Artykuł dotyczy możliwego podziału wśród osób poszkodowanych przez firmę Mark-Bud. Sugeruje, że osiągnięte porozumienie może być jedynie „wizerunkowym parawanem”, a nie faktycznym rozwiązaniem problemów dla poszkodowanych.
Justyna Lesiuk-Klujewska
Dzisiaj, 14:00
Konferencja prasowa z udziałem przedstawicielki biura detektywistycznego Rutkowski Patrol oraz poszkodowanego przez firmę Mark-Bud rodzeństwa odbyła się 8 lipca Choć sprawa odbiła się szerokim echem w całej Polsce, z prawnego punktu widzenia sprawiedliwość wymierza się niezwykle wolno. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak, w Prokuraturze Rejonowej w Białej Podlaskiej zarejestrowano dotychczas 10 zawiadomień od poszkodowanych inwestorów.
Postępowanie "w sprawie"
Postępowanie nadal toczy się jednak „w sprawie” (in rem), co oznacza, że do tej pory nikomu nie przedstawiono oficjalnych zarzutów. Śledczy analizują materiał pod kątem oszustwa w odniesieniu do mienia znacznej wartości (art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k., zagrożonego karą do 10 lat pozbawienia wolności).
Przesłuchano licznych świadków w tym pokrzywdzonych, dołączono do akt postępowania zawarte z pokrzywdzonymi osobami umowy o roboty budowlane, harmonogramy prac budowlanych, kopie faktur wystawionych przez „Mark-Bud" za poszczególne etapy budowy, kopie potwierdzeń przelewów na rzecz wykonawców, aneksy do umów oraz wydruki korespondencji między pokrzywdzonymi a przedsiębiorcami - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prok. Marcin Kozak . Dodaje, że prokuratura bada też wątek współudziału innych osób w przestępstwie oraz wątek z art. 300 k.k. (udaremnianie lub uszczuplanie zaspokojenia wierzycieli).
Śledztwo zostało przedłużone do dnia 25 stycznia 2027 r. - zaznacza prokurator.
Briefing biura detektywistycznego Rutkowski Patrol
8 lipca na briefingu prasowym przed bialską komendą pojawiła się przedstawicielka biura detektywistycznego Rutkowski Patrol oraz poszkodowani przez firmę Mark-Bud, rodzeństwo Kuczyńskich. Rodzina ta wpłaciła firmie Mark-Bud 310 tysięcy złotych na budowę domu przeznaczonego dla ich rodziców. Przez dwa lata na ich działce nie powstały nawet fundamenty. Podczas spotkania z dziennikarzami padła jednak przełomowa deklaracja. Brat zmarłego właściciela firmy Mark-Bud podjął bezpośrednie rozmowy w sprawie dokończenia inwestycji dla tej konkretnej rodziny.
Zaproponowałem inwestorom, że dokończę budowę "po kosztach produkcji" i doszliśmy do porozumienia - mówi właściciel firmy. Mężczyzna twierdzi, że chciał też pomóc innym poszkodowanym . Z niektórymi osobami podjął rozmowy na temat dokończenia budów. - Niestety w Internecie rozlał się hejt na moją firmę i rykoszetem dostała moja rodzina - zaznacza . - A prawda jest taka, że to nie ja podpisałem umowy na budowę domów z poszkodowanymi osobami. Mimo to staram się wybrnąć z tej trudnej dla wszystkich sytuacji - mówi.
„To bezwzględna kalkulacja medialna”
Informacja o prowadzeniu rozmów z jedną z poszkodowanych rodzin wywołała oburzenie wśród pozostałych inwestorów, którzy zostali z rozgrzebanymi budowami, ogromnymi długami.
Wszystkie oczy skierowane są teraz na Prokuraturę Okręgową w Lublinie, która do stycznia 2027 roku ma czas na zebranie kompletnego materiału i podjęcie kluczowych decyzji procesowych.
Napisz komentarz
Źródło: Słowo Podlasia