O tajemniczych tunelach pod miastem opowiadano tu z pokolenia na pokolenie — o żołnierzach pojawiających się znikąd i koniu, który zapadł się pod ziemię. Dziś wiadomo na pewno: pod Hrubieszowem naprawdę rozciąga się system podziemnych korytarzy, których dzieje mogą sięgać XV wieku.
Niewiele polskich miast ma tak barwny podziemny rozdział historii jak Hrubieszów. Legendy o hrubieszowskich lochach krążyły tu od zawsze — opowiadano je z pokolenia na pokolenie, a niektóre utrwalono nawet na piśmie. Już w pierwszej połowie XIX wieku o podziemiach wspominał w swoim pamiętniku Henryk Golejewski, opisując pobyt w mieście. Z pokolenia na pokolenie przekazywano też historię o carskich żołnierzach, którzy w czasach zaborów stłumili w Hrubieszowie bunt, pojawiając się w mieście jakby znikąd — choć na wyspę prowadził tylko jeden most, nikt ich na nim nie widział. Inna opowieść mówi o koniu, który podczas pracy zapadł się pod ziemię i został wyciągnięty na powierzchnię cały i zdrowy.
Dziś to już nie legendy. Faktem jest, że pod Hrubieszowem istnieje system tuneli, których dzieje mogą sięgać nawet XV wieku — i który co jakiś czas o sobie przypomina, na przykład gdy w śródmieściu zapada się fragment jezdni.
Skąd wzięły się podziemia? Według regionalistów pierwsze konstrukcje mogły powstać na początku XV wieku — po tym, jak w 1400 roku Władysław Jagiełło nadał Hrubieszowowi prawa miejskie, a na wyspie stanął drewniany zamek królewski (zniszczony w czasie powstania Chmielnickiego w 1648 roku; dziś w jego miejscu stoi dworek Du Chateau). Przy dworach budowano wówczas podziemne zbrojownie do przechowywania broni i lodownie do składowania żywności. Bardziej prawdopodobna jest jednak inna koncepcja: tunele wykopano nieco później, aby ludność mogła się w nich ukrywać podczas najazdów tatarskich, które nękały miasto w XV, XVI i XVII wieku.
Podziemia służyły też celom znacznie bardziej prozaicznym — handlowym. W Hrubieszowie istniała niegdyś nawet dzielnica o nazwie Winnica, przy czym nie chodziło o uprawę winorośli, lecz o magazyny win węgierskich. Na wzgórzu staromiejskim stały kramy, a w podziemiach trzymano nie tylko wina, ale i inne towary. Potwierdziły to zresztą współczesne wyprawy pod ziemię: na ścianach korytarzy zachowały się wykute miejsca na półki, a nawet ślad po drewnianym blacie.
Współczesny rozdział tej historii piszą pasjonaci ze Stowarzyszenia „Podziemny Hrubieszów”, którzy przed laty weszli do korytarzy i dokumentują ich przebieg. Po ich pierwszych eksploracjach władze miasta podpisały umowę z Fundacją Nauka i Tradycje Górnicze, działającą przy Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, której specjaliści badali hrubieszowskie podziemia. Według przekazów i relacji korytarze rozciągają się nie tylko pod wyspą staromiejską — krążą opowieści, że prowadziły także poza nią.
Co dalej? Samorząd od lat wraca do pomysłu udostępnienia fragmentu podziemi turystom i szuka na ten cel pieniędzy. Byłaby to atrakcja na skalę regionu — podziemna trasa turystyczna w najdalej na wschód wysuniętym mieście Polski, łącząca w jednym miejscu legendy, archeologię i siedemset lat historii miasta. Na razie podziemia „nieśmiało o sobie przypominają” — jak napisał kiedyś hrubieszowski regionalista Łukasz Krawczyk — a mieszkańcy chodzą codziennie nad jedną z najciekawszych zagadek Lubelszczyzny.
Źródła: TVN24 „Hrubieszów. Legendy okazały się prawdą. Pod miastem rozciąga się system tuneli” (relacja Łukasza Krawczyka, wiceprezesa Stowarzyszenia „Podziemny Hrubieszów”); miasto.hrubieszow.pl („Podziemny Hrubieszów”); pamiętnik Henryka Golejewskiego (cyt. za ww.).
Źródło: Hrubek.PL (hrubek.pl)