
Ósmego dnia wyprawy nastolatkowie pokonywali trasę wiodącą od miejscowości Cyców do Zamościa. Liczy ona 88 kilometrów, a nasi śmiałkowie pokonali ten dystans w pięć godzin. Tym razem również nie obyło się bez wyzwań: niemal cały czas kolarze mierzyli się z porywistym wiatrem, który utrudniał jazdę. Niestety i tym razem dały o sobie znać problemy techniczne, które jednak szczęśliwie udało się przezwyciężyć: - U Krystiana ponownie zaczęła odkręcać się korbka. Na szczęście tym razem nasz zestaw narzędzi pozwolił na szybką naprawę - relacjonują nastolatkowie. Chrzest bojowy Następny dzień również nie należał do najłatwiejszych. Jednym z nieodłącznych towarzyszy naszych kolarzy znów okazał się deszcz, który nie opuszczał ich na niemal całej trasie od Zamościa do Jarosławia, liczącej ponad 110 kilometrów. Jazda w taką pogodę jest zdecydowanie bardzo wymagająca, a chłopakom udało się ją pokonać w 6 godz. 18 minut. Kolejną usterką, z którą mierzyli się kolarze była dziurawa dętka. Jednak dla naszych cyklistów to błahostka, z którą potrafili sobie błyskawicznie poradzić. Jako ciekawostkę warto dodać fakt, że podczas 9. dnia rajdu rowerzyści z łowickiego mierzyli się z największą wówczas liczbą podjazdów. W sumie było to aż 705 metrów przewyższeń. "SPA w terenie" i odwiedziny Dalsza część trasy wiodła od Jarosławia do Sanoka. Czymże byłaby wyprawa dookoła Polski bez przygód i perypetii? Tych podczas trasy zdecydowanie nie brakuje: - Tym razem pogoda zdecydowanie nam sprzyjała. Przez większość dnia było ciepło, a na niebie pojawiały się jedynie niewielkie chmury i na szczęście ani razu nie padało.