
Kontrola Domu Pomocy Społecznej w Rejowcu zakończyła się najgorszą możliwą oceną – negatywną, a jej ustalenia stały się podstawą zawiadomienia prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Chociaż wojewoda odmówił publikacji protokołu z kontroli to po o interwencji Fundacji Wolności dokument ujrzał światło dzienne i jest już dostępny w internecie. Skala stwierdzonych nieprawidłowości była chyba większa, niż wcześniej przypuszczano.
O kontroli Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Domu Pomocy Społecznej w Rejowcu pisaliśmy już na naszych łamach. Wiadomo było tylko tyle, że wykazała liczne nieprawidłowości, a sprawa trafiła do prokuratury. Urząd ograniczał się do lakonicznych komunikatów, informując jedynie o „szeregu nieprawidłowości”, odmawiając jednocześnie publikacji protokołu pokontrolnego. Dopiero po interwencji Fundacji Wolności z Lublina dokument został udostępniony. Wynika z niego, że kontrolerzy wystawili placówce ocenę negatywną, zastrzeżoną dla przypadków, gdy stwierdzone nieprawidłowości mają zasadniczy wpływ na funkcjonowanie jednostki. Pieniądze mieszkańców pod kontrolą pracowników Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło sposobu gospodarowania pieniędzmi pensjonariuszy. Kontrolerzy wskazali, że mieszkańcy byli praktycznie pozbawieni możliwości samodzielnego dysponowania własnymi środkami. Za to ich pieniądze mogli wydawać niektórzy pracownicy placówki. W protokole opisano przypadki, w których z pieniędzy mieszkańców finansowano wydatki, które – zdaniem kontrolujących – powinien pokrywać sam dom pomocy społecznej. Z depozytów kupowano np. wyposażenie pokoi, meble, kołdry, poduszki, pościel czy ręczniki, choć obowiązek zapewnienia takich rzeczy spoczywa na placówce. Jeszcze bardziej zaskakujące są przykłady dotyczące bieżących zakupów. Kontrolerzy ustalili, że mieszkańców obciążano kosztami produktów kupowanych zbiorowo, bez ich wcześniejszej zgody. Z ich pieniędzy finansowano m.in. zawartość paczek przygotowywanych dla wszystkich pensjonariuszy czy zakup dwóch maszynek do strzyżenia, które miały służyć kilkudziesięciu osobom. Kwiaty droższe o 200 zł Kontrola wykazała także konkretne nieprawidłowości w rozliczeniach pojedynczych mieszkańców. W jednym z opisanych przypadków pensjonariuszka została obciążona za zakupy kwotą znacznie wyższą niż wynikało to z faktur. Kontrolerzy wskazali m.in. zakup kwiatów doniczkowych, przy którym z depozytu pobrano o około 200 zł więcej, niż wynosiła wartość faktury. W dokumentacji brakowało również potwierdzeń wydania zakupionych rzeczy. Opisano także przypadki dysponowania pieniędzmi już po śmierci mieszkanki. Z jej depozytu finansowano różne wydatki, mimo że – jak wskazali kontrolujący – DPS nie posiadał dokumentów uprawniających placówkę do takiego postępowania. Spadki bez właścicieli Kontrolerzy zarzucili również placówce niewłaściwe postępowanie z depozytami pozostawionymi przez zmarłych mieszkańców. Z ustaleń wynika, że przez lata nie podejmowano wystarczających działań w celu odnalezienia spadkobierców ani nie kierowano spraw do sądu w celu likwidacji niepodjętych depozytów. Co więcej, odsetki od pieniędzy należących do zmarłych nie były dopisywane do masy spadkowej, lecz zasilały fundusz rekreacyjny wykorzystywany przez DPS. Skala i charakter stwierdzonych nieprawidłowości sprawiły, że Lubelski Urząd Wojewódzki zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Śledztwo jest w toku. Artykuł Pieniądze pensjonariuszy wydawano na meble, paczki i… wspólne maszynki do strzyżenia pochodzi z serwisu Nowy Tydzień - tygodnik lokalny .
Źródło: Nowy Tydzień Krasnystaw