
Jan Mazurek
Dzisiaj, 17:59
Źródło: Wikipedia
Rosyjska maszyna wykonywała misję zwiadowczą. Lot odbywał się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, ale bez złożonego planu lotu i z wyłączonym transponderem. Jak przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, polskie granice powietrzne nie zostały naruszone. W powietrze natychmiast poderwano parę dyżurną polskich samolotów bojowych. Polscy piloci nawiązali kontakt z rosyjską maszyną i dali sygnał do opuszczenia strefy. Po tej interwencji Ił-20 oddalił się w kierunku Rosji.
Minister obrony narodowej zaznaczył, że zdarzenie to dowodzi ciągłego prowadzenia przez Rosję wojny hybrydowej. Zdaniem Kosiniaka-Kamysza to jasny sygnał dla osób, które próbują umniejszać zagrożenie wojenne i kwestionują potrzebę wspierania Ukrainy. Wojsko uspokaja, że tego typu przechwycenia to standardowy element ochrony nieba. Procedura polega na identyfikacji wizualnej obcego samolotu, nawiązaniu łączności i odprowadzeniu go poza polski obszar odpowiedzialności.
To kolejny taki przypadek w tym roku, podobnych akcji nad Bałtykiem odnotowano już co najmniej kilkanaście. Ostatnia miała miejsce w maju. Aktywność rosyjskiego lotnictwa w regionie jest stale monitorowana, choćby w ramach sojuszniczej misji NATO Baltic Air Policing.
Źródło: Dziennik Wschodni - Zamosc