Jan Mazurek
Dzisiaj, 13:30
Źródło: X
Politycy Prawa i Sprawiedliwości dzielą się na przedstawicieli dwóch frakcji: „Maślarzy” dowodzonych przez Przemysława Czarnka i „Harcerzy” skupionych wokół Mateusza Morawieckiego. Obie grupy największej opozycyjnej partii w Sejmie przez wiele miesięcy rywalizowały o względy prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Aż ten na początku 2026 roku mianował kandydata PiS na premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych. Padło na Czarnka, który kolejnymi wystąpieniami w nowej roli momentalnie narzucił radykalny, agresywny skręt w prawo całej formacji.
Z sondaży wynika jednak, że rywalizowanie na narrację z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej niespecjalnie się sprawdza. Większość ankietowanych Polaków deklaruje, że Czarnek nie nadaje się do roli prezesa Rady Ministrów. Tego samego zdania jest środowisko Morawieckiego, premiera w latach 2017–2023. Zrzeszona wokół niego grupa czterdziestu pięciu parlamentarzystów powołała więc stowarzyszenie Rozwój Plus, które ma docierać do bardziej umiarkowanych, centrowych, nowoczesnych wyborców. Tych, dla których istotne są przede wszystkim inwestycje pokroju CPK i idea „wielkiej gospodarczo Polski”.
Kierownictwo PiS na czele z prezesem Kaczyńskim uznało stowarzyszenie Rozwój Plus za akt politycznej rewolty, rozbijanie partyjnej jedności, tworzenie struktur pod odrębne ugrupowanie. 15 lipca władze PiS przyjęły uchwałę nakazującą wszystkim podległym sobie politykom wycofanie się ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną do 23 lipca pod rygorem wyrzucenia ze struktur.
Decyzji tej podporządkował się Jacek Sasin, który założył stowarzyszenie Po pierwsze Polska. Ale Morawiecki ze swojego stowarzyszenia Rozwój Plus, które od momentu powstania budzi wielkie kontrowersje, zrezygnować nie zamierza. Były premier Polski, a także jego najbliżsi wspólnicy, czyli Marcin Horała, Szymon Szynkowski vel Sęk, Daniel Obajtek, Janusz Cieszyński, Michał Dworczyk i Piotr Müller, przekonują, że ruch przyczyni się do poszerzenia elektoratu, również wśród najmłodszych. Prezes Kaczyński, który w ostatnich dniach spotkał się z Morawieckim, wydaje się nie podzielać ich wrażenia. A w PiS trwa otwarta wojna.
Bratobójcza wojna w PiS
Kacper Płażyński napisał na X: „Morawiecki chce stworzyć wrażenie, że jest wyrzucany z PiS. Jest odwrotnie. W imię jedynie osobistych ambicji dzieli największą partię opozycyjną, jedyną, która może sprawić, że Donald Tusk straci władzę”. Ostro odpowiedzieli mu Piotr Müller i Marcin Horała. Ten drugi ścierał się z partyjnym kolegą Michałem Wójcikiem na antenie TV Republika. I przy kilku innych okazjach bez owijania w bawełnę tłumaczył wyższość środowiska stowarzyszenia Rozwój Plus nad bardziej „betonową” czy też „moherową” odnogą PiS, tą wspierającą Czarnka.
Tę woltę skomentował Patryk Jaki: „Horała. Nie pierwszy raz. Rynsztok. Idealny dla Soku z Buraka”. Odpowiedział mu Szymon Szynkowski vel Sęk: „Przeproś, cofnij się i zacznij pracować dla PiS, a nie na jego szkodę”. Tobiasz Bocheński w Republice złościł się za to, że „kto dokona rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości, ten podaje rękę Donaldowi Tuskowi”.
- Apeluję do moich koleżanek i kolegów o chwilę oddechu i łyk zimnej wody. Wróg jest w innym miejscu, a widząc tego rodzaju publiczne dyskusje, zaciera ręce. Czy naprawdę chcemy dostarczać naszym oponentom powodów do satysfakcji? W naszej partii są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają, i są tacy, którzy dążą do tego, by nasze środowisko trwało i umacniało się. Trzeba jednak wciąż wierzyć, że istnieje możliwość porozumienia. Tylko zjednoczeni wygramy, a Polska potrzebuje dzisiaj realnego planu naprawy i strategii rozwoju na przyszłość. Polacy nam nie wybaczą, jeśli zaprzepaścimy tę szansę. Uchwalone reguły i decyzje Prezydium Komitetu Politycznego z 15 lipca obowiązują, ale nie oznacza to, że aktywność obecnych członków stowarzyszenia nie może przybrać innego, wewnątrzpartyjnego charakteru. Potrzebna jest tylko dobra wola i brak publicznych kłótni - skomentował ten spór Jarosław Kaczyński.
Rozwój plus
Czterdziestu pięciu polityków PiS wystosowało list do prezesa Kaczyńskiego.
„Szanowny Panie Prezesie, jako członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus zwracamy się do pana w przekonaniu, że o przyszłości naszej wspólnoty politycznej decyduje dziś przede wszystkim zdolność do wspólnego działania. Łączy nas troska o Polskę i przywiązanie do wartości, które od lat pozostają fundamentem obozu prawicy.Jesteśmy głęboko przekonani, że zjednoczona prawica jest w stanie skutecznie realizować program służący Polkom i Polakom oraz bronić spraw, które uważamy za najważniejsze. Podziały nas osłabiają, a jedność, nawet przy różnicy zdań co do dróg, pozostaje warunkiem trwałego zwycięstwa i odpowiedzialności za państwo.Dlatego pragniemy jasno zadeklarować: naszym celem jest jedność Prawa i Sprawiedliwości. Uważamy, że to ona pozwoli odsunąć od władzy antypolski rząd Donalda Tuska i przywrócić Rzeczypospolitej właściwy kierunek. Jednocześnie mamy świadomość, że sama jedność nie wystarczy, równie ważne jest ponowne dotarcie do tych grup, które w ostatnich latach od nas odeszły, i odzyskanie ich zaufania. Chcemy, by obie te myśli, jedność prawicy i otwartość na tych, których zabrakło dziś przy naszym stole, przyświecały naszemu zaangażowaniu i stały się wspólnym mianownikiem wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski” - pisali członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus.
Pod listem podpisało się czworo parlamentarzystów z Lubelszczyzny: Anna Baluch, Sławomir Skwarek, Sylwester Tułajew i Monika Pawłowska. Wzbudza to kontrowersje o tyle, że przecież liderem PiS w regionie wciąż pozostaje bardzo tu wpływowy Przemysław Czarnek.
Partia zamknięta
Anna Baluch tłumaczyła swoją decyzję w długim wpisie na Facebooku.
- Od początku swojej działalności publicznej jestem związana z Prawo i Sprawiedliwość. Najpierw jako samorządowiec, dziś jako poseł. Zawsze przyświecała mi idea silnej, odpowiedzialnej prawicy i konsekwentnie pracowałam w swoim regionie na rzecz rozwoju naszego środowiska. W wyborach parlamentarnych wystartowałam z wybranego przez siebie 29. miejsca na liście. Zdobycie mandatu nie było efektem układów ani partyjnych rozgrywek. Było rezultatem ciężkiej pracy z ludźmi i wśród ludzi, setek spotkań, rozmów oraz zaufania, którym obdarzyli mnie wyborcy.Jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości i nie zamierzam z tego rezygnować. Chcę natomiast, abyśmy otwierali się na nowe środowiska, pozyskiwali kolejnych wyborców i budowali szeroki obóz zdolny wygrać wybory oraz skutecznie rządzić Polską. Wierzę również w polityczną wizję prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który przez lata udowadniał, że nadrzędną wartością jest dla niego dobro Polski i budowa silnego państwa. Jestem przekonana, że prezes docenia ludzi, którzy nie ograniczają swojej aktywności do partyjnych gabinetów, lecz każdego dnia ciężko pracują w terenie, w swoich okręgach, pozostają blisko mieszkańców i potrafią zdobywać ich realne zaufanie. To właśnie taka praca tworzy siłę Prawa i Sprawiedliwości.Bardzo ważnym wzorem takiego myślenia jest dla mnie Mateusz Morawiecki. Jako premier wielokrotnie podejmował trudne decyzje, trafnie diagnozował zagrożenia i potrafił patrzeć na państwo w perspektywie wielu lat, a nie tylko kolejnego sondażu czy najbliższych wyborów. Dlatego dzisiejsze ataki na niego odbieram jako działanie szkodliwe dla całego naszego środowiska. Mateusz Morawiecki jest zagrożeniem, ale wyłącznie dla tych, którzy nie myślą o rozwoju Prawa i Sprawiedliwości, lecz własną pozycję budują na wewnętrznych konfliktach, personalnych ambicjach i bratobójczej walce.Prawo i Sprawiedliwość nie może być partią zamkniętą, w której energię traci się na wypychanie ludzi mających własne pomysły i doświadczenie. Musimy być wspólnotą otwartą, zdolną do dyskusji i wyciągania wniosków. Tylko zjednoczeni możemy pokonać szkodliwy rząd Donalda Tuska i odzyskać odpowiedzialność za Polskę. Ja z tej drogi nie zamierzam schodzić. Jestem w Prawie i Sprawiedliwości i chcę dalej pracować na rzecz jego rozwoju, zwycięstwa oraz budowy silnej Polski - zakomunikowała posłanka Baluch.
Jedność nie oznacza milczenia
W podobne tony uderzył Sylwester Tułajew, który na wstępie zaznaczył, że „Mateusz Morawiecki nie jest problemem Prawa i Sprawiedliwości”, a „jednym z największych politycznych i programowych atutów” obozu PiS.
- Nie ma mojej zgody na próby pomniejszania roli Mateusza Morawieckiego ani przedstawiania jego aktywności jako zagrożenia dla Prawa i Sprawiedliwości. To jest nie tylko głęboko niesprawiedliwe, ale również politycznie krótkowzroczne. Szczególnie źle wyglądają ataki ze strony osób, które przez lata korzystały z sukcesów jego rządu, pojawiały się na otwarciach inwestycji, chwaliły programy finansowane z budżetu państwa i budowały własną pozycję dzięki pracy całej naszej drużyny. Dziś niektórzy próbują zachowywać się tak, jakby nie pamiętali, kto brał na siebie odpowiedzialność w najtrudniejszych momentach i kto był twarzą najważniejszych sukcesów naszego obozu. Szacunek do wspólnego dorobku nie może kończyć się w chwili utraty władzy.Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje jedności. Ale jedność nie oznacza milczenia, bezczynności ani zakazu podejmowania nowych inicjatyw. Nie oznacza również, że każdy ma myśleć, mówić i działać dokładnie tak samo. Wielka partia musi potrafić łączyć ludzi o różnych doświadczeniach, temperamentach i sposobach docierania do wyborców. Potrzebujemy nowych pomysłów, środowisk i inicjatyw, które będą poszerzały nasz obóz. Potrzebujemy docierać do przedsiębiorców, młodych ludzi, samorządowców, ekspertów i tych wyborców, którzy podzielają nasze wartości, ale nie czują się częścią tradycyjnych struktur partyjnych. Zamknięcie się we własnym gronie nie prowadzi do zwycięstwa. Prowadzi do politycznej izolacji.Mateusz Morawiecki potrafi mówić o nowoczesnej gospodarce, rozwoju, inwestycjach, bezpieczeństwie i ambitnej Polsce. Ma doświadczenie kierowania państwem, międzynarodowe kontakty, wiedzę ekonomiczną i zdolność budowania programów, które mogą ponownie przekonać miliony Polaków. To nie jest zagrożenie dla PiS. To jest kapitał, którego rozsądna formacja polityczna nie powinna niszczyć, lecz mądrze wykorzystywać. Przeciwnikiem nie jest Mateusz Morawiecki. Przeciwnikiem nie są także moje koleżanki i moi koledzy, którzy chcą pracować, przedstawiać pomysły i poszerzać społeczne poparcie dla prawicy i z którymi tworzymy stowarzyszenie Rozwój Plus. Przeciwnikiem jest rząd Donalda Tuska. każdy dzień poświęcony na wewnętrzne ataki jest prezentem dla Donalda Tuska - przekonuje poseł Tułajew.
Straszenie Tuskiem nie działa
Poparcie dla Mateusza Morawieckiego zadeklarowała również Monika Pawłowska, który do PiS przeszła z Lewicy.
- Jestem po prostu wściekła i zła za to, co dzieje się wokół naszego stowarzyszenia i jak w niesprawiedliwy sposób traktowani jesteśmy przez część naszych kolegów. Nie tędy droga. Apeluje, opanujcie się. Wróg jest całkowicie gdzie indziej. Czasem polityka wymaga zrobienia kroku w tył, zrozumienia, że interes osobisty nie jest ważniejszy niż interes drużyny. Dlatego tak bardzo wspieram Premiera Mateusza Morawieckiego, wierząc, że prawdziwa dyskusja, oparta na wzajemnym szacunku to jedyna droga do sukcesu. Stowarzyszenie Rozwój Plus to ma być przestrzeń do ciężkiej pracy. Jestem dumna, że jestem wśród wielkich patriotów i osób, które Polskę stawiają zawsze na pierwszym miejscu.Rozwój, gospodarka i bezpieczeństwo. To musi być nasze motto na zbliżające się wybory. Coś, co obce jest naszym politycznym przeciwnikom, musi być wyznacznikiem naszego zwycięstwa. I jak mówi zawsze premier Morawiecki, tej bitwy o Polskę każdego dnia. W 2027 roku nie chodzi o przejęcie władzy dla samej władzy. Chodzi o wybór, czyja będzie Polska i jak ona będzie funkcjonować. Argumenty „Tusk jest zły” niestety nie przyniosą efektu same w sobie. Trzeba wielotorowo przekonywać ludzi i wygaszać ich obawy. Samo straszenie Tuskiem, populizmy i tanie chwyty, to już nie zagra. Potrzebujemy realnej debaty i alternatywy dla obecnej politycznej zgnilizny. Programu, który mówi: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. To udało nam się zrobić już w 2025 roku. Nikogo nie udając, nikogo nie strasząc, walcząc razem z prezydentem Karolem Nawrockim o jego zwycięstwo. Jestem częścią PiS, jestem częścią Rozwój Plus, jestem całym sercem za działaniami premiera Mateusza Morawieckiego i chce aby tak pozostało. Dlatego proszę, zachowajmy jedność i bierzmy się do ciężkiej pracy. Po zwycięstwo - zaapelowała posłanka Pawłowska.
Kto podpisał lojalkę?
W lubelskich strukturach PiS nie brakuje oczywiście „Maślarzy”, krytycznych względem stowarzyszenia Rozwój Plus.
- Lojalność, odpowiedzialność i dotrzymywanie wspólnych zobowiązań to fundament każdej poważnej formacji politycznej. Partia, która ma reprezentować miliony Polaków, nie może pozwalać na działania podważające jej jedność i wiarygodność. Słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego pokazują, że w polityce muszą obowiązywać jasne zasady. Mandat zaufania wyborców to nie jest prywatna własność. To zobowiązanie do działania zgodnie z wartościami i programem, który wspólnie przedstawialiśmy Polakom. Prawo i Sprawiedliwość zawsze było i pozostanie formacją, dla której liczy się Polska, odpowiedzialność i konsekwencja. Silna drużyna to taka, która potrafi bronić swoich zasad - napisała Magdalena Filipek-Sobczak.
Po tej samej stronie sporu są Jan Kanthak, Dariusz Stefaniuk i Michał Moskal. Ten ostatni wystąpił w programie Graffiti na antenie Polsat News.
- Jak słyszymy w retoryce przyjętej przez pana premiera Morawieckiego, oni tworzą stowarzyszenie tych nowoczesnych, prorozwojowych, ambitnych ludzi. A w domyśle reszta PiS, a czuję, że to też mnie dotyczy, to takie stare, stetryczałe dziadki, które się rozwojem nie zajmują. To jest retoryka, w której jest Mateusz Morawiecki i jego grupa ludzi, a reszta PiS-u to moherowe berety, które trzeba gdzie schować. Mam déjà vu z moich lat dziecięcych, gdy Donald Tusk robił dokładnie to samo z PiS i naszymi wyborcami. To coś, co mnie osobiście boli - mówił Moskal w Polsat News .
Poseł z Lubelszczyzny nie zgadza się ze słowami Marcina Horały, że radykalny skręt w prawo jako taktyka kampanijna kandydata na premiera Czarnka to sposób na zostanie „Konfederacją z Temu”.
- Wolę jednak, żeby PiS było PiS-em, a nie bezobjawową, dwuprocentową prawicą w koalicji z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, co się za chwilę pewnie wydarzy, bo na taką ścieżkę część polityków chciałoby nas wprowadzić. Apeluję o pewne opamiętanie się na tej drodze. Mam nadzieję, że przyjdzie refleksja. Potrzebne jest, żeby się zastanowić, gdzie Polska chce zmierzać i co chcemy robić. Bo jeśli chcemy być poważną partią, która będzie zmieniać Polskę, to jest do tego droga przez PiS - przekonywał Moskal w Graffiti .
32-latek rzucił, że kilku członków stowarzyszenia Rozwój Plus złożyło już oświadczenie lojalności względem PiS. Sylwester Tułajew zaripostował, że to nieprawda: „Nikt z członków stowarzyszenia Rozwój Plus, którzy podpisali list do prezesa Jarosława Kaczyńskiego, nie zmienił zdania. Podaj nazwiska, wtedy będzie można łatwo to potwierdzić. Karty na stół! W czym problem?”. Bratobójcza wojna trwa.
Źródło: Dziennik Wschodni - Chelm