
Dzisiaj, 11:05
Nie ma tu miejsca na półtony. Z jednej strony padają słowa o groźbie bankructwa, upartyjnieniu i obronie stanowisk. Z drugiej — oskarżenia o polityczne przepychanki, manipulowanie faktami i wykorzystywanie szpitala do walki wyborczej. W tle pozostają jednak nie tylko samorządowe emocje, ale przede wszystkim pacjenci, personel i przyszłość jednego z najważniejszych zakładów opieki zdrowotnej w powiecie tomaszowskim .
Mordaka: szpital jest w krytycznej sytuacji
Kazimierz Mordaka w obszernym wpisie opublikowanym po sesji Rady Powiatu przedstawił bardzo krytyczny obraz sytuacji finansowej TCZ. Powołując się na informacje przekazane podczas obrad przez prezesa szpitala, wskazał między innymi na stratę za 2025 rok sięgającą niemal 25 mln zł, miesięczne straty w 2026 roku oraz brak lekarzy i wysokie koszty wynagrodzeń.
Radny napisał, że prezes mówi o zagrożeniu utratą płynności finansowej, a jednocześnie — w jego ocenie — nie przedstawił jasnego i przekonującego planu wyjścia z kryzysu.
Mordaka przeciwstawił obecny model funkcjonowania TCZ koncepcji współpracy lub konsolidacji ze Szpitalem Klinicznym w Łodzi. Jak przekonywał, połączenie z dużą jednostką kliniczną mogłoby oznaczać dla pacjentów większy dostęp do specjalistów, poprawę bezpieczeństwa i rozwój usług medycznych.
W swoim wpisie zasugerował również, że sprzeciw wobec takiego rozwiązania ma podłoże polityczne i służy ochronie obecnego układu personalnego.
To bardzo poważny zarzut. I właśnie na niego Borowski odpowiedział najbardziej stanowczo.
Borowski: „Pan Mordaka po raz kolejny mija się z prawdą”
Konrad Borowski rozpoczął swój wpis bez dyplomatycznego lukru.
— „Pan Mordaka po raz kolejny mija się z prawdą. Zamiast rzeczowej rozmowy o ochronie zdrowia, realnych problemach szpitala i sposobach wsparcia pacjentów, ponownie mamy do czynienia z politycznymi przepychankami oraz próbą wykorzystania poważnej sprawy w kampanii wyborczej” — napisał.
Borowski podkreślił, że podczas sesji Rady Powiatu nie była pierwotnie planowana pełna debata dotycząca przyszłości Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. Jak wyjaśnił, w porządku obrad znajdowała się prezentacja przedstawicieli Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, a temat strategii dla TCZ został wprowadzony później przez radnych.
— „Próbowałem zaskoczyć moją osobę, nie przyszedłem tam w tym temacie, chciałem spokojnie wysłuchać pani dyrektor z CSK” — zaznaczył.
Według prezesa szpitala to istotny kontekst, którego Mordaka miał nie przedstawić swoim odbiorcom.
Plan naprawczy istnieje — twierdzi prezes TCZ
Jednym z najważniejszych punktów sporu jest kwestia planu naprawczego.
Mordaka napisał, że prezes nie przedstawił konkretnego programu uzdrowienia sytuacji finansowej. Borowski odpowiada, że to nieprawda.
— „Padł także zarzut o plan naprawczy. Kolejna nieprawda. Podczas sesji jasno wskazałem, że plan naprawczy jest obecnie opracowywany zgodnie z ustawą i jej terminami” — stwierdził.
Dodał, że wieloletnich zaniedbań nie da się usunąć jednym wystąpieniem, jednym dokumentem ani pojedynczą interwencją.
W tej części wypowiedzi Borowski próbuje przesunąć spór z poziomu politycznej deklaracji na poziom codziennego zarządzania. Przekonuje, że szpital potrzebuje nie jednego spektakularnego ruchu, lecz konsekwentnego działania: ograniczania kosztów, poprawy organizacji i szukania oszczędności bez pogarszania bezpieczeństwa pacjentów.
24 miliony straty i prognoza na kolejny rok
Borowski nie zaprzeczył, że sytuacja finansowa TCZ jest trudna.
— „Strata za 2025 rok przekroczyła 24 mln zł, a prognoza na 2026 rok zakłada stratę sięgającą około 36 mln zł” — napisał.
Jednocześnie podkreślił, że zarząd już podejmuje działania naprawcze i zamierza ograniczyć prognozowaną stratę niemal o połowę.
— „Nie jest to powód do triumfalizmu, lecz do dalszej, rzetelnej pracy” — zaznaczył.
Ta część jego wypowiedzi brzmi już mniej politycznie, a bardziej jak raport z pola walki. Liczby są twarde i nie da się ich przykryć ani partyjnym szyldem, ani emocjonalnym wpisem. Dla mieszkańców powiatu najważniejsze pozostaje pytanie, czy zapowiadane ograniczenie strat rzeczywiście uda się osiągnąć i czy nie odbędzie się to kosztem jakości leczenia.
Konsolidacja ze szpitalem klinicznym: szansa czy polityczny młot?
Największe emocje wywołuje propozycja współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi i możliwość głębszego powiązania tomaszowskiego szpitala z dużą placówką kliniczną.
Mordaka przedstawia tę drogę jako szansę na rozwój, zwiększenie dostępu do specjalistów i poprawę bezpieczeństwa pacjentów. Borowski twierdzi natomiast, że podczas sesji zaprezentowano rozwiązania, z których mieszkańcy mogą korzystać już dziś, bez konieczności natychmiastowego przejmowania czy formalnego łączenia placówek.
— „Każdy pacjent ze skierowaniem sam decyduje, gdzie chce się leczyć. Tak funkcjonuje system ochrony zdrowia i warto mówić o tym uczciwie, zamiast straszyć ludzi i wykorzystywać temat do politycznej gry” — napisał.
Prezes TCZ zaznaczył również, że współpraca w zakresie transportu medycznego czy kierowania pacjentów między placówkami nie musi automatycznie prowadzić do przejęcia szpitala.
W tym miejscu zaczyna się jednak najbardziej zasadnicza różnica między obu politykami. Mordaka pyta, czy powiat stać jeszcze na samotne utrzymywanie szpitala z wielomilionową stratą. Borowski odpowiada, że nie wolno pod pozorem ratowania placówki tracić kontroli nad lokalnym systemem opieki zdrowotnej.
To spór nie tylko o pieniądze. To spór o własność, kompetencje, wpływy i przyszły model zarządzania szpitalem.
„Nie wolno robić z tego sceny politycznej”
Borowski wielokrotnie podkreślał, że praca szpitala nie może być przedmiotem przedwyborczego widowiska.
— „Najważniejsze są bezpieczeństwo pacjentów, stabilność leczenia oraz odpowiedzialność za ponad tysiąc pracowników. Nie wolno robić z tego sceny politycznej” — napisał.
Zaapelował też, by zamiast szukać sensacji i budować przekaz pod wybory, rozmawiać o realnych problemach: rotacji personelu, bezpieczeństwie leczenia, finansowaniu i organizacji pracy.
W końcowej części wpisu dodał:
— „Można codziennie szukać winnych. Można też codziennie szukać rozwiązań. Ja wybieram to drugie. Bo ludzie nie potrzebują kolejnych politycznych sporów. Potrzebują sprawnego szpitala” .
To najmocniejsza, a zarazem najbardziej publicystyczna część jego odpowiedzi. Borowski próbuje postawić się w roli zarządzającego, który bierze odpowiedzialność za trudny zakład, podczas gdy jego przeciwnik — w tej narracji — miałby jedynie podkręcać konflikt.
Internauci podzieleni, ale dominują głosy poparcia dla Borowskiego
Pod wpisem prezesa TCZ pojawiła się seria komentarzy. Znaczna część z nich miała charakter zdecydowanie wspierający.
Kasia Tazbir napisała: „Jedyny głos rozsądku. Odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku” .
Robson Burian zwrócił się do Borowskiego słowami: „Jesteś odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu” , dodając, że w debacie o szpitalu potrzeba ludzi spokojnych i merytorycznych.
Anna Dębiec podkreślała jego doświadczenie w ochronie zdrowia, a Izabela Młynarczyk oceniła, że „kompetencje, kultura, pracowitość i spokój zawsze obronią się same” .
Pojawiły się jednak również komentarze wskazujące na szerszy problem systemowy. Mariusz Jaworski zauważył, że nawet współpraca ze szpitalem klinicznym w Łodzi nie rozwiązuje wszystkich problemów, bo dla części pacjentów regularne dojazdy do Łodzi byłyby trudne lub wręcz nierealne. Zwrócił też uwagę, że sytuacja finansowa wielu szpitali w kraju jest bardzo trudna.
Nie zabrakło również komentarzy ostrych, personalnych i politycznych. Część internautów atakowała Mordakę, część sugerowała partyjne inspiracje obu stron. Te głosy pokazują, że dyskusja coraz bardziej oddala się od spokojnej rozmowy o ochronie zdrowia, a coraz bardziej przypomina lokalną kampanię wyborczą prowadzoną na tle szpitalnych murów.
Szpital nie może stać się łupem żadnej strony
W tej sprawie łatwo ulec pokusie prostych odpowiedzi. Jedni powiedzą: przejąć, połączyć, oddać specjalistom z Łodzi. Drudzy: bronić samodzielności za wszelką cenę. Tymczasem każda z tych dróg niesie ryzyko.
Najważniejsze pytania nadal pozostają otwarte. Jak dokładnie ma wyglądać plan naprawczy? Jakie konkretne oszczędności są możliwe? Czy uda się utrzymać oddziały, personel i dostępność świadczeń? Jakie prawne i organizacyjne skutki miałaby konsolidacja z placówką kliniczną? Kto zachowałby kontrolę nad majątkiem, zatrudnieniem i zakresem leczenia?
Tego nie da się rozstrzygnąć jednym wpisem na Facebooku, nawet najbardziej emocjonalnym.
Spór między Borowskim i Mordaką może być politycznie widowiskowy, ale dla pacjenta najważniejsze jest coś znacznie bardziej przyziemnego: czy otrzyma pomoc, czy będzie lekarz na dyżurze, czy oddział nie zostanie zamknięty i czy szpital przetrwa kolejne lata.
TCZ nie potrzebuje dziś kolejnego odcinka lokalnego serialu politycznego. Potrzebuje liczb, decyzji, jawnego planu i odpowiedzialności. Bo w tej historii nie chodzi o to, kto wygra dyskusję na Facebooku. Chodzi o to, czy wygra pacjent.
To również może cię zainteresować
Do Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego miały trafić kolejne wnioski dotyczące tomaszowskich radnych. Sprawa dotyczy możliwego naruszenia przepisów określanych potocznie jako antykorupcyjne oraz przepisów związanych z prawem wybieralności. Na razie nie ma mowy o przesądzaniu winy. Są za to pytania, na które mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego mają prawo poznać odpowiedzi.
Do prokuratury trafiło zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa stalkingu przez radnego powiatowego Szczepana Goskę. Sprawa ma kilka warstw: polityczną, prawną, oświatową i moralną. Według zawiadomienia chodzi o długotrwałe działania prowadzone w internecie, wymierzone w Mariusza Strzępka, radnego z KWW Marcina Witko, jego rodzinę oraz rodzinną firmę.
Sprawa radnej Pauliny Sochy wraca jak refren z płyty, której nikt w Tomaszowie Mazowieckim nie chce już słuchać po cichu. Bo nie chodzi wyłącznie o polityczny spór, nie chodzi o kolejną samorządową przepychankę przy stole prezydialnym. Chodzi o publiczne pieniądze, mandat radnego powiatu i pytanie, które powinno dziś wybrzmieć bardzo mocno: ile diet pobranych po naruszeniu przepisów powinna zwrócić Paulina Socha?
Dzisiejsze głosowania nad udzieleniem absolutorium i wotum zaufania dla Starosty Powiatu Tomaszowskiego trudno nazwać inaczej niż... cyrkiem. Ostatecznie, Dariusz Kowalczyk zarówno jednego, jak i drugiego nie uzyskał, bo... Mariusz Węgrzynowski i radni PiS zagłosowali przeciwko budżetowi, który sami... realizowali. Z kolei radni Koalicji Obywatelskiej wstrzymali się od głosu (co de facto oznacza również głosowanie przeciw), mimo że wcześniej budżet i jego zmiany przyjmowali właściwie bezdyskusyjnie. Węgrzynowski przy okazji potwierdził, że odwołanie go było jak najbardziej uzasadnione. Dyskusja toczyła się głównie wokół peanów na własną cześć, wygłaszanych przez Węgrzynowskiego.
Radni Rady Powiatu Tomaszowskiego nie wygasili mandatu Pauliny Sochy. Nie znaleźli w sobie ani politycznej odwagi, ani elementarnego instynktu przyzwoitości. Teraz sprawą zajmie się wojewoda łódzka.
Puste szpitalne łóżko wygląda niewinnie. Metalowa rama, materac, pościel, czasem stolik obok. Ale w szpitalnej księgowości nie jest to symbol spokoju. To rachunek. Codzienny, powtarzalny, bezlitosny. Rachunek za gotowość, dyżury, personel, energię, sprzęt, procedury, które trzeba utrzymać nawet wtedy, gdy pacjenta nie ma.
Napisz komentarz
Źródło: NaszTomaszów.pl