunki, wymagając realizacji setek dostaw miesięcznie. Bez stawki godzinowej nie motywuje to do pracy, w której na rowerze pokonuje się od tysiąca do tysiąca pięciuset kilometrów miesięcznie - mówi członek związku zawodowego w Pyszne.pl.
O wypadek nietrudno
Partnerzy flotowi pobierają cotygodniowe lub comiesięczne prowizje za rozliczenie umowy. Kurierzy dostrzegają w tym oczywistą systemową patologię: pracownik płaci za to, że... jest zatrudniony.
- Niestety, tak to wygląda. U partnerów flotowych funkcjonują stałe opłaty za rozliczenie danej aplikacji. Standardowo wynosi to od trzydziestu do pięćdziesięciu złotych miesięcznie lub tygodniowo. W praktyce pracownik musi zapłacić pośrednikowi za to, że ten w ogóle wypłaci mu zarobione pieniądze - złości się Kozyrski.
Pytam, czy kurierzy w interwencjach ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, posła Adriana Zandberga czy Państwowej Inspekcji Pracy dopatrują się nadziei na rozwiązanie ich problemu.
- Procesu przechodzenia na partnerów flotowych raczej nie zatrzymamy. Firma po prostu minimalizuje koszty. Związek zawodowy będzie jednak działał nadal, niezależnie od formy zatrudnienia. Szukamy wsparcia, gdzie się da. Osobiście wysłałem listy do osiemnaściorga posłów z okręgu lubelskiego z prośbą o interwencję poselską. Odpowiedział chociażby poseł Bartłomiej Pejo, prosząc o szczegółową dokumentację. Każde nagłośnienie sprawy przez media i polityków daje nam większą szansę na walkę o prawa pracownicze. Liczymy na kontrole Inspekcji Pracy i ZUS-u u partnerów flotowych. Chodzi między innymi o weryfikację opłacania składek zdrowotnych i chorobowych. Wielu kurierów w Polsce zgłaszało, że mimochodem pozbawiono ich tych świadczeń - relacjonuje dostawca Pyszne.pl z Lublina.
Zauważa, że kurier na umowie z partnerem flotowym w razie wypadku w pracy sam musi dochodzić swoich praw w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.
- A o wypadek w upale lub na śliskiej nawierzchni nie jest trudno. Często czekamy na zamówienia na zewnątrz, bo restauracje nie mają dla nas miejsca w środku. A czas dostawy jest rygorystycznie rozliczany przez system. Mieliśmy nadzieję na wdrożenie dyrektywy unijnej na grudzień tego roku. Słyszymy jednak, że rząd może nie zdążyć z pracami legislacyjnymi i sprawa przesunie się na przyszły rok. Tymczasem proces likwidacji stanowisk w Pyszne.pl rusza już w sierpniu. Większość kurierów straci dotychczasowe warunki pracy wraz z końcem wakacji - kończy kurier Maciej Kozyrski.
Źródło: Dziennik Wschodni