
Ekstraklasa
Łukasz Gładysiewicz
Dzisiaj, 07:01
Motor w czwartek zakończył obóz w Sochocinie. Dzisiaj Karol Czubak i spółka zagrają jeszcze zamknięty dla publiczności sparing z Hapoelem Jerozolima. Za tydzień zainaugurują już sezon 26/27 wyjazdowym meczem z Widzewem Łódź (26 lipca, godz. 17.30).
Jak szkoleniowiec ekipy z Lublina ocenia ostatnie kilkanaście dni ciężkiej pracy?
– Bardzo dobrze patrząc na zaangażowanie zawodników pod kątem cech wolicjonalnych, pokazaniu siebie z najlepszej strony. A także zmierzenia się z tym, że taktycznie chcemy grać troszeczkę inaczej. Rozmawiamy o wielu szczegółach. Cieszy mnie bardzo duża aktywność tych liderów, którzy jeszcze głębiej wchodzą w szczegóły taktyczne. Jestem pod dużym wrażeniem, cieszy też profesjonalizm, jakość jest niesamowita patrząc na ofensywnych zawodników. Czasami się śmieję, proszę im nie przeszkadzać, bo grają naprawdę niesamowicie w piłkę. To była duża przyjemność i radość być razem z drużyną – mówi Mariusz Misiura na klubowym kanale YouTube. Dodaje też, że wszystko, co było planowane udało się zrealizować, a nawet jeszcze więcej.
– Pogoda świetna, warunki bardzo dobre, wszystkie jednostki treningowe się odbyły. Zdecydowaliśmy się dołożyć nawet jeszcze jedną, zmęczenie było odczuwalne w meczu z Polonią, ale to był dobry moment, żeby jeszcze nad czymś popracować. Dużo rozmawiamy z drużyną mentalnie o odpowiednim nastawieniu, o podejściu do piłki, do różnych momentów, jakie występują w czasie meczu i po nich. Takie momenty, w których możesz przegrywać, możesz być sfrustrowany, może coś ci nie wychodzić, żeby to ci nie towarzyszyło zbyt długo, żeby to się szybko zakończyło, że zaraz jest nowa sytuacja, nowy moment – wyjaśnia opiekun żółto-biało-niebieskich. Były trener Wisły Płock przyznaje jednak, że jego nowy zespół, to tak naprawdę nadal plac budowy.
– Jesteśmy bardzo daleko, Yacine, czyli kluczowa pozycja – szóstka, dopiero do nas dołączył. My się uczymy jego, a on nas. Jak zobaczymy, jak on wygląda w poszczególnych momentach, wtedy będziemy modyfikowali szczegóły naszych założeń taktycznych w obronie i ataku. Jesteśmy na etapie budowy, nie ma się co oszukiwać. To przyśpieszony kurs poznawania siebie i wdrażania różnych założeń. Jeszcze daleko do takiej optymalizacji. Ja jestem jednak pozytywnie nastawiony i zbudowany zaangażowaniem drużyny, żeby jak najszybciej się do tego zaadaptować. Na początku nie wszystko będzie jeszcze funkcjonowało, ale zespół ma na tyle dużo jakości i zaangażowania, że te deficyty w organizacji gry będziemy nadrabiali indywidualnościami – zapowiada Mariusz Misiura. A co będzie się jeszcze działo na rynku transferowym?
– Chciałbym podziękować wszystkim: skautom, dyrektorowi. Trzeba zrozumieć rynek, jacy dzisiaj zawodnicy są dostępni, a jacy będą za trzy-cztery tygodnie. Klucz, żeby wybrać teraz dobrze, nie przelicytować, bo oczekiwania są bardzo duże. Za dwa-trzy tygodnie pojawi się nowa fala zawodników, np. z La Liga 2, kiedy tam kadry się unormują, jeszcze z Portugalii czy z Championship i 2. Bundesligi. Nie chciałbym, żebyśmy się dzisiaj wystrzelali ze wszystkiego. Uważam, że bardzo mądrze i rozsądnie działamy, a co najważniejsze, pozyskujemy zawodników pasujących do naszego stylu gry. Wszyscy tworzymy nową grupę i to teraz nas wszystkich odpowiedzialność, jak szybko ta drużyna się stworzy, jak szybko wszyscy nowi się zaadaptują. Patrząc na to, jak głęboko analizujemy tych nowych graczy, to wierzę, że każdy z nich ma dużą jakość. Jak mamy wieczorami te „funny games”, to tam możemy zobaczyć, że taki „Bereś” jest liderem, że bardzo się angażuje. Albo Karol czy Ivo są bardzo aktywni i chcą przewodzić. Ten czas też nam pomógł zobaczyć, kto może być takim boiskowym liderem – mówi opiekun Motoru. Przyznaje również, że z każdym kolejnym spotkaniem kontrolnym drużyna robiła postęp.
– W każdym tygodniu byliśmy coraz lepiej zorganizowani. Cieszy mnie skuteczność wysokiego pressingu, bo chyba trzy bramki strzeliliśmy w ten sposób, po wysokim odbiorze. Jedyne co mnie delikatnie złości, to że nie zagraliśmy na zero z tyłu. Nad tym też mocno pracujemy. Cieszy, że dochodzimy do wielu sytuacji, że jesteśmy skuteczni i że sytuacje, które stwarzamy, to sposób, w jaki pracujemy. Nic nie jest dziełem przypadku. Wynik zawsze jest istotny, zawsze chcemy wygrywać, ale jestem dużo bardziej zadowolony z tego, jak drużyna grała, niż z tego, jakie były wyniki. Nie zapominajmy, że grało sporo młodzieży. Postanowiliśmy dać szansę Kikiemu, Santos miał mało minut. Zmierzyliśmy się z takim sprawdzeniem takiego całego potencjału drużynowego, także Paskal Meyer. Wydaje mi się, że on jest największym wygranym tego okresu przygotowawczego. Jestem jednak zadowolony ze wszystkich młodych piłkarzy i drużyny. Mimo że jesteśmy na etapie budowania, a niektórzy są tydzień-dwa w treningu, to pokazaliśmy dobrą piłkę – przekonuje trener Misiura. W jego zespole ma znaleźć się miejsce dla młodzieży, a kadra będzie mniejsza niż ostatnio.
– Chcemy pozyskać jeszcze minimum trzech zawodników, a po pierwszych kolejkach zobaczymy czy będzie potrzebny ktoś czwarty. Na pewno nie będziemy mieli tak szerokiej kadry, jak w poprzednim sezonie. Mamy sporo indywidualności, a ja chcę im stworzyć takie środowisko, żeby czuli, że są odpowiedzialni za wynik i grę drużyny. Nie mamy w zamyśle rozbudowanej kadry, chcę mieć bardzo silną jedenastkę i 5-6 zmian, a reszta to młodzi, którzy będą mocno naciskali, a my zrobimy wszystko, żeby się rozwijali i mieli szansę na debiut w ekstraklasie – zdradza plany na temat kadry szkoleniowiec. Wiadomo już także, jaka jest nowa dwójka kapitanów na kolejne rozgrywki.
– Wybrałem, że kapitanami będą: Karol i Ivo, to była moja decyzja, patrząc na ich zaangażowanie, na ich jakość, podejście, to wierzę, że będą to osoby, które przesz swoją mową ciała narzucą standardy, jakie mają występować w tej drużynie. Oczekuję, że będziemy to kontynuowali – mówi trener żółto-biało-niebieskich.
Źródło: Dziennik Wschodni - Chelm