
8 minut czytania • 14.07.2026 17:32
Sławomir Skomra
Dziennikarz
Obraźliwe uwagi wobec pracowników, reagowanie krzykiem, ciągła krytyka, ośmieszanie i kpienie z życia osobistego. To najpoważniejsze zarzuty Państwowej Inspekcji Pracy z Rzeszowa wobec kierownictwa MPK Lublin. Gdy miejską spółkę prześwietlali radni i Inspektorat Pracy w Lublinie to żadnych nieprawidłowości się nie dopatrzyli.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu naszych Czytelników. Dziękujemy, że nas czytacie i wierzycie w sens tego, co robimy.
– Do zajezdni MPK Lublin dotarły kolejne przegubowe autobusy hybrydowe. Pojazdy dostarczyła spółka Solaris Bus & Coach. To na razie cztery pojazdy, ale przyjedzie ich jeszcze pięć. Zakup autobusów jest możliwy dzięki unijnemu dofinansowaniu – maila o takiej treści dziś o godz. 12.35 na redakcyjną skrzynkę przysłała Maria Gontarz z MPK Lublin. Czytamy też, że za dziewięć pojazdów spółka zapłaci 32 mln zł, ponad 24 mln pochodzi ze środków unijnych.
Kiedy informacja prasowa docierała do skrzynek pocztowych, kończyła się właśnie konferencja prasowa działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Tu też chodziło o miejską spółkę MPK Lublin.
Co się dzieje za bramą MPK
Zaczęło się od naszego artykułu z września 2024 roku , a właściwie od prośby o podwyżkę. Pan Mirosław w MPK Lublin był planistą. – To kilkuosobowy dział zajmujący się opracowaniem miesięcznego i dziennego planu pracy kierowców. Naszym zadaniem jest zapewnienie takiej obsady, aby kursy zostały zrealizowane – tłumaczył nam, gdy opisywaliśmy jego sprawę.
Nigdy nie było na niego skarg. W 2022 roku Mirosław z kilkoma innymi pracownikami swojego działu zwrócił się do przełożonych o podwyżkę. Chodziło o ok. 500 zł. Wniosek został zaakceptowany na poziomie kierownika i dyrektora, ale tych pieniędzy nikt nigdy nie zobaczył. Zamiast tego na biurku Mirosława wylądowało pismo z informacją, że on i jeszcze jeden planista zostają oddelegowani do pracy jako kierowcy.
Mirosława uratowali koledzy. Wstawiło się za nim 60 kierowców Zakładu Trolejbusowego, z którymi pracował na co dzień. Jak nam opowiada, spotkań z przełożonymi odbył jeszcze wiele. W końcu na jednym z nich sam zaproponował, że jeśli wróci na stanowisko planisty, do tematu podwyżek wracać już nie będzie. I tak wrócił do swojego biura.
Przez dwa lata nic się nie działo, ale w 2024 r. szefostwo MPK Lublin postanowiło zreformować dział planowania. Dla Mirosława miejsca nie przewidziano.
– Nie wiedziałem, co myśleć. Nikt z kadry kierowniczej nie zdobył się na słowo wyjaśnienia. Planistą nie zostaje się tak od razu, bo nie każdy jest w stanie odnaleźć się w specyfice tej pracy. Zmniejszenie liczby osób w dziale również nie wydaje się racjonalną decyzją. Gdyby ze strony przełożonych były jakiekolwiek uwagi odnośnie jakości mojej pracy, to nie miałbym z tym problemu, ale przez ponad cztery lata nie słyszałem żadnych zastrzeżeń – relacjonował nam Mirosław.
I znów w jego obronie stają inni. Tym razem pismo do prezesa spółki Bogdana Kołciuka podpisuje 104 kierowców Zakładu Trolejbusowego. Bez efektu. Prezes podtrzymuje decyzję o usunięciu Mirosława z działu planowania. Pracownicy MPK Lublin napisali też do prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (KO). Ale także bez efektu.
– Już nie pracuję w MPK Lublin. Zostałem zwolniony po powrocie ze zwolnienia lekarskiego – mówi nam dziś Mirosław.
W kolejnych naszych tekstach przedstawialiśmy, co się dzieje za bramą MPK Lublin . Opisaliśmy realia pracy kierowców i to, że przysługująca im co miesiąc premia w wysokości 1 tys. zł jest pomniejszana np. za zbyt duże zużycie paliwa czy prądu w trolejbusach. Pisaliśmy o działalności związków zawodowych i o tym, że w miejskiej spółce pracują całe rodziny związkowców i – zdaniem szefów tych organizacji – współpraca z zarządem MPK Lublin układa się bardzo dobrze.
Festiwal kontroli
Po naszych artykułach w MPK Lublin zaczęły się kontrole. Państwowa Inspekcja Pracy w Lublinie namierzyła przypadki przekroczenia dopuszczalnego limitu godzin nadliczbowych . Kilku kierowców pracowało dłużej niż pięć dni pod rząd. Zdarzyło się też, że pracownicy nie mieli zapewnionego w każdym tygodniu czasu wolnego trwającego co najmniej 35 godzin.
Były to jednak tak błahe uchybienia, że PIP nie ukarał MPK Lublin ze względu na „znikomą społeczną szkodliwość czynu”.
Opisywaliśmy także wyniki kontroli przeprowadzonej przez miejskich radnych . Przeprowadzili ją radni prezydenckiego klubu Magdalena Szczygieł-Mitrus oraz Marcin Wroński . Także nie wykryli wielkich błędów. Właściwie zwrócili tylko uwagę na fakt, że „pilotażowy” program motywacyjny dla kierowców trwa już siedem lat, że nadal brakuje 50–70 kierowców, a pasażerowie skarżą się częściej niż w latach ubiegłych – 939 skarg w 2024 r . Przy czym tylko połowa z nich została uznana za zasadną.
To jednak nie koniec. Po naszych artykułach i zgłoszeniach od innych obecnych i byłych pracowników MPK Lublin poseł PiS Michał Moskal zwrócił się do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, aby wysłało do MPK Lublin kolejną kontrolę . Tym razem spółkę zaczęli prześwietlać pracownicy PIP z Rzeszowa.
– Wówczas usłyszeliśmy słowa, które nas w sposób szczególny wyśmiewały. Pan prezydent Fulara jakże był oburzony, jak to w ogóle można uprawiać politykę na MPK, przecież tam się absolutnie nic nie dzieje – mówi dziś poseł Moskal, wspominając, że gdy zawiadamiał resort, władze Lublina odpowiadały, że spółka była nagradzana przez prezydenta RP Andrzeja Dudę (PiS) jako wzorowy pracodawca.
Dodajmy, że Tomasz Fulara , obecnie zastępca prezydenta Lublina, do połowy 2024 r. przez 13 lat był prezesem MPK Lublin . A obecnie nadzoruje spółkę i jest przewodniczącym jej rady nadzorczej.
– Jakoś tak magicznie się okazało, że Inspektorat Pracy w Lublinie stwierdził, że nic tam niepokojącego się nie dzieje. Co tam, że pracownicy, którzy mają orzeczenie lekarskie, muszą pracować w nocy, bo jest to środek wychowawczy wykorzystywany przez pracodawcę, mimo że nie można takiego pracownika skierować do pracy w nocy. Co tam, że premie są przyznawane w sposób uznaniowy dla tych, którzy są po dobrej stronie, a jeśli ktoś się odważy skrytykować kierownictwo spółki, to takich premii nie dostaje – ironizuje Moskal.
Radny miejski PiS Tomasz Gontarz przypomina, że interwencja poselska dotyczyła też wątków mobbingu. – W odpowiedzi, jaką wtedy dostał pan poseł, wynikało, że Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie nie stwierdził znamion mobbingu – mówi.
Nowe autobusy hybrydowe MPK Lublin (Fot. MPK Lublin) „Tworzenia i rozpowszechniania nieprawdziwych informacji”
Co pokazuje kontrola PIP w Rzeszowie? To sześć stron, na których inspektorzy zwracają uwagę m.in. na rozpiętość wynagrodzeń. W Zakładzie Trolejbusowym najniższa stawka wynosi 28,80 zł za godzinę, a najwyższa 32,10 zł. Zaznaczają przy tym, że o tym czy doszło do nierównego traktowania pracowników może stwierdzić tylko sąd.
W procedurach przyznawania dodatku motywacyjnego inspektorzy nie doszukali się uchybień, a zasady są zapisane w wewnątrzzakładowych ustaleniach. Nie zostały też namierzone przypadki przekroczenia liczby godzin nadliczbowych czy niezapewnienia pracownikom ustawowego czasu na odpoczynek.
Są jednak inne nieprawidłowości. Jeden z kierowców, mimo posiadanego orzeczenia lekarskiego, zgodnie z którym nie może prowadzić pojazdów w nocy, został wysłany na kursy nocne. Ale na tym nie koniec.
– Za zgodą pracodawcy kontrolujący przeprowadzili badanie ankietowe w celu ustalenia, czy mają miejsce zachowania lub działania mogące nosić znamiona mobbingu. Ankietowani wskazywali na występowanie w MPK Lublin Sp. z o.o. zjawisk niepożądanych, w szczególności działań słownych naruszających wizerunek społeczny pracownika (np. obraźliwe uwagi, wulgaryzmy, reagowanie krzykiem), tworzenia i rozpowszechniania nieprawdziwych informacji dotyczących pracownika, ignorowania i lekceważenia pracownika, izolowania pracownika, zlecania zadań znacznie powyżej lub poniżej posiadanych kwalifikacji i umiejętności, ciągłej krytyki i ośmieszania wykonywanej pracy oraz życia osobistego, podważania kompetencji zawodowych, a także niekorzystnego sposobu realizowania prawa do wynagrodzeń i urlopów w porównaniu do innych pracowników (np. pozbawiania premii) – czytamy w odpowiedzi PIP na wniosek Moskala.
Inspekcja przy tym zaznacza, że mobbing może stwierdzić tylko sąd.
PIP o PIP
Pismo kończy się kilkoma zdaniami poświęconymi inspekcji pracy w Lublinie. Centrala przeanalizowała wyniki kontroli w MPK Lublin z trzech ostatnich lat.
– Mając na uwadze stwierdzone uchybienia, Departament Kontroli Wewnętrznej GIP skierował do Okręgowego Inspektora Pracy w Lublinie pismo z wnioskiem o podjęcie niezbędnych działań w celu zapobieżenia takim nieprawidłowościom w przyszłości.
– Ta kontrola wskazała, że to, co się wydarzyło w Lublinie, to jest pewien szerszy układ, który służył temu, żeby to, co w MPK Lublin się dzieje wobec pracowników tej spółki, tuszować – komentuje Moskal. I dodaje: – To, z czym mieliśmy do czynienia w lubelskim inspektoracie pracy, to niestety było tuszowanie zachowań dyskryminacyjnych wobec pracowników . To zostało przełamane tylko i wyłącznie dlatego, że ta sprawa została przeniesiona z Lublina, gdzie funkcjonuje po prostu bandycki polityczny układ, bo tak to trzeba nazwać.
Maria Gontarz z MPK podkreśla, że żadna z kontroli nie wykazała „nieprawidłowości i działań mobbingowych”, a ostatnia „wykazała jedynie wdrożenie zaleconych wniosków wobec współżycia między pracownikami”.
– Należy podkreślić, że w piśmie pokontrolnym Głównego Inspektora Pracy, nie ma jakichkolwiek stwierdzeń naruszeń prawa pracy, a pismo to nie potwierdza stawianych przez pana posła Michała Moskala zarzutów wobec spółki. Pismo informuje o zaleceniach pokontrolnych, które mają charakter instruktażowy w odniesieniu do wniosków z kontroli – dodaje przedstawicielka miejskiej spółki.
I w pięciu punktów wylicza, że np. ustalenia kontroli nie dały jednoznacznych podstaw do potwierdzenia zasadności zarzutu o nierównym traktowaniu pracowników przy kształtowaniu wysokości wynagrodzeń, a inspektorzy nie stwierdzili, by przy przyznawaniu premii motywacyjnej dochodziło do nierównego traktowania lub dyskryminacji
– W odniesieniu do przeprowadzonych ankiet w pierwszej kolejności informujemy, że zostały przeprowadzone za zgodą Spółki, do czego Spółka nie była zobowiązana w świetle obowiązujących przepisów prawa. Podczas kontroli z OIP Rzeszów, przeprowadzonych zostało 113 ankiet, z czego znikoma ilość ankiet była negatywna i miała charakter incydentalny. Zgodnie z zaleconymi wnioskami OIP Rzeszów, zarząd spółki przeprowadził rozmowy z kadrą kierowniczą, podczas których przypominał o obowiązujących zasadach współżycia społecznego oraz standardach zachowania w miejscu pracy – informuje Maria Gontarz.
Zarząd MPK Lublin działania Moskala ocenia jako próbę włączenia przedsiębiorstwa w działania polityczne.
A pan Mirosław pozwał MPK Lublin. – To dwie sprawy, które sąd połączył w jedną. Dotyczą mobbingu i niesłusznego zwolnienia z pracy. Pierwsza rozprawa odbyła się w marcu. Kolejna zaplanowana jest na wrzesień – mówi nam.
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Źródło: Jawny Lublin