
Dzisiaj, 10:20
To miało być zwyczajne głosowanie personalne. Tajne karty, urna, komisja skrutacyjna, odczytanie wyniku. Samorządowy rytuał znany z setek polskich rad gmin i powiatów.
Tyle że po otwarciu urny rozpoczął się prawny spektakl, w którym – jak w filmie „Dwunastu gniewnych ludzi” – wszystko zależy od właściwego policzenia głosów. A tutaj jeden nieważny głos mógł zdecydować o wszystkim.
Jedenaście do dziesięciu. Komisja powiedziała: za mało
Głosowanie nad odwołaniem Michała Kucharskiego z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej odbyło się 2 lipca 2026 roku , podczas XXXV sesji rady. Oficjalny system rady potwierdza, że tego dnia powołano komisję skrutacyjną dotyczącą właśnie radnego Michała Kucharskiego.
W głosowaniu wzięło udział 22 radnych. Wynik przedstawiał się następująco:
11 głosów za odwołaniem, 10 głosów przeciwko, 1 głos nieważny.
Komisja skrutacyjna uznała jednak, że do odwołania potrzebnych było 12 głosów. W konsekwencji stwierdziła, że Michał Kucharski zachował stanowisko.
I właśnie w tym miejscu – według opinii prawnej z 7 lipca 2026 roku – komisja miała popełnić zasadniczy błąd.
Autorzy opinii wskazują wprost, że głosu nieważnego nie można doliczać do puli, od której ustala się bezwzględną większość. Skoro ważnie oddano 21 głosów, to 11 głosów „za” stanowiło większość bezwzględną: było ich więcej niż wszystkich pozostałych ważnych głosów, czyli dziesięciu głosów przeciwnych.
Innymi słowy: według prawników wynik 11:10 oznaczał skuteczne odwołanie Michała Kucharskiego.
Nieważna karta nie może ratować stanowiska
Sedno sporu kryje się w pojęciu „bezwzględnej większości głosów”.
Artykuł 19 ustawy o samorządzie gminnym stanowi, że rada wybiera przewodniczącego i wiceprzewodniczących bezwzględną większością głosów, przy obecności co najmniej połowy ustawowego składu rady, w głosowaniu tajnym. Taki sam tryb obowiązuje przy ich odwoływaniu.
Problem polega na tym, że potoczne hasło „50 procent plus jeden” bywa stosowane mechanicznie. Tymczasem prawnicy podkreślają, że przy nieparzystej liczbie ważnych głosów takie uproszczenie może prowadzić na manowce. Bezwzględna większość oznacza, że głosów „za” musi być więcej niż łącznie głosów „przeciw” i „wstrzymujących się”. Głos nieważny w tym rachunku nie istnieje.
Przy 21 ważnych głosach wynik 11 do 10 spełnia ten warunek.
To matematyka na poziomie szkoły podstawowej, ale jej polityczne skutki mogą być potężne.
Bo głos nieważny liczy się przy sprawdzaniu, ilu radnych uczestniczyło w głosowaniu i czy istniało wymagane quorum. Nie powinien jednak podwyższać progu potrzebnego do osiągnięcia większości bezwzględnej.
Gdyby zaakceptować interpretację komisji, nieważna karta działałaby niczym ukryty głos przeciwko odwołaniu. Ktoś nie postawił prawidłowego znaku, a mimo to jego karta miałaby pomóc wiceprzewodniczącemu utrzymać funkcję.
Prawo nie przewiduje takiego cudu nad urną.
Opinia prawna: komisja ogłosiła wynik bez podstawy
W przedstawionej przewodniczącej rady opinii użyto słów niezwykle mocnych.
Prawnicy stwierdzają, że wniosek komisji skrutacyjnej o nieodwołaniu Michała Kucharskiego nie znajduje oparcia ani w stanie faktycznym, ani w podstawie prawnej . Ich zdaniem doszło do błędnego sporządzenia protokołu oraz do zaniechania stwierdzenia podjęcia uchwały o odwołaniu.
Opinia odwołuje się między innymi do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 11 maja 2011 roku, sygn. II SA/Po 188/11, a także do wcześniejszego orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego.
Linia interpretacyjna przywołana w dokumencie jest jasna: bezwzględną większość oblicza się na podstawie głosów ważnie oddanych , a więc głosów „za”, „przeciw” i „wstrzymujących się”. Kart nieważnych nie wrzuca się do tego samego worka.
Autorzy opinii wskazują również na statut miasta. Zgodnie z przytoczonym w dokumencie § 44, po ogłoszeniu wyników tajnego głosowania przewodniczący obrad powinien stwierdzić podjęcie przez radę uchwały.
Jeżeli zatem prawidłowy wynik brzmiał 11 głosów za odwołaniem i 10 przeciw, procedura nie powinna zakończyć się komunikatem: „nie odwołano”.
Powinna zakończyć się stwierdzeniem odwołania.
Czy Michał Kucharski już 2 lipca stracił funkcję?
To najbardziej elektryzujące pytanie całej sprawy.
Według opinii prawnej – tak.
Jej autorzy twierdzą, że wynik głosowania ma znaczenie rozstrzygające, natomiast sporządzenie uchwały jest formalnym potwierdzeniem decyzji podjętej przez radnych. W tej interpretacji nie należałoby ponownie głosować nad odwołaniem, lecz poprawić protokół komisji skrutacyjnej i sporządzić dokument odzwierciedlający rzeczywisty wynik głosowania.
Oznaczałoby to, że Michał Kucharski przestał być wiceprzewodniczącym już w chwili ogłoszenia prawidłowo policzonego wyniku, a późniejsze uznawanie go za osobę nadal pełniącą funkcję opierało się na błędnej interpretacji.
Sprawa nie jest jednak politycznym automatem, do którego wrzuca się opinię prawną i natychmiast wypada gotowa uchwała. Opinia, nawet dobrze uzasadniona, nie jest wyrokiem sądu ani rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody. Władze rady muszą zdecydować, w jaki sposób usunąć powstałą wadę i doprowadzić dokumentację do zgodności z prawem.
Polityczne „ocalenie” okazuje się fikcją
Przez kilka dni mogło się wydawać, że Michał Kucharski wyszedł z głosowania obronną ręką. Jedenaście osób chciało jego odwołania, dziesięć było przeciw, jedna karta okazała się nieważna, a komisja oznajmiła: stanowisko zachowane.
Teraz ten obraz rozpadł się jak scenografia po zakończeniu spektaklu. Kucharski nie wygrał głosowania. Nie uratował go jeden radny. Nie uratowała go polityczna większość. Uratował go błąd w liczeniu, który nie był ratunkiem
9 lipca Rada Miejska swój błąd naprawiła podejmując już właściwą uchwałę o odwołaniu wiceprzewodniczącego. Obecnie mamy więc dwa wakujące na funkcjach wiceprzewodniczących
To również może cię zainteresować
Urząd Miasta zaprasza na Dni Tomaszowa 2026, zapowiadając wydarzenie pełne atrakcji. Choć szczegółowy program nie został tu przedstawiony, sama publikacja potwierdza, że miasto przygotowuje kolejną odsłonę swojego święta.
w odpowiedzi na artykuł opublikowany w serwisie nasztomaszow.pl w dniu 29 czerwca 2026 r.
Wiadomość o takiej lub podobnej treści trafiła dzisiaj na skrzynkę mailową Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim. Sprawę potraktowano bardzo poważnie. Na miejsce wezwano Policję, pojawili się także pirotechnicy. Budynek został sprawdzony. Żadnego ładunku wybuchowego nie znaleziono. Policja zabezpieczyła wiadomość oraz dane źródłowe, które mogą pomóc w ustaleniu, kto stał za wysłaniem groźby.
Tomaszów Mazowiecki od ponad dwóch dekad czeka na drogę, która może zmienić jego gospodarcze położenie. S12 ma połączyć region z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Ale dzisiejszy spór o jej przebieg pokazuje, że rozwój nie może być ślepym buldożerem. Musi iść w parze z odpowiedzialnością za mieszkańców, środowisko, turystykę i lokalną tożsamość.
Rada Miejska w Tomaszowie Mazowieckim odwołała Pawła Jabłońskiego z funkcji wiceprzewodniczącego. To decyzja politycznie istotna, ale nie zamyka najważniejszych pytań. Te dotyczą przede wszystkim jego aktywności jako radnego oraz zatrudnienia w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Piotrkowie Trybunalskim. Radnego KO bronili jedynie działacze jego macierzystej partii oraz radni PiS związani z Antonim Macierewiczem i Mariuszem Węgrzynowskim .
W Tomaszowie Mazowieckim zapowiedziano Piknik Organizacji Pozarządowych „Lokalni Niebanalni”. Wydarzenie ma być okazją do pokazania aktywności lokalnych stowarzyszeń i fundacji oraz spotkania mieszkańców z ludźmi zaangażowanymi w sprawy miasta.
Napisz komentarz
Źródło: NaszTomaszów.pl