
W domu babci Uli nic się nie marnowało. Jeśli z obiadu zostały ziemniaki, następnego dnia zamieniały się w jedno z najbardziej lubianych dań domowe kopytka.
Miękkie, delikatne i polane masłem z podsmażoną cebulką albo skwarkami. Czasem podawane z zasmażaną kapustą, a innym razem tylko z masłem i koperkiem. Smakowały zawsze tak samo – wyśmienicie.
Dziś w „Przepisach babci Uli” przygotowujemy tradycyjne kopytka, które od pokoleń goszczą na polskich stołach.
Ugotowane i dobrze wystudzone ziemniaki dokładnie przeciśnij przez praskę lub utłucz na gładką masę.
Dodaj jajko, sól oraz mąkę i szybko zagnieć miękkie ciasto. Nie wyrabiaj go zbyt długo.
Podziel ciasto na kilka części i uformuj wałki o grubości około 2 centymetrów.
Lekko spłaszcz wałki i pokrój ukośnie na charakterystyczne kopytka.
Gotuj partiami w osolonej wodzie. Gdy wypłyną na powierzchnię, odczekaj jeszcze około minuty i wyjmij łyżką cedzakową.
Podawaj z roztopionym masłem, podsmażoną cebulką lub skwarkami.
Babcia Ula zawsze używała ziemniaków ugotowanych dzień wcześniej.
Mówiła, że świeże ziemniaki mają zbyt dużo wilgoci i wtedy trzeba dosypywać więcej mąki. A im więcej mąki, tym kopytka stają się twardsze.
Drugi sekret był prosty – ciasto trzeba wyrobić szybko.
„Im krócej je męczysz, tym delikatniejsze będą kopytka” – powtarzała.
Dlatego babcia nigdy nie dosypywała mąki „na wszelki wypadek”. Dodawała tylko tyle, ile było naprawdę potrzebne.
Najlepiej smakują zaraz po ugotowaniu, polane masłem i posypane złocistą cebulką.
A jeśli zostaną na następny dzień – podsmaż je na maśle. Babcia Ula twierdziła, że wtedy są jeszcze lepsze.
Smacznego! ❤️