RAK
    Polowanie na „niebieskie karty”. Radny Kucharski chce uszczelniać system kosztem osób z niepełnosprawnościami

    Polowanie na „niebieskie karty”. Radny Kucharski chce uszczelniać system kosztem osób z niepełnosprawnościami

    2758 odsłon
    Polowanie na „niebieskie karty”. Radny Kucharski chce uszczelniać system kosztem osób z niepełnosprawnościami

    Dzisiaj, 11:54

    W obszernej interpelacji dotyczącej funkcjonowania Strefy Płatnego Parkowania w Tomaszowie Mazowieckim radny Piotr Kucharski porusza kilka zagadnień: cyfryzację procedur, finanse strefy, samochody służbowe oraz czas bezpłatnego postoju. Te propozycje można analizować i dyskutować.

    Jednak punkt dotyczący osób z niepełnosprawnościami brzmi jak fragment napisany bez próby zrozumienia, jak naprawdę wygląda ich codzienność.

    Radny pisze o „potencjalnym nadużywaniu” kart parkingowych przez osoby nieuprawnione, wskazując przykładowo członków rodzin korzystających z karty pod nieobecność osoby z niepełnosprawnością. Następnie proponuje rozważenie „rozwiązań uszczelniających”, w tym powiązania kart abonamentowych N+ i Parking+ z osobą uprawnioną albo wprowadzenia innych ograniczeń. Jednocześnie nie przedstawia żadnych konkretnych danych potwierdzających skalę zjawiska. Powołuje się jedynie na bliżej nieokreślone „sygnały od mieszkańców” oraz stwierdzenie, że liczba zwolnień w Tomaszowie „nie powinna odbiegać od średniej w innych miastach”. Nie wiadomo jednak, o jakie miasta chodzi, jaka jest ta średnia i czy porównano strukturę wieku, liczbę mieszkańców oraz liczbę osób posiadających stosowne orzeczenia.

    Karta jest przypisana do człowieka, a nie do karoserii

    Trzeba wyjaśnić rzecz podstawową. Potocznie mówi się czasem o „niebieskiej karcie”, ale prawidłowa nazwa dokumentu to karta parkingowa . Nie jest ona przywilejem samochodu ani nagrodą dla jego właściciela. Jest uprawnieniem związanym z konkretną osobą z niepełnosprawnością.

    I właśnie dlatego pomysł przywiązywania takiego uprawnienia do jednego numeru rejestracyjnego może być nie tylko niepraktyczny, ale wręcz krzywdzący.

    Osoba posiadająca kartę parkingową nie zawsze prowadzi samochód. Nierzadko nie prowadzi go nigdy. Może być przewożona przez córkę, syna, małżonka, sąsiada, opiekuna społecznego albo pracownika placówki. Raz jedzie własnym autem rodziny, innym razem samochodem krewnego, taksówką lub pojazdem osoby sprawującej nad nią opiekę.

    To człowiek ma prawo do ułatwienia, nie jeden wybrany samochód.

    Oficjalne zasady przyznawania kart wskazują, że otrzymują je osoby mające znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się . Ocena nie sprowadza się przy tym wyłącznie do widocznej niepełnosprawności ruchowej. Może wynikać również z chorób neurologicznych, narządu wzroku, układu oddechowego czy krążenia. Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych przypomina, że część uprawnionych może poruszać się jedynie na krótkich dystansach, przy użyciu sprzętu albo z pomocą drugiej osoby.

    Miejsce parkingowe położone blisko wejścia nie jest więc luksusem. Czasem oznacza różnicę między możliwością załatwienia sprawy a koniecznością rezygnacji z wyjścia z domu.

    Opiekun nie jest oszustem

    W interpelacji pojawia się wyjątkowo niebezpieczne uproszczenie: członek rodziny korzystający z karty zostaje przedstawiony jako potencjalny sprawca nadużycia.

    Oczywiście, używanie karty bez przewożenia osoby uprawnionej jest naganne. Takie przypadki należy kontrolować i karać. Nie wolno jednak budować całego systemu na założeniu, że rodzina osoby z niepełnosprawnością jest z definicji podejrzana .

    Rodzic przewożący dorosłe dziecko z niepełnosprawnością, córka zabierająca matkę do przychodni czy opiekun jadący z podopiecznym do urzędu nie „korzystają z cudzej ulgi”. Oni realizują dokładnie ten cel, dla którego karta istnieje.

    Samo państwo wskazuje, że karta pozwala korzystać z miejsc położonych zazwyczaj blisko urzędów, instytucji i budynków użyteczności publicznej. Nie jest to przypadek. Chodzi o skrócenie drogi osobie, dla której kilkadziesiąt dodatkowych metrów może stanowić poważną przeszkodę.

    Życie osoby zależnej od pomocy innych nie mieści się w rubryce z jednym numerem rejestracyjnym. Opiekunowie zmieniają się. Samochód może być w naprawie. Rodzina może korzystać z dwóch pojazdów. Osobę z niepełnosprawnością może przewieźć ktoś, kto akurat jest dostępny.

    Administracja powinna uwzględniać takie sytuacje, a nie traktować ich jak podejrzaną lukę w systemie.

    Gdzie są liczby?

    Najpoważniejszym problemem interpelacji jest to, że słowo „nadużycia” pojawia się bez przedstawienia skali zjawiska.

    Ile kontroli przeprowadzono? Ile razy stwierdzono bezprawne użycie karty? Ile postępowań zakończyło się potwierdzeniem naruszenia? Czy mówimy o kilku przypadkach rocznie, kilkunastu, czy setkach? Tego z dokumentu się nie dowiemy.

    Zamiast danych otrzymujemy sugestię, że skoro zwolnień jest być może więcej niż gdzie indziej, należałoby zastanowić się nad ograniczeniami. To rozumowanie równie wygodne, co niebezpieczne. Większa liczba wydanych uprawnień może przecież wynikać z wieku mieszkańców, struktury demograficznej, liczby osób z orzeczeniami albo lokalnych zasad abonamentowych.

    Radny domaga się od miasta bardzo szczegółowych rozliczeń finansowych strefy, włącznie z kosztami kontrolerów i serwisu parkomatów. Kiedy jednak przechodzi do osób z niepełnosprawnościami, sam nie przedstawia podobnie szczegółowego materiału dowodowego.

    W tym miejscu analityczna gorliwość nagle znika, a jej miejsce zajmuje podejrzenie.

    Nadużycia należy ścigać, a nie karać wszystkich

    Nie ma sensu udawać, że nadużycia nie występują. Zdarzają się kierowcy posługujący się kartą osoby nieobecnej, zmarłej albo pozostającej w domu. Takie zachowania są obrzydliwe, ponieważ odbierają miejsce ludziom naprawdę go potrzebującym.

    Ale odpowiedzią powinny być kontrole konkretnych przypadków , a nie ograniczanie praw całej grupy.

    Kontroler może sprawdzić ważność dokumentu i prawidłowość jego wyłożenia. Służby mogą reagować na zgłoszenia. Miasto może prowadzić akcje informacyjne oraz przypominać o odpowiedzialności za bezprawne posługiwanie się kartą. Można analizować nieprawidłowości i eliminować dokumenty nieważne.

    Nie trzeba natomiast budować elektronicznego płotu wokół rodzin osób z niepełnosprawnościami.

    Tomaszowska Strefa Płatnego Parkowania obejmuje przede wszystkim ścisłe centrum oraz okolice urzędów, czyli miejsca, do których osoby ze znacznymi ograniczeniami poruszania się muszą docierać w codziennych sprawach. Właśnie tutaj dostępność miejsc ma szczególne znaczenie.

    Empatia nie jest luką w systemie

    Samorząd nie jest firmą ochroniarską strzegącą parkomatów. Jego zadaniem jest organizowanie miasta w taki sposób, by mogli w nim funkcjonować także ci, którzy są słabsi, chorzy, starsi albo zależni od pomocy innych.

    W propozycji radnego Kucharskiego zabrakło właśnie tej perspektywy. Jest język audytu, kontroli, statystyki i „uszczelniania”. Nie ma natomiast człowieka na wózku, osoby poruszającej się o kulach, pacjenta z ciężką niewydolnością krążenia ani opiekuna, który pomaga mu wysiąść z samochodu.

    Nie ma mokrego listopadowego chodnika, kilkudziesięciu dodatkowych metrów do przychodni i strachu, czy starszy człowiek zdoła dojść do wejścia.

    Miasto dostępne nie powstaje przez mnożenie podejrzeń. Powstaje przez usuwanie przeszkód.

    Nadużycia trzeba zwalczać. Ale robienie z marginalnego problemu uzasadnienia dla nowych ograniczeń przypomina gaszenie zapałki strażackim działkiem — tyle że strumień wody zostaje skierowany nie na oszusta, lecz na ludzi uczciwych i często całkowicie zależnych od pomocy bliskich.

    Radny powinien więc najpierw przedstawić twarde dane. Potem porozmawiać z osobami z niepełnosprawnościami, ich rodzinami, organizacjami społecznymi i opiekunami. Dopiero na końcu proponować rozwiązania.

    Bo zanim zacznie się „uszczelniać system”, warto sprawdzić, czy przypadkiem nie zamyka się drzwi przed tymi, którym samorząd powinien je szerzej otwierać.

    To również może cię zainteresować

    Urząd Miasta zaprasza na Dni Tomaszowa 2026, zapowiadając wydarzenie pełne atrakcji. Choć szczegółowy program nie został tu przedstawiony, sama publikacja potwierdza, że miasto przygotowuje kolejną odsłonę swojego święta.

    w odpowiedzi na artykuł opublikowany w serwisie nasztomaszow.pl w dniu 29 czerwca 2026 r.

    Wiadomość o takiej lub podobnej treści trafiła dzisiaj na skrzynkę mailową Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim. Sprawę potraktowano bardzo poważnie. Na miejsce wezwano Policję, pojawili się także pirotechnicy. Budynek został sprawdzony. Żadnego ładunku wybuchowego nie znaleziono. Policja zabezpieczyła wiadomość oraz dane źródłowe, które mogą pomóc w ustaleniu, kto stał za wysłaniem groźby.

    Tomaszów Mazowiecki od ponad dwóch dekad czeka na drogę, która może zmienić jego gospodarcze położenie. S12 ma połączyć region z Łodzią, Opocznem, Radomiem, Lublinem i dalej z Polską Wschodnią. Ale dzisiejszy spór o jej przebieg pokazuje, że rozwój nie może być ślepym buldożerem. Musi iść w parze z odpowiedzialnością za mieszkańców, środowisko, turystykę i lokalną tożsamość.

    Rada Miejska w Tomaszowie Mazowieckim odwołała Pawła Jabłońskiego z funkcji wiceprzewodniczącego. To decyzja politycznie istotna, ale nie zamyka najważniejszych pytań. Te dotyczą przede wszystkim jego aktywności jako radnego oraz zatrudnienia w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Piotrkowie Trybunalskim. Radnego KO bronili jedynie działacze jego macierzystej partii oraz radni PiS związani z Antonim Macierewiczem i Mariuszem Węgrzynowskim .

    W Tomaszowie Mazowieckim zapowiedziano Piknik Organizacji Pozarządowych „Lokalni Niebanalni”. Wydarzenie ma być okazją do pokazania aktywności lokalnych stowarzyszeń i fundacji oraz spotkania mieszkańców z ludźmi zaangażowanymi w sprawy miasta.

    Napisz komentarz


    Źródło: NaszTomaszów.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?