RAK
    Tomasz Miller o swoim stosunku do Ukrainy i Ukraińców

    Tomasz Miller o swoim stosunku do Ukrainy i Ukraińców

    2458 odsłon
    Tomasz Miller o swoim stosunku do Ukrainy i Ukraińców

    Nie jestem zwolennikiem żadnej polskiej partii politycznej, choć z pewnością jestem Polakiem. Ot, po prostu, na moją sympatię trzeba sobie zasłużyć. Wiem, że po słowach, które zaraz napisze, niektórzy będą mi życzyli jak najgorzej. Trudno, wiem, jakie zwyczaje obowiązują w naszej polityce. Zaciętoś

    Nie jestem zwolennikiem żadnej polskiej partii politycznej, choć z pewnością jestem Polakiem. Ot, po prostu, na moją sympatię trzeba sobie zasłużyć. Wiem, że  po słowach, które zaraz napisze, niektórzy będą mi życzyli jak najgorzej.

    Trudno, wiem, jakie zwyczaje obowiązują w naszej polityce. Zaciętość, zapalczywość i brak jakiegokolwiek umiaru, z reguły idzie w parze z  nieznajomością rzeczy, głupim mesjanizmem i niezdrowym „patriotyzmem”.

    Ostatnio bardzo dużo czasu poświęcamy polskim ofiarom na Wołyniu. Niektórzy drą szaty i żądają nadzwyczajnych działań ze strony rządu. Gdybym twierdził, że Ukraińcy byli tylko bezwolnym narzędziem Niemców, to byłbym śmieszny i nie mógłbym spojrzeć na swoje odbicie w lustrze  Gdybym uważał, że w sumie nic się nie stało, bo np. wojna ma swoje prawa, byłoby podobnie.

    Jedna z moich ciotek – Bronka – pochodziła z  Kresów i czasem opowiadała, co ją i jej rodzinę tam spotkało. Miała szczęście, bo z licznej, dziesięcioosobowej familii ocalały tylko ona i jej matka. Sama zmarła w miarę młodym wieku. Mimo upływu trzydziestu pięciu lat od jej śmierci doskonale pamiętam te opowieści i jej łzy, które kończy wspominki. Ale nie o tym chce pisać.

    Nie po to sam żyje tyle lat, nie dlatego tyle czytałem i uczyłem się, żeby znać tylko „proste historie”. Na przebieg ukraińskich zbrodni na Wołyniu miało wpływ wiele czynników. Niestety, ilość czynników wiąże się, delikatnie ujmując, z naszymi polskimi błędami.

    Kto z pamięta o zbrodniach Piłsudskiego, który najpierw wykorzystał w wojnie z Sowietami,  później zdradził naród ukraiński, aresztując m. in. cały miejscowy komitet narodowy ze Lwowa?

    Kto pamięta o wielkiej polskiej akcji palenia prawosławnych cerkwi, która miała miejsce w roku 1938?

    W sytuacji, w której znaczna część narodu ukraińskiego w latach dwudziestych i trzydziestych XX w. stała się tylko  służącymi u polskich panów, musiały się narodzić konflikty. Konflikty, które z całą siłą wybuchły przy pierwszej nadarzającej się okazji. Przebieg wydarzeń nie pozostawia tu jednak żadnych wątpliwości – Ukraińcy popełnili zbrodnie.

    Stosunek do wydarzeń z lat II wojny światowej nie ma jednak wpływu na moja niechęć wobec  współczesnej Ukrainy. Powtarzam, nie ma żadnych przesłanek, żeby zasilać ich tak wszechstronną i wielką pomocą. Szkoda tu pisać o oficjalnych „podarkach” dla Ukrainy walczącej z rosyjskim atakiem. To nie jest nasza wojna. Przerażają mnie opinie wypowiadane przez różnych „mędrców”, ale my nie prowadzimy żadnej wojny z Rosją, a Ukraina nie broni nas przed żadnym rosyjskim zagrożeniem.

    Za to całkiem realnym zagrożeniem dla polskiego narodu jest polityka prowadzona przez różnych głupców. Ci głupcy tylko walczą o miano „najprawdziwszych” patriotów i nie są wstanie wyobrazić sobie ewentualnych skutków tej walki dla polskiego narodu.

    Upokarzani przez lata Rosjanie, mając okazję, może będą chcieli odegrać się za swoje krzywdy? Jeśli komuś marzy się, że w naszej obronie stanie cały Zachód na czele ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, to może spotkać go niemiła niespodzianka. W przeszłości cały Zachód sprzeniewierzył się danym nam przysięgom, i kierując się egoistycznymi interesami, nawet nie chciał krzywo patrzeć na ZSRR. Opowieści o dozgonnym wsparciu np. dla naszej „opozycji” przez lata pozostawały w sferze bujd i legend. Teraz też tak być może, co doskonale widać po chwiejnych i mało zrozumiałych zachowaniach USA.

    Warto też uzmysłowić sobie, że oczekiwania na  wdzięczność w formie wielomiliardowych kontraktów na odbudowę ukraińskiej gospodarki to tylko mrzonki. Mrzonki, które umarły wraz z prowokacja dotycząca Stepana Bandery i jego zbrodniczej formacji UPA. Ta wdzięczność  nie miała wydarzyć się nigdy i polskie oburzenie gloryfikacją jego postaci doskonale spełniło swoją rolę. Ten sprytny pretekst stał się ciałem bez skomplikowanych zabiegów i wielkich kosztów , które musiałaby ponieść strona ukraińska odmawiając nam zleceń na odbudowę ze zniszczeń wojennych

    Jest jeszcze jedno zagrożenie dla całego narodu. Kto nam zagwarantuje, że w razie czego ci, którzy teraz najgłośniej nawołują do wojny z Rosją, jeszcze będą siedzieć w Polsce. Może tak jak we wrześniu 1939 roku będą wygodnie urządzać się na emigracji, zamiast walczyć z krwawiącym narodem. Historia wszak lubi się powtarzać, a niektórzy już dziś mają całkiem przyzwoite gniazdka uwite w ciepłych krajach. A zatem, ciszej nad tymi trumnami…

    → Tomasz Miller

    14.07.2026

    • foto: Freepik

    • więcej tekstów autora: > tutaj

    • więcej o Ukrainie: > tutaj


    Źródło: Gazeta Trybunalska

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?